Test Dream Machines DM4 Evo – Polska myszka, topowy sensor

3.7
Ocena końcowa

Dream Machines w swoim portfolio posiada wiele ciekawych produktów. Do tego grona zaliczyć można nie tylko ostatnio przedstawione klawiatury DreamKey, ale również myszki z serii DM. DM1 FPS czy DM6 Holey pokazały, jak powinny wyglądać budżetowe konstrukcje. Niedawno do naszej redakcji trafił najnowszy model DM4 Evo. Czy on również zalicza się do tego grona? Sprawdźmy!

Informacja

Produktu do testów udostępniła mi w ramach barteru firma Dream Machines, za co serdecznie dziękuję. Oczywiście mogę w tym miejscu napisać, że w żaden sposób nie zmienia to mojej opinii na temat produktu, jednak to w Twojej kwestii, Drogi czytelniku, leży, jak tę informację odbierzesz.

Opakowanie

Dream Machines DM4 Evo przychodzi do nas w dobrze znanym kartonowym pudełku. Na froncie ukazany jest wizerunek myszy, logo producenta oraz nazwa modelu gryzonia (te elementy znajdują się również na bokach pudełka), z tyłu zaś znajdują się wzór linii podświetlenia LED oraz informacje, takie jak użyty sensor, przełączniki czy typ kabla.

Po jego otwarciu naszym oczom ukazuje się wytłoczka wykonana z plastiku oraz krótka instrukcja obsługi. Pod wierzchnią częścią przezroczystego plastiku znajduje się gryzoń w towarzystwie kabla objętego folią zabezpieczającą. Oprócz niej sam przewód USB nie posiada innego zabezpieczenia. Dream Machines do zestawu dodało dwie pary ślizgaczy na wymianę, co jest z jednej strony dobrym posunięciem, bo rzadko kiedy budżetowe propozycje posiadają takie udogodnienie, jednak moim zdaniem jeden zestaw w zupełności by wystarczył. Zamiast dodawania drugiego kompletu producent mógłby na przykład poprawić LEDy.

Kształt, wygląd oraz waga

Myszka dzieli kształt z o wiele droższym modelem innej firmy (mowa o Logitech G403). Co za tym idzie, myszka jest profilowana pod osoby praworęczne, a sam shape jest przyjemny w użytkowaniu. Co prawda przy dłoni  19,5 / 10  bez problemu byłem w stanie chwycić ją Fingertip gripem to widać, że jest stricte stworzona dla osób, które korzystają z gripów typu Palm oraz Claw (i pochodnych). Również przy użyciu tych dwóch najpopularniejszych typów chwytu nie miałem jakiegokolwiek problemu z używaniem myszki.

Na froncie oprócz podświetlanego Logo DM oraz scroll’a nie uświadczymy nic innego. Jedynie od spodu na obwodzie znajduje się pasek LED, który możemy włączyć bądź wyłączyć przyciskiem po lewej stronie. Myszka posiada 2 przyciski od zmiany DPI, co moim zdaniem tak samo jak przycisk od przełączenia podświetlenia – jest bez sensu. Ja należę do osób, którym scroll, dwa podstawowe oraz dwa boczne przyciski do grania (bo do tego jest myszka stricte stworzona) w zupełności wystarczają więc wg. mnie przycisk od zmiany DPI (a tym bardziej dwa) są zbędne a dodają dodatkowej wagi myszce (o tym nieco niżej). Zastosowanie nawet jednego przycisku zmiany DPI oraz zmiana podświetlenia (włączenie oraz wyłączenie) zupełnie by wystarczyło gdyby znajdowało się w oprogramowaniu. Oczywiście dla osób, które cenią sobie większą ilość przycisków pod ręką będzie to świetna opcja gdyż mamy możliwość zmiany ich przypisania w programie.

Waga tej myszki jednak pozostawia dla mnie niesmak – 97g nie jest moją ligą. Od długiego czasu korzystam z myszek, które nie są zaliczane do „cegieł” – ich waga nie przekracza 70g – przez co DM4 Evo jest dla mnie odczuwalny w negatywnym stopniu. Pomimo iż korzystałem z niej przez kilka tygodni to nie byłem w stanie przestawić się na tę wagę. Dla osób, które korzystają na co dzień z cięższych gryzoni raczej ta waga nie powinna sprawiać żadnego problemu zważywszy na fakt iż myszka ma naprawdę przyjemny kształt.

Powierzchnia i jakość wykonania

Powierzchnia jest matowa w czarnej kolorystyce. Zastrzeżenie można mieć – jak to do większości matowych produktów – do zbierania odcisków palców. Te pozostają tylko gdy mamy bardziej wilgotną dłoń, w innym przypadku nie widać po nich śladu. Dodatkowo minusem jest to, gdy momencie kiedy nasza ręka się poci (co jest naturalne w upalne dni bądź przy długich sesjach) zostawia po sobie mokre ślady co nieprzyjemnie działa z resztą. Sam chwyt myszki pomimo tego jest solidny.

