Seria kontrolerów Flydigi Apex od zawsze wyróżnia się tym, że z każdą generacją podnosi poprzeczkę, jeśli chodzi o możliwości, jakie oferuje aktualna technologia. Najnowsza wersja tego kontrolera, Apex 4, została uznana za najlepszy kontroler na rynku. Czy jednak taka opinia jest słuszna? Postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości w tej recenzji.
Opakowanie


Kontroler przychodzi do nas w dość dużym, czarnym opakowaniu. Na jego powierzchni znajduje się krótki opis, jednak specyfikację trudno tu znaleźć; producent wspomina jedynie o innowacyjnych analogach. Osobiście uważam, że karton wygląda nieco ubogo, jakby brakowało mu dodatkowej obwoluty.
Po otwarciu pudełka znajdziemy dwustronne podziękowanie od Flydigi za zakup sprzętu (jedna strona jest w języku chińskim, a druga po angielsku). Pod tym podziękowaniem znajduje się sam kontroler, przewód USB oraz dongle 2.4. Bliżej przodu pudełka umieszczono również niewielki kartonik, w którym znajduje się instrukcja oraz dodatkowe panele do personalizacji.
Niestety, w zestawie nie znajdziemy żadnego etui (choć można je dokupić oddzielnie). Uważam, że pakowanie, jak na sprzęt premium (który można uznać za taki, biorąc pod uwagę cenę wynoszącą prawie 400 zł), jest nieco przeciętne.
Specyfikacja
- Layout: Xbox
- Łączność: Wired, 2.4G, BT
- Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
- Złącza: USB-C, złącze stacji dokującej
- Analogi Hall Effect (nie posiadają żadnej nazwy kodowej)
- Triggery Hall effect z Force Feedback
- Przełączniki: Mechaniczne pod ABXY i D-Padem
- Przełączniki dodatkowe: 4 programowalne z tyłu
- Żyroskop: Tak
- Silniki wibracyjne: 2 Asymetryczne i 2 w triggerach (force feedback)
- Bateria: 1500mAh
- Polling Rate: 1000Hz 2.4G i Wired Xinput, 500Hz Dinput i Switch BT, 125Hz BT i Switch mode
- Dostępne wersje kolorystyczne: Biała, Czarna, Fioletowa i Różowa,Biało-różowa (trzy ostatnie to wersje specjalne, które są droższe)
- Stacja dokująca: sprzedawana oddzielnie (niektóre wydania maja w zestawie)
- Cena (za wersję podstawową): ~400zł
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta (uwaga, jest po chińsku)
Wstępne Odczucia

Zaczynając od przewodu USB, Apex 4, jak na produkt premium przystało, nie korzysta z najtańszego przewodu USB-C, jak to ma miejsce w większości budżetowych padów. Zamiast tego otrzymujemy przyjemny przewód w niebiesko-czarnym oplocie. Choć nie jest to najwyższej jakości oplot, nie sprawia większych problemów z ułożeniem przewodu na biurku. Niestety, nie pasuje on zupełnie do białej wersji kolorystycznej pada. Umożliwia on standardowe ładowanie i przesyłanie danych.
Przechodząc do adaptera bezprzewodowego, dołączonego do Apexa 4, warto zaznaczyć, że ma on średnią wielkość. Nie posiada żadnych przycisków umożliwiających parowanie, jednak nigdy nie miałem problemów z łączeniem kontrolera. Jego design sprawia wrażenie, jakby producent całkowicie zapomniał o spasowaniu elementów. Mimo to, taki zabieg projektowy nadaje mu interesujący wygląd.



