ENDORFY Thock Compact Wireless | Test i Recenzja

Mateusz Szymański

Zdecydowanie najpopularniejsze na polskim rynku wydają się być klawiatury w rozmiarze TKL. Łączą one w sobie funkcjonalność i atrakcyjny wygląd, a do wyboru jest wiele fajnych propozycji od różnych producentów. Coraz więcej osób skłania się jednak do zakupu o wiele mniejszej opcji, czyli 60%. Modeli w tym rozmiarze jest nadal stosunkowo niewiele do wyboru w polskich sklepach, natomiast niedawno swoją premierę miała klawiatura ENDORFY Thock Compact Wireless. Trafiła ona do mnie na testy, a dzisiaj pora na jej recenzję.

Wraz z powstaniem nowej marki spod skrzydeł firmy Cooling.pl, do jej oferty trafiły nie tylko kultowe GK630K i GK650K pod zmienioną nazwą, ale również zupełnie nowa Thock Compact Wireless. Jest to pierwsza w historii SPCGear i ENDORFY miniaturka o rozmiarze 60%. Choć poprzednie klawiatury tego producenta cieszyły się popularnością wśród polskich klientów, to niezbyt przychylnie patrzyli na nie zagorzali fanatycy z grup na Facebooku poświęconych klawiaturom. Narracja zrobiła jednak obrót o 180° po wydaniu Thock Compact Wireless. Wszyscy zaczęli chwalić ENDORFY za świetną specyfikację i idealnie dopasowaną cenę nowego produktu. Co więc jest w stanie zaoferować ENDORFY Thock Compact Wireless i czy cały „hype” wokół niej jest usprawiedliwiony? Sprawdźmy to!

ENDORFY Thock Compact Wireless
Dawno nie miałem okazji pisać na miniaturce.
Informacja

Klawiaturę do testów udostępniła mi w ramach barteru firma ENDORFY, za co serdecznie dziękuję. Oczywiście mogę w tym miejscu napisać, że w żaden sposób nie zmienia to mojej opinii na temat produktu, jednak to w Twojej kwestii, drogi czytelniku, leży, jak ową informację odbierzesz.

Opakowanie

Pierwsze co rzuca się w oczy to nietypowe opakowanie. Marka ENDORFY od dnia swojego powstania chwali się, że stosuje jasne opakowania zamiast smutnych, ciemnych kartonów. Argumentują to lepszą widocznością na półkach sklepowych. Generalnie spotkałem się z niepochlebnymi opiniami co do tych nowych pudełek, ale mi osobiście bardzo przypadły one do gustu. Też nie jestem fanem ciemnej kolorystyki, która niczym się nie wyróżnia. Tu z kolei aż chce się wziąć opakowanie do ręki i zobaczyć co się w nim kryje.

Na froncie pudełka znalazł się klasycznie render klawiatury i nazwa modelu. Po lewo umieszczona została dodatkowo strzałka prowadząca do naklejki informującej o wariancie przełączników zamontowanych domyślnie w konkretnym egzemplarzu. W lewym dolnym rogu znalazł się natomiast interesujący slogan po angielsku, który można przetłumaczyć na „Mam 99 problemów, ale kable na biurku nie są jednym z nich”. Jest to jasne nawiązanie do bezprzewodowości urządzenia. Po prawo producent wymienił główne cechy klawiatury, a są to:

  • programowalne podświetlenie RGB,
  • odpinany kabel,
  • keycapy double-shot PBT,
  • gniazda hot-swap,
  • klawisze z podwójną funkcją,
  • 2 lata gwarancji.

Na odwrocie nie znalazło się nic poza tekstem. Dokładniej jest to specyfikacja rozpisana w aż 16 językach, co wyraźnie wskazuje na chęć podboju zagranicznych rynków przez ENDORFY. Nie będę przytaczał tu całej specyfikacji, a jeśli chcecie ją samodzielnie przeczytać, to kliknijcie w poniższe zdjęcie. Pod nią producent umieścił jeszcze listę elementów, których możemy spodziewać się w pudełku.

Akcesoria

Płynnie przechodzimy więc do akcesoriów. Poza klawiaturą w kartonie znajdziemy:

  • przewód USB-C do USB-A,
  • adapter 2,4 GHz,
  • saszetkę z keycap pullerem i switch pullerem,
  • instrukcję obsługi,
  • żółtą kopertę z niebieską kartką w środku.

