Dzięki uprzejmości Dark Project w ostatnim czasie moimi towarzyszami w rozgrywce były dwie najnowsze myszki tej marki – Novus oraz Novus SE. Jak wypadają one na tle starszego brata, Nexusa? Tego, jak i wielu innych ciekawych rzeczy, dowiecie się, przeczytawszy recenzję!
Z racji tego, że Novus oraz Novus SE to praktycznie identycznie modele, informacje o cechach modelu z dopiskiem „SE” zaznaczyłem kursywą.
Specyfikacja
⦁ Typ produktu: mysz dla graczy
⦁ Łączność: 2,4 GHz, USB, Bluetooth
⦁ Sensor: PixArt PAW3395
⦁ Akumulator 500mAh, 300mAh
⦁ Przełączniki główne: Huano Transparent Blue Shell Pink Dot 80m
⦁ Przełączniki boczne: Huano Black Shell White Dot 3m
⦁ Enkoder: TTC Gold
⦁ Waga: około 51 g, około 48 g
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: 259 złotych, 229 złotych
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Opakowanie i jego zawartość
Oba gryzonie przychodzą do nas w bardzo minimalistycznych, monochromatycznych opakowaniach, co od zawsze było według mnie dużym plusem.
Począwszy od modelu Novus, pudełko, w którym się znajduje, jest bardzo solidne, twarde. Na froncie widzimy jedynie dokładną nazwę recenzowanego egzemplarza z małym dopiskiem „Wireless” na dole opakowania. Jego boki nie skrywają nic z wyjątkiem ozdobnych napisów „Dark Project”. Zdecydowanie najwięcej dzieje się na odwrocie, gdzie producent zamieścił grafikę przedstawiającą myszkę oraz jej specyfikację techniczną.
Novus SE nie różni się z zewnątrz niczym (oczywiście nie licząc elementów takich jak specyfikacja czy nazwa modelu). Największą różnicą jest pudełko – dużo większe, lecz wykonane z cienkiego kartonu co odbiera mu nieco klasy.
W przypadku zawartości, zmiany między modelami są marginalne: Novus „otwiera się” dużo przyjemniej, i doposażony jest w zestaw gripów antypoślizgowych. Reszta jest bez zmian – instrukcja obsługi, dodatkowe ślizgacze, kabel oraz bardzo smukły, metalowy odbiornik 2,4 GHz.
Jakość wykonania i wygląd
W sprawie jakości wykonania nie mam nic do zarzucenia. Spasowanie stoi na bardzo dobrym poziomie, nic nie trzeszczy, nie stuka. Jakość użytego plastiku również zasługuje na pochwałę. Trudno w tej półce cenowej znaleźć coś, co sprawiłoby tak dobre wrażenie już w momencie wzięcia myszy w dłoń. Można powiedzieć, że nauczywszy się na błędach popełnionych podczas projektowania Nexusa Ultra, firma odrobiła pracę domową i zaserwowała dużo lepszą jakość wykonania.

Omawiane szczurki mogą się podobać. Ich design jest bardzo prosty, nieprzesadzony, bez zbędnych świecidełek i drobiazgów krzyczących prosto w twarz „JESTEM GAMINGOWA!”. To jednolita, czarna (w przypadku Novusa SE, gdyż Novus „zwykły” ma dół oraz cieniutki pasek od spodu w kolorze szarym), matowa bryła wykończona srebrnymi wstawkami, m.in. z nazwą produktu oraz logo. Jedynym świecącym elementem jest dioda nad scrollem, stale informująca nas o stopniu DPI, który mamy nastawiony.
Rzeczą, do której mogę się przyczepić, jest spód. Z drugiej strony to aspekt teoretycznie zupełnie niewidoczny w codziennym użytkowaniu, dla wielu nieistotny i… w zasadzie to prawda, lecz tak czy siak nie prezentuje się on za ładnie. Widoczne są ślady odlewów plastiku (szczególnie w przypadku całkowicie czarnego koloru), jako całokształt przypomina to produkt którejś z niszowych, małych firm pokroju Gitoper. Ciekawym szczegółem jest czarny kolor zaślepki na adapter 2,4 GHz, nawet w wersji bez dopisku „SE”, która, jak wspomniałem wyżej, ma spód w odcieniu szarego.
Powierzchnia
Pod względem powierzchni pokrywających testowane dziś myszki, nie zauważymy wielkich różnic. Zarówno Novus, jak i Novus SE mają bardzo gładką, matową fakturę, z pewnością poprawiającą chwyt. Można porównać to do tego, co znajdziemy w myszkach od Logitecha, takich jak np. G Pro X Superlight 2 DEX, którego dane mi było testować jakiś czas temu.