Przechodząc do samego kontrolera, Apex 4 jest dość ciężki. Gripy są pokryte gumą, co w moim odczuciu sprawdza się zdecydowanie lepiej niż zwykłe faktury poprawiające przyczepność. Niestety, guma ta jest prawdziwym magnesem na zabrudzenia, co może być irytujące dla niektórych użytkowników. Jakość zastosowanych materiałów jest przyjemna, choć nie należy do najwyższej półki. Byłem sceptycznie nastawiony do faceplate’u, który w innych kontrolerach często bywał źle spasowany i potrafił się przesuwać. W tym przypadku jednak nie zauważyłem takiego problemu.
Analogi w Apexie 4 to bardzo ciekawy temat. To autorska konstrukcja Flydigi, której odczucia są zupełnie inne niż w przypadku wszystkich modułów Hall Effect, które miałem okazję testować do tej pory. Dodatkowo, zastosowano tu interesujący system pozwalający na regulację siły centrowania, o którym opowiem nieco później. Niestety, muszę wspomnieć o pewnej kwestii związanej z tymi analogami, a mianowicie o problemie z ich pękaniem, co uniemożliwia korzystanie z nich. Kontaktowałem się w tej sprawie z producentem i otrzymałem informację, że był to efekt uszkodzenia maszyny produkcyjnej, więc problem nie powinien się już powtarzać.
Triggery są chyba jeszcze ciekawsze niż analogi. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak najzwyklejsze triggery Hall Effect, może z nieco twardszą sprężyną. Są całkiem dobrze wyprofilowane i dość wygodne. Jednak magia zaczyna się po włączeniu kontrolera i zabawie z ustawieniami. Umożliwiają one, choć może i nieco ograniczoną, customizację. Możemy zasymulować spust karabinu, snajperki, pedały samochodu czy po prostu uruchomić wibracje, a wszystko to dzięki dwóm silniczkom. Można także zwiększyć ich opór, choć nie każdemu może to odpowiadać. Oczywiście, istnieje również możliwość wyłączenia tych funkcji.
Apex 4 pod względem bumperów wypada bardzo dobrze, choć nie idealnie. Bumpery mają przyjemny klik, jednak w mojej opinii skok mógłby być nieco niższy, a punkt załączenia bardziej wyczuwalny. To jednak już trochę moja fanaberia.
Następnym obszarem, w którym Apex 4 się wyróżnia, są przełączniki na froncie. Pod D-Padem, który jest okrągły, znajdują się niezwykle responsywne i szybkie przełączniki. Skok jest bardzo niski, a punkt załączenia praktycznie niewyczuwalny. Niestety, do ich używania trzeba się nieco przyzwyczaić, zwłaszcza jeśli przesiadamy się z pada opartego na membranowych przełącznikach.
Przyciski ABXY również można uznać za mocną stronę Apex 4. Kontroler wyposażony jest w mechaniczne przełączniki, które, moim zdaniem, mogłyby być nieco lżejsze. Mimo to, są bardzo dobre i przyjemne w użytkowaniu. Przyciski funkcyjne działają bez zarzutu, nie mam żadnych zastrzeżeń.
Przechodząc na tył, znajdziemy włącznik oraz cztery dodatkowe przełączniki. Nad tym pierwszym nie ma sensu się rozwodzić – działa i spełnia swoje zadanie. Apex 4 ma typowy dla Flydigi układ tylnych przełączników, praktycznie identyczny do tego, który znajdziemy w niedawno recenzowanym BigBig Won Gale Hall. Flydigi zrealizowało to jednak o wiele lepiej: przełączniki są bardzo łatwe do wciśnięcia, jednocześnie dość płaskie i pozbawione ostrych krawędzi. W skrócie, jest bardzo dobrze. Podejrzewam, że znajdą się hejterzy tego układu, ale dla nich istnieje rozwiązanie w postaci modów łopatek.
Co w środku gra?
Po zdjęciu faceplate’u możemy z łatwością wykręcić cztery śrubki łączące obie części obudowy kontrolera, a po chwili zmagań z zatrzaskami możemy zajrzeć do środka. W tym miejscu zaznaczam, że należy uważać na taśmę łączącą dodatkowe PCB z przełącznikami i baterią. Wśród istotniejszych elementów, które można zobaczyć z tyłu, znajdują się silniki odpowiedzialne za haptykę w triggerach oraz główne silniki wibracyjne i włącznik. Apex 4 nie zawodzi także pod względem frontu PCB, do którego dostajemy się, odkręcając cztery dodatkowe śrubki. Pod przyciskami ABXY znajdują się przełączniki Kailh, natomiast pod D-Padem umieszczono bliżej nieznane przełączniki, które jednak pracują bardzo responsywnie i bezproblemowo. Analogi w Apeksie 4 to ciekawa konstrukcja, różniąca się od tego, co dotychczas można było znaleźć. Nie będę zbytnio się na ich temat rozwodził, aby recenzja nie przerodziła się w omówienie analogów, ale jeśli ktoś chce dowiedzieć się więcej, zachęcam do zapoznania się z objaśnieniem ich działania w teście od VK.