Zacznę może od końca. Na niebieskiej kartce umieszczone zostały podziękowania od samego CEO firmy, co jest bardzo miłym gestem. Kod QR umieszczony niżej przenosi z kolei do strony internetowej, na której również są podziękowania, a także prezent od producenta dla pierwszych klientów.

Choć switch puller jest metalowy i stosunkowo wygodny, to tego samego nie mogę powiedzieć o plastikowym keycap pullerze. Ten nadaje się jedynie do utylizacji, gdyż jego użytkowanie może poskutkować uszkodzeniem nakładek. Dlatego też rekomenduję używanie drucianych narzędzi do zdejmowania keycapów.

Dołączony kabel jest w czarnym oplocie i niełatwo odgiąć go z domyślnego kształtu. Przez to ciężko jakoś sensownie ułożyć go na biurku. Nie jest to jednak ogromna wada, bo i tak większość użytkowników nie będzie często miało okazji korzystać z tego dodatku, dzięki opcji połączenia bezprzewodowego.

ENDORFY Thock Compact Wireless
List z podziękowaniami to typowa zagrywka wśród popularnych producentów.

Od góry

Po odpakowaniu klawiatury z pianki ochronnej możemy wreszcie rzucić na nią okiem. Jak już doskonale wiadomo, jest to model w rozmiarze 60%, a zatem nie znajdziemy tu żadnych klawiszy poza sekcją alfanumeryczną. Nie oznacza to jednak, że nie istnieje opcja ich użycia – większość przydatnych funkcji ukrytych zostało pod skrótami klawiszowymi. Sprawne palce poradzą sobie więc z użytkowaniem takiej klawiatury, a według wielu jest to nawet wygodniejsze niż sięganie w modelu pełnowymiarowym do odpowiedniego przycisku. Producent zdecydował się na klasyczny układ ANSI, a więc mamy tu długi lewy Shift oraz niski Enter. Ponadto cały dolny rząd ma standardowe wymiary, dzięki czemu ewentualna wymiana keycapów nie powinna sprawiać problemów.

ENDORFY Thock Compact Wireless przez swój kompaktowy rozmiar nie skrywa zbyt wiele z tej perspektywy. Widoczne są właściwie tylko klawisze i wąskie ścianki wykonanej w pełni z tworzywa sztucznego obudowy. Widać natomiast, że jest to produkt w kolorze czarnym. Niestety obecnie tylko taki wariant jest dostępny i nie wiadomo czy producent zdecyduje się na wydanie białej wersji. Miejmy jednak nadzieję, że tak.

ENDORFY Thock Compact Wireless
Na pierwszy rzut oka klawiatura ta nie różni się niczym od konkurencji.

Od spodu

Znacznie więcej dzieje się na spodzie klawiatury. Znajdziemy tam przede wszystkim wygrawerowany wzór złożony z trójkątów, który ma chyba nawiązywać do marki ENDORFY. Cóż, nie jest to chociaż logo SPCGear, jak w przypadku innych klawiatur tej marki. Widać tu też kanały na poprowadzenie kabla – można wypuścić go przez środek albo jednym z boków. Zabawny jest dla mnie jednak fakt, że w każdym z kanałów są jakieś dziwne prześwity w obudowie i przez to widać nadciągające z drugiej strony podświetlenie.

W każdym z czterech rogów znalazły się gumki antypoślizgowe, które radzą sobie świetnie z powierzonym im zadaniem. Nie ma tu co prawda rozkładanych nóżek do podwyższenia kąta nachylenia, ale za to ENDORFY dorzuca w zestawie magnetyczne podstawki, które działają podobnie. Wystarczy umieścić je w miejscu tylnych gumek i automatycznie klawiatura ma nieco wyższy kąt pochylenia. Osobiście uważam to za idealne rozwiązanie i nie przemawia do mnie nawet argument, że takie nóżki można zgubić. Cóż, jak dbasz tak masz.