Sama myszka na pierwszy rzut oka wydaje się dobrze wykonana, nic nie skrzypi czy trzeszczy. Po zetknięciu się z materiałem jesteśmy w stanie stwierdzić, że mysz jednak należy do tych budżetowych konstrukcji. Również do budżetowych należy sam przycisk włączenia/wyłączenia oświetlenia LED myszki (o którym wspomniałem wyżej) – przycisk swobodnie sobie lata i posiadając podkładkę o bardziej chropowatej powierzchni jesteśmy w stanie usłyszeć jak przycisk „jeździ” po podkładce. Zastrzeżenie również mam do samego podświetlenia koloru białego – scroll wyświetla nie tylko biały kolor, ale również odcień różowego, natomiast pasek LED oprócz koloru białego wyświetla również zielony oraz czerwony (widoczne na zdjęciach). Nie jestem w stanie stwierdzić dlaczego coś takiego występuje, możliwe że to wina mojego konkretnego egzemplarza jednak warto o tym wspomnieć. W innych gryzoniach w okolicach kwoty DM4 Evo nie występowało coś takiego.

Kabel oraz ślizgacze

Do kabla nie mam zastrzeżeń. Paracord został wykonany jak na tę półkę cenową solidnie. Nie wykazuje oporu przy korzystaniu z myszki i bez problemu mogłem go wyprostować. Natomiast ślizgacze widać, że zostały wykonane standardowo jak na tę półkę cenową – czyli przeciętnie. Malowane PTFE mają pewien opór przy poruszaniu myszką po podkładce (nawet przy podkładce typu Speed jest to zauważalne).

Przyciski główne, boczne oraz scroll

Dream Machines zaimplementował w DM4 Evo switche z żywotnością 20 milionów kliknięć – Huano Blue. Te nie należą do grona najwybitniejszych. W moim odczuciu dźwięki, jakie wydają również nie należą do tych z grona przyjemniejszych. Te co prawda nie są tak głośne jak switche Kailh, jednak ich odmienna barwa potrafiła mi przeszkadzać w codziennym użytkowaniu (oczywiście są to kwestie subiektywne, wam może ich dźwięk oraz odmienna barwa nie przeszkadzać). Pre-Travel spotykany w niektórych myszkach w tym wypadku nie występuje co zasługuje na uznanie.

Przyciski boczne są duże oraz położone w miejscu, który nie koliduje z kciukiem. Nie musimy specjalnie gimnastykować dłoni aby przycisnąć przedni czy tylny przycisk. Same przyciski są osadzone płytko i posiadają wyczuwalny klik.

Eknoder Scroll’a możemy zaliczyć do udanych. Przeskok jest wyczuwalny, sam scroll niestety przesuwa się na boki, w moim egzemplarzu również lekko upada pod wpływem przewijania stron, a materiał oplatający pasek LED nie jest do końca spasowany z nim. Co prawda pod opuszkiem palca nie jesteśmy praktycznie w stanie wyczuć ten różnicy, tak pod kątem wizualnym widać w pewnym momencie przeskok materiału.

Sensor

PixArt PMW3389 – bo ten znajduje się w gryzoniu – jest jednym z najpopularniejszych sensorów stosowanych w przewodowych i bezprzewodowych myszkach. DPI z zakresu 200DPI – 16000DPI , akceleracja 50G czy maks. przyspieszenie przechwytywania podłoża 400IPS zapewne są wszystkim znane. Przyjemny feeling, niskie LOD czy brak problemów z nim nie jest nowością. Podążanie za celem nie sprawiały żadnych problemów, nie odczuwałem lagów sensora bądź innych błędów z nim związanych. Można to uznać za przerost formy nad treścią i tutaj nie ma co się oszukiwać – nawet przy zastosowaniu PMW 3360 nie byłoby jakichkolwiek problemów z korzystaniem z myszki, a producent dzięki temu mógłby się skupić na dopracowaniu innych elementów. Jednak w tej cenie sensor to zdecydowanie TOP tier.

Oprogramowanie

Oprogramowanie jest podstawowe. Posiada standardowe jak na propozycję w tej cenie UI. Pozwala ono na edycję profili myszki, zmianę makr, dpi czy zmiana rozłożenia przycisków głównych (bądź przypisanie im innych). Oprócz tego można również edytować kolor scroll’a czy podświetlenia myszki (posiada efekty pokroju tęcza, oddychanie bądź fala), jasność podświetlenia oraz podstawowe ustawienia myszki jak prędkość przewijania scrolla, prędkość dwukliku czy czułość myszki.

Podsumowanie Dream Machines DM4 Evo

Dream Machines DM4 Evo to jedna z ciekawszych konstrukcji jakie dostajemy w kwocie 100zł. Zastosowanie popularnego oraz bardzo mocnego sensora w kwocie 100zł, przyjaznego shape’u jest co prawda nie lada wyzwaniem dla projektantów i koliduje z innymi aspektami technicznymi (gorszej jakości switche czy LED’y) to w tej cenie można było pójść na pewne kompromisy i zaoferować nieco lepszą jakość. Niemniej jednak jeśli ktoś stara się kompletować peryferia od DM to zdecydowanie można wziąć tego gryzonia pod uwagę.

Ocena końcowa
3.7
Jakość wykonania 3.5
Przyciski głowne 3.0
Przyciski boczne 3.5
Ślizgacze 3.0
Sensor 5.0
Oprogramowanie 4.0
Udostępnij ten artykuł
przez Damian Gola
Czołem, jestem Damian, szerzej znany jako Hinis. Interesuję się elektroniką, głównie peryferiami komputerowymi. Najczęściej zdarza mi się testować produkty z kategorii "Audio", bo to na nich znam się najlepiej. Czas wolny spędzam na słuchaniu muzyki podczas ogrywania tytułów RPG.
Exit mobile version