Jedynym minusem jest duża podatność na „łapanie” odcisków palców. Efekt potęgują problemy z potliwością. Tym, którzy się z nimi mierzą, zalecam regularne przecieranie dłoni oraz myszy – Novus nam za to podziękuje. Innym sposobem na rozwiązanie wyżej opisywanego problemu jest użycie gripów antypoślizgowych dodanych do zestawu. Jak sama nazwa wskazuje, polepszają one nasz chwyt, sprawiając, że najnowsze dzieło Dark Project nie zawiedzie nas na polu bitwy.

Wracając do gripów, są one dobrej jakości i całkiem nieźle przylegają. Z pewnością nie są to typowe, nudne „gumy”. Kultywując tradycję, na ich wierzchu umieszczono nazwy modelu, do którego są dodawane – nie dotyczy to jednak, niestety, Novusa SE, który takowych gripów nie dostał.
Przyciski główne, boczne i scroll
Pod przyciskami głównymi kryją się przełączniki o bardzo długiej nazwie: Huano Transparent Blue Shell Pink Dot 80m. W takowe wyposażone zostały oba modele. W ogólnym rozrachunku korzystało mi się z nich bardzo przyjemnie. Są twarde, dość ciche i nie wymagają ogromnej siły, aby je uaktywnić. Właściwie jedyny ich minus to inny feeling prawego, a inny lewego przełącznika (co swoją drogą jest bardzo często spotykane w przeróżnych myszkach).
Pod przyciskami bocznymi również znajdziemy Huano, tym razem o ciut krótszej nazwie: Black Shell White Dot 3m. Należy pochwalić Dark Project za przejrzyste i regularne umieszczanie informacji, np. o przełącznikach, w specyfikacji swoich myszek. Niestety taka praktyka nie jest codziennością, więc każda informacja o „klikaczach” obecnych w naszej myszce zawsze cieszy!
Wracając, ich klik jest płytki, lecz bardzo sprężysty i satysfakcjonujący. Osadzone zostały bez zarzutu, post- jak i pretravel nie występują nawet w najmniejszym stopniu. Aspektem, który nieco ujmuje końcowej ocenie, jest nieszczególnie odpowiednie miejsce ich umieszczenia. Aby przyjemnie z nich korzystać, musiałem nienaturalnie wysoko układać kciuk. Niemniej, jest to tylko i wyłącznie spowodowane moim chwytem, nie każdy musi taki problem mieć.
Dane na temat scrolla również zostały podane. Do dyspozycji mamy enkoder TTC Gold, którego nie od dziś jestem fanem. Świetny, wyczuwalny przeskok, spora siła potrzebna do aktywacji oraz bardzo przyjemna w dotyku guma uprzyjemniają nam codzienne przewijanie treści. Klikanie za pomocą switcha znajdującego się pod „kółeczkiem” również jest bardzo przyjemne. Pod tym względem – bez zarzutu.
Łączność, bateria i ślizgacze
Dark Project Novus oraz Dark Project Novus SE to myszki wyposażone w dwa tryby pracy. Jednym z nich jest połączenie przewodowe, które przy okazji służy do ładowania. Jest to typowy paracord na USB-C widywany całkiem często w myszkach. Twardy, mało elastyczny i sztywny.
Drugi tryb pracy wykorzystuje fale radiowe 2,4 GHz. Novus SE działał bez zarzutu, gorzej „zwykły” Novus… Z niewyjaśnionych przyczyn, przy połączeniu bezprzewodowym co kilka sekund automatycznie się rozłączał i ponownie łączył z komputerem. Dziwna sprawa.
Jeszcze dziwniejszy była jednak proces naprawy tego problemu. Pomogło mi w tym… właściwie nic. Po kilkukrotnym wyłączaniu oraz kilkudniowym pobycie w pudełku Novus się naprawił, jednak być może był to chwilowy problem z czymś innym, a niekoniecznie z samą myszką.
Bateria, jak wspomniałem na samym początku w specyfikacji, ma tutaj pojemność 500 mAh (Novus) lub 300 mAh (Novus SE). Przy takich rozmiarach ogniwa czas pracy był jak najbardziej dobry. Producent deklaruje kolejno około 70 i 40 godzin pracy dla tychże ogniw. Co ciekawe przy „maksymalnym” wykorzystaniu baterii, tj. częstotliwość próbkowania ustawiona na maksa (Novus – 2000 Hz, Novus SE – 1000 Hz), realny czas pracy na jednym cyklu ładowania był zaledwie o kilka godzin niższy. Uważam to za dobry wynik, który powinien zadowolić każdego, szczególnie biorąc pod uwagę szybkie tempio ładowania – od zera do pełna w kilkanaście minut.
Pora na ślizgacze! Są one naprawdę solidne. Oczywiście ich płynność nie jest na topowym poziomie, podobnie jak szybkość. Powiedziałbym, że jakość jest adekwatna do ceny.