Obok jednej z nóżek umieszczone zostało dodatkowo wgłębienie, w którym ukryć można adapter 2,4 GHz. Wchodzi on tam na magnes i trzyma się idealnie, więc nie wypadnie. Przydaje się to szczególnie jeśli chcemy przetransportować klawiaturę i nie wrzucać adaptera byle gdzie, tylko mieć go w tym samym miejscu co klawiaturę. Poza tym na spodzie nie znajdziemy nic więcej, za wyjątkiem naklejek zasłaniających śrubki.

Od boku

Zdecydowanie najciekawsze są natomiast boki ENDORFY Thock Compact Wireless. Typowym jest, że w klawiaturze tak małej brakuje miejsca na rozlokowanie wszystkich przydatnych elementów. Dlatego producent nie próżnował i umieścił je na bokach! Sami z resztą zobaczcie.

Pewne kontrowersje wzbudził front, gdyż obudowa ma tu wysokość 23 mm. To już faktycznie stąpanie po kruchym lodzie, gdyż komfortowe klawiatury na ogół kończą się na 21 mm. Nie odczułem jednak potrzeby użytkowania tego modelu z podpórką pod nadgarstki. Na frontowej ściance znajdziemy logo marki wyrównane do lewej oraz dwie prostokątne lampki kontrolne do prawej strony.

Na tyle możemy dostrzec wyśrodkowane wyjście na kabel, a głębiej jest port USB-C. Po prawo jest natomiast naklejka, która ma na sobie nadrukowane niektóre skróty klawiszowe. Znajdziemy je też w instrukcji obsługi, ale jeśli nie chcemy ciągle do niej zaglądać, to producent w taki właśnie sposób chciał nam uprościć użytkowanie klawiatury. Nie uważam natomiast, że było to szczególnie potrzebne, zważając na nikłą przydatność zawartych tam skrótów. Mimo wszystko lepiej coś takiego mieć niż nie mieć.

Prawy bok skrywa bardzo ważny przełącznik, który pozwala na przełączanie się między trybami. Środkowy to OFF, lewy to bezprzewodowy, natomiast prawy to przewodowy. Stopnie są wyraźnie zaznaczone, ale niestety dosyć łatwo jest przeskoczyć o dwa zamiast o jeden. Przez to niejednokrotnie chcąc wyłączyć klawiaturę przestawiałem ją w tryb przewodowy. Z profilu dostrzec można też kształt obudowy. Są tu klasycznie ścięcia i zgięcia, nic egzotycznego czego już byśmy nie widzieli w klawiaturach 60% dostępnych od ręki w Polsce.

Z tej perspektywy nie widać natomiast jednego kluczowego elementu: przełączników. Tak jest, doczekaliśmy się nareszcie klawiatury bez floating-key design od tego producenta. Dzięki temu Thock Compact Wireless jest bardzo eleganckim urządzeniem, a do tego ścianki obudowy blokują część fal dźwiękowych przed ich dalszym rozprzestrzenianiem, co dodatkowo wycisza klawiaturę. Muszę też przyznać, że sama obudowa jest bardzo gruba i solidna, przez co praktycznie w ogóle się nie ugina. Dobra robota!

Keycapy

ENDORFY chwali się, że zamontowane na nowej klawiaturze marki nakładki wykonane są z tworzywa PBT metodą podwójnego wtrysku. Oznacza to zatem, że są one bardzo wytrzymałe na wszelkie czynniki zewnętrzne. Po pierwsze PBT jest znacznie wytrzymalsze od ABSu, gdyż nie wygina się tak łatwo od temperatury, a tekstura powierzchni nie wyciera się tak szybko. Dzięki temu nie trzeba martwić się, że po paru miesiącach użytkowania niektóre klawisze staną się gładkie jak szkło, a same keycapy można myć w gorącej wodzie.

Po drugie zastosowanie technologii double-shot oznacza, że znak został wykonany z osobnego kawałka plastiku (tutaj prześwitującego mlecznego) niż reszta bryły. Sprawia to, że legendy również są częścią powierzchni, w efekcie czego nigdy się nie zmażą bez ingerencji w strukturę całego keycapa. Właśnie przez to uważa się tę metodę za najwytrzymalszą na rynku.

Na boku wybranych nakładek umieszczone zostały dodatkowe nadruki w postaci białych literek, cyferek i ikon. Wykonano je mało wytrzymałą metodą pad-print, natomiast dzięki lokacji nie wchodzą one w kontakt z palcami, przez co nie mają jak się zmazać. Ich rola to z kolei informowanie o pobocznych funkcjach klawiszy, do których dostęp uzyskujemy poprzez ówczesne przytrzymanie klawisza FN.

Producent niestety nie popisał się w kwestii czcionki. Ta jest minimalistyczna i wycentrowana w górnej części powierzchni keycapa, natomiast od razu rzuca się w oczy niedomknięcie wszelkich brzuszków. Jest to poniekąd nieuniknione w przypadku nakładek z prześwitującymi literkami, gdyż opcje są ograniczone: albo jawnie nie domyka się brzuszków liter i cyfr, albo się z tym kryje. Problem tego drugiego jest taki, że wówczas tworzą się „ślepe punkty”, przez które przenika mniej światła. Da się co prawda zrobić prześwitującą czcionkę bez jakichkolwiek przerw, ale nie jest to raczej tanie, gdyż spotkałem się z czymś takim jedynie u Logitech i TaiHao. ENDORFY postanowiło pójść natomiast na skróty i użyć tej pierwszej metody, co psuje nieco estetykę, ale jest w pełni zrozumiałe biorąc pod uwagę cenę klawiatury.

Nie do zrozumienia jest natomiast użycie strzałki w miejscu Backspace, ale pełnych słów w miejscu pozostałych modyfikatorów (za wyjątkiem Windows i Menu). Taka niespójność zawsze mnie irytowała i niestety ciężko obecnie o klawiaturę, która nie popełnia tego absurdalnego błędu.

Profil zastosowanych tu nakładek to popularny OEM, spotykany w większości klawiatur mainstreamowych. Są one więc zaokrąglone w rogach i mają lekko wyprofilowaną powierzchnię. Sama powierzchnia jest delikatnie chropowata, natomiast nie jest to poziom papieru ściernego, co może nie spodobać się fanom PBT przyzwyczajonym do szorstkich nakładek. Grubość to z kolei nieco ponad 1 mm, a więc standardowo.

Stabilizatory

Szczególnych zaskoczeń nie ma w kwestii stabilizatorów. Te znajdują się pod każdym klawiszem dłuższym niż dwie jednostki (2 u) i są osadzone w metalowej płycie mocującej. Składają się z trzonów, obudów oraz metalowych drucików. Producent nie zapomniał o dokładnym nasmarowaniu tych ostatnich, w wyniku czego żaden klawisz stabilizowany nie wydaje przy wciskaniu klekoczącego dźwięku.

Co prawda niektóre nie są idealne i delikatnie szeleszczą, natomiast można to z łatwością poprawić dzięki hot-swapowi – wystarczy wyjąć przełącznik, a następnie stabilizator. Można też podkleić obudowy, dzięki czemu nie będą ruszać się luźno w płycie. Nie jest to jednak konieczne, gdyż ich ruchy i tak są minimalne.

Rzadko spotyka się tak dobre stabilizatory.

Przełączniki

Najnowsza klawiatura polskiego producenta występuje wyłącznie na przełącznikach Kailh BOX w wariantach Black, Brown oraz Red. Brakuje mi tu do szczęścia jedynie wersji White, bo w Polsce nadal jest niedużo klawiatur na dobrych klikaczach. Dziwi też zaoferowanie dwóch opcji liniowych – moim zdaniem Blacki w zupełności by wystarczyły. Do mnie na testy trafił wariant na czarnych BOX-ach właśnie i jest to mój pierwszy dłuższy kontakt z tymi przełącznikami. Bardzo mnie to cieszy, bo lubię próbować nowych rzeczy.

Kailh BOX Black są z pozoru ciężkimi liniowcami, ale w praktyce ich sprężyna wymaga od naszych palców około 60 gramów siły do aktywacji. Mówię około, bo zależnie od źródła informacji dane te mogą się różnić. Z wykresu producenta wynika jednak, że doprowadzenie trzonu do samego dołu występuje po użyciu około 70 gf. Nie jest to zatem lekki przełącznik, ale do ciężkiego brakuje mu moim zdaniem jeszcze 10 gramów.

Metalowe kontakty zostały ukryte pod plastikową osłonką.

Wspomniałem, że jest to przełącznik liniowy, ale nie wytłumaczyłem co to oznacza. Otóż w liniowcach skok jest płaski, a jedyny opór stawia sprężyna. Nie czuć zatem w żaden sposób momentu aktywacji, więc palec nie cofnie się od razu po wprowadzeniu znaku. Dlatego też nie uważam, że jest to najbardziej optymalna dla graczy opcja i osobiście najlepiej mi się na liniowcach pisze. Należy jednak pamiętać, że ile osób, tyle opinii i żadne subiektywne zdanie nie jest obiektywnym wyznacznikiem do jakiego zastosowania są dane przełączniki.

W liniowcach ważnym aspektem jest ich płynność. Ta wynika z tarcia trzonu o ścianki obudowy – jeśli tarcie jest niskie i słabo wyczuwalne, to przełącznik jest gładki. W przypadku Kailh BOX Black mamy do czynienia z bardzo płynnym przełącznikiem, w którym praktycznie nie czuć tarcia podczas pisania. Co ciekawe producent osiągnął to bez jakiegokolwiek smarowania, gdyż przełączniki te są zupełnie suche na prowadnicach.

Warto jeszcze wspomnieć, że konstrukcja BOX ma na celu ograniczyć ilość dostającego się do środka przełącznika pyłu oraz wody w przypadku zalania. Oznacza to, że model ten można nazwać bardzo wytrzymałym na czynniki zewnętrzne, a sam producent ocenia ich wytrzymałość na 80 milionów wciśnięć. Normalnie nie przytaczam tak irrelewantnych danych w swoich recenzjach, bo jednak chciałbym pisać o kwestiach mających znaczenie, natomiast grzechem jest nie zaznaczyć jak bardzo Kaihua chce wprowadzać na rynek innowacje i jak bardzo stara się zapewnić swoim klientom wygodę i spokój ducha.

Nazwa BOX pochodzi od konstrukcji wewnętrznej, a nie obramówki krzyżyka.

Hot-swap

ENDORFY Thock Compact Wireless to klawiatura wyposażona w gniazda hot-swap, które przylutowane zostały do PCB. Dzięki nim jesteśmy w stanie szybko i sprawnie wymienić przełączniki za pomocą odpowiedniego narzędzia, które zostało dołączone w zestawie. Ich działanie polega na wsunięciu metalowych pinów przełącznika w szparki, przez co dochodzi styku metalu z metalem i prąd może płynąć. Takie gniazda mogą się co prawda zużyć od wielorazowych wymian przełączników, natomiast mi nigdy coś takiego się nie przydarzyło.

W klawiaturach takich jak recenzowana dzisiaj jest to świetny dodatek, bo klient może w dowolnym momencie wymienić przełączniki i nie musi w tym celu kupować nowego modelu czy inwestować w lutownicę. Dodatkowo można też wyjąć te zamontowane fabrycznie i je nasmarować, lub wymontować stabilizatory i dołożyć do nich smaru. Jak sami widzicie hot-swap to same zalety, dlatego chwała producentowi za dodanie go tutaj.

W dodatku na PCB nadrukowano jaki klawisz domyślnie się tam znajduje.

Brzmienie

Kwestia dźwięku wydawanego przez klawiaturę może być dla jednych kluczowa, a dla drugich nie mieć żadnego znaczenia. ENDORFY Thock Compact Wireless jest natomiast modelem, który z pewnością spodoba się fanom cichszych konstrukcji. Wersja na czarnych przełącznikach jest bowiem jedną z cichszych w moim posiadaniu i muszę przyznać, że wcale mnie to nie dziwi – jest to bowiem klawiatura z grubą obudową dookoła przełączników. Co jednak ciekawe, wewnątrz nie znalazła się żadna pianka, co z kolei skutkuje pełnością brzmienia zamiast sztucznego wyciszenia.

Jeśli miałbym powiedzieć jaka jest barwa dźwięku generowanego przez Thock Compact Wireless, to powiedziałbym, że jest tu trochę niskich częstotliwości, ale to jeszcze nie pełnoprawny bas. Pochwalić trzeba natomiast Kaihua za sprężyny w przełącznikach BOX Black, które kompletnie nie rezonują mimo braku smarowania. Podobnie jest w kwestii stabilizatorów, które praktycznie w ogóle nie klekoczą, ale tu z kolei jest tak właśnie dzięki smarowi.

Tak brzmi klawiatura ENDORFY Thock Compact Wireless.

Podświetlenie

Pod każdym z klawiszy znalazły się diody RGB przylutowane bezpośrednio do PCB (SMD). Na ich konfigurację pozwala dedykowane oprogramowanie, natomiast można zrobić to również z poziomu klawiatury (w ograniczonym stopniu). Reprodukcja barw nie jest doskonała, gdyż biały wyraźnie dzieli się na trzy podstawowe kolory, a w żółtym widać domieszkę zieleni. Inne barwy wyglądają jednak świetnie, podobnie jak efekt tęczy.

Jasność to niestety słaby punkt, gdyż podczas używania klawiatury po kablu widać, że odstaje od konkurencji, a w trybie bezprzewodowym jest jeszcze gorzej. W efekcie światło nienajlepiej przenika przez znaki, zabijając w ten sposób cały sens obecności LED-ów w klawiaturze. Szkoda, że producenci nie darują sobie montowania słabych diod w swoich produktów na rzecz lepszych nakładek, na przykład z nieprześwitującymi znakami.

Lampki kontrolne

Jak wspominałem wcześniej, na frontowej ściance umieszczone zostały dwie diody służące za lampki kontrolne. Jest to genialna lokacja na umieszczenie indykatorów w tak małej klawiaturze, za co wielka pochwała. Z początku miałem problem z rozszyfrowaniem, co która z nich reprezentuje, ale na szczęście dodana niedawno na stronę producenta instrukcja rozszerzona rozwiała moje wszelkie wątpliwości.

Ta po lewo zapala się na czerwono, gdy uruchomimy CapsLocka, natomiast prawa informuje o stanie baterii, zmieniając kolor w zależności od jej poziomu naładowania. Biały oznacza 90-100%, zielony 50-90%, żółty 20-50%, a czerwony 0-20%. Inaczej wygląda to podczas ładowania, ale nie będę Was tym zanudzał. Jeśli chcecie poznać szczegóły, to zerknijcie w rozszerzoną instrukcję.

Najważniejsze jest, że producent wybrnął ze skomplikowanej sytuacji, w której sam się postawił. Rzadko widuje się bowiem klawiatury 60% z jakimikolwiek lampkami kontrolnymi, bo po prostu nie ma w nich na to miejsca. Niektórzy rozwiązują to zapalaniem się diody pod CapsLockiem na inny kolor wraz z uruchomieniem jego funkcji, ale ENDORFY poszło moim zdaniem w lepszym kierunku.

W dodatku lampki te są świetnie widoczne z pozycji siedzącej.

Bezprzewodowość

Wewnątrz obudowy umieszczony został akumulator, dzięki któremu można korzystać z ENDORFY Thock Compact Wireless również bezprzewodowo. Dostępne opcje to Bluetooth oraz radiowe 2,4 GHz. Do tego drugiego służy dołączony w zestawie adapter. Aby uruchomić klawiaturę w trybie bez kabla należy przestawić przełącznik na boku obudowy, a następnie odpowiednim skrótem klawiszowym wybrać typ połączenia.

Nie jestem w posiadaniu żadnego urządzenia, do którego mógłbym swobodnie podłączyć klawiaturę przez Bluetooth i dłużej z niej tak korzystać, dlatego też nie byłem w stanie w ten sposób jej przetestować. Włączyłem ją jednak w tym trybie na chwilę, aby połączyć ją ze smartfonem i sprawdzić opóźnienia. Pisząc wiadomości na Discordzie znaki pojawiały się na ekranie momentalnie, więc mogę uznać, że Thock Compact Wireless po Bluetooth nadaje się idealnie do prostych zadań jak pisanie tekstów.

Większość testów spędziłem jednak na używaniu klawiatury przez radiowe 2,4 GHz. W ten sposób opóźnienia są praktycznie niezauważalne, co sprzyja przede wszystkim graczom. Grałem w ten sposób zarówno w CS:GO jak i w osu! i w obu tych grach nie poczułem żadnego spadku wydajności względem kabla, wynikającego z użycia trybu bezprzewodowego. Nie doświadczyłem też żadnego przerywania sygnału na żadnym etapie testów. Zasięg również jest niczego sobie, gdyż byłem w stanie przenieść się z klawiaturą na sofę i wciąż jej w ten sposób używać.

Godny pochwały jest