Przeglądając obie płytki, nie znalazłem żadnych źle wlutowanych elementów. Niemniej jednak jakość czyszczenia PCB mogłaby być lepsza. Niestety, Flydigi nie słynie z najlepszego czyszczenia PCB, a Apex 4 jest doskonałym przykładem tej tendencji.
Testy Syntetyczne
Na teście Polling Rate i Input Latency Apex 4 wypada wręcz wzorowo, osiągając zarówno w trybie przewodowym, jak i bezprzewodowym input latency na poziomie 8 ms średnio i 11 ms maksymalnie w trybie Xinput. Jedynym aspektem, do którego mam lekkie zastrzeżenia, jest Bluetooth oraz tryb przewodowy, który niestety wypada nieco gorzej.
Nieco mniej ciekawie się robi jak spojżymy na input latency analogów. Niestety nawet w trybie przewodowym, jest ono bardzo przeciętne, w okolicach 25ms przewodowo i 30ms po 2.4G. Jednak producent został poinformowany o problemie, więc raczej można spodziewać się poprawek w niedługim czasie.

Pod względem kalibracji analogów Apex 4 wypada genialnie. Analog ma wręcz wzorowo niską asymetrię oraz doskonałą wydajność centrowania, na poziomie 1%. Jedynym punktem, do którego można by się przyczepić, jest circularity, która mimo wszystko pozostaje w granicach norm (najprawdopodobniej mamy tu stale załączony tryb raw mode). Wewnętrzna martwa strefa nie istnieje (chyba że ją ustawimy), a zewnętrzna jest na tyle mała, że nie ogranicza pola roboczego. Rozdzielczość analoga wynosi przyjemne 1000 pozycji.

Czas pracy na baterii jest przeciętny, wynosząc około 10 godzin przy włączonym RGB i ekranie. Niestety, Apex 4 ładował się dość wolno, co może być uciążliwe dla osób, które nie lubią kabli. Na szczęście można częściowo temu zaradzić, zaopatrując się w stację dokującą i odkładając kontroler na nią po każdej sesji grania.
Software
Oprogramowanie dla Apexa 4 to zbiorcza aplikacja do zarządzania kontrolerami od Flydigi, nosząca nazwę Flydigi Space Station. Umożliwia niemal wszystko, co powinno być dostępne, w tym pełną konfigurację kontrolera oraz aktualizacje. Brakuje jednak opcji rekalibracji, ale można ją łatwo przeprowadzić z poziomu kontrolera, używając kombinacji przycisków: select + start + D-Pad ↑. Dodatkowe testowanie i konfigurowanie kontrolera można wykonywać również z poziomu samego urządzenia, wchodząc do Menu za pomocą przycisku home.

Odczucia z użytkowania
Użytkowanie tego kontrolera było dość ciekawym doświadczeniem. Przez cały okres użytkowania nie sprawiał on żadnych problemów. Jednak ze względu na swoją niezwykłość wymagał chwili przyzwyczajenia, zwłaszcza do analogów. Po spędzeniu trochę czasu z tym kontrolerem i dostosowaniu oporu analogów, triggerów oraz przemapowaniu przełączników, grało się na nim bardzo przyjemnie.

Podsumowanie Flydigi Apex 4
Szczerze mówiąc, zanim Apex 4 wpadł w moje ręce, myślałem, że to kolejny overhyped kontroler. Jednak po wzięciu go w ręce i spędzeniu z nim paru tygodni mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to genialny kontroler. Niestety, nie jest on produktem bez wad. Do minusów muszę zaliczyć średni czas pracy na baterii, wolne ładowanie, dużą masę oraz potencjalne problemy z analogami.
Jednak wady są zdecydowanie przyćmione przez zalety, które można znaleźć w każdym elemencie kontrolera – od przełączników, przez triggery, po samą wygodę użytkowania i wydajność w testach syntetycznych.
Konkurencja na razie nie kwapi się zbytnio, aby stworzyć konkurencyjny produkt, co sprawia, że z czystym sumieniem mogę polecić ten kontroler każdemu, kto chciałby mieć sprzęt z możliwością customizacji niemal na każdy sposób.



Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?