Ich największy minus to, co dziwne, grubość. Jak widać na jednym ze zdjęć, ciężko nawet zauważyć dokładnie ich obrys. Niestety, są bardzo cienkie, co z pewnością przełoży się na ich żywotność… Sprawę ratuje obecność dodatkowego kompletu do samodzielnej wymiany w bliżej nieokreślonej przyszłości.
Sensor i testy
Na pochwałę zasługuje użycie w obu propozycjach topowego sensora. Mowa o PixArt PAW3395, któremu nie sposób cokolwiek zarzucić. Jest to jednostka bez wad i nie zawiedzie nawet najbardziej zaawansowanych graczy swoimi osiągami.
Warta odnotowania jest częstotliwość próbkowania. Novus oferuje 2000 Hz, a Novus SE „zaledwie” 1000 Hz. Jeżeli są tu osoby zaznajomione z moimi recenzjami, będą wiedzieć, że nie jestem sensorowym purystą i taki wynik mi jak najbardziej wystarcza. Należy jednak do mojego recenzenckiego obowiązku wspomnienie, że sprzęt konkurencji jest w kontekście tego parametru zazwyczaj lepszy.
Nawet w testach wykonanych w programie Enotus Mouse Test produkty Dark Project sprawdziły się bardzo dobrze.
Kształt i waga
Kształt jest aspektem, który oba modele współdzielą. Jest on bardzo uniwersalny. Garb nieznacznie cofnięto na tył myszki, co czyni ją bardzo dobrą dla każdego, niezależne od chwytu. Największy problem z używaniem tych gryzoni mogą mieć osoby, u których dominuje fingertip grip. Novusy będą dla nich nieco za duże.
Przechodząc do masy, mamy tutaj przedstawicieli wagi piórkowej. Novus i Novus SE ważą kolejno 51 gramów oraz 48 gramów. Warto wspomnieć, że waga rozmieszczona została prawidłowo i żadna ze stron nie jest cięższa od drugiej. Środek ciężkości, jest, no cóż… na środku. Są to świetne wyniki, zważywszy na brak perforacji zarówno na wierzchu, jak i pod spodem naszych myszek.
Oprogramowanie
Bardzo miło korzystało mi się z dołączonego oprogramowania. Ma ono wszystko, co potrzebne do szczęścia: masę przeróżnych ustawień, makra, bindy, wielostopniowe ustawienia DPI, LOD, debounce time i wiele, wiele innych. Te funkcje sprawią, że każdy znajdzie to, czego szuka i potrzebuje.
Największy plus aplikacji to możliwość sterowania kilkoma myszkami w tej samej chwili. Jest to świetne, lecz niestety często pomijane rozwiązanie. Jeden program do wszystkiego oszczędza nam czas i miejsce na dysku. Dobra robota!
Podsumowanie Dark Project Novus & Novus SE
A więc, czy Dark Project Novus oraz Dark Project Novus SE spełniły moje oczekiwania? I tak, i nie…
Czy mam im coś do zarzucenia? Właściwie nie, oprócz miernej kontroli jakości, która kolejny raz została obnażona zarówno u mnie (problemy z połączeniem opisywane wyżej), jak i u kolegi Nikodema (pierwsza mysz miała tragiczne przełączniki i musiała zostać wymieniona), Dark Project pokazuje, że ich myszki są solidne a ich największym przeciwnikiem są oni sami. Zresztą te problemy nie są widoczne tylko w myszkach, ponieważ w internecie można znaleźć mnóstwo opinii prezentujących problemy z klawiaturami. Szkoda…
Mimo wszystko niezły coating, bardzo dobre, niepozostawiające nic do życzenia wykonanie, topowe sensory (które może nie zrobią z nas od razu profesjonalisty, ale nie będą przeszkodą na tej drodze!) oraz nie najgorsze wyposażenie, bo do pełni szczęścia brakuje tylko antypoślizgowych gripów w modelu z dopiskiem „SE” sprawiają, że jestem w stanie oba Novusy polecić. Nie jest to mysz ciekawa, w jakiś sposób szczególna, jest nudna, mało odkrywcza, ale po prostu dobra. Bardzo dobra. Jednak nie bez wad, malutką rysą na szkle są bardzo cienkie ślizgacze oraz szybko brudząca się powierzchnia.
W cenie oscylującej w widełkach 200-250 złotych są to jak najbardziej godne uwagi propozycje. Jeżeli trafi się wam dobry egzemplarz, na bank będziecie z niego zadowoleni.

Dziękuję serdecznie firmie Dark Project, bez której zrealizowanie recenzji nie byłoby możliwe.



















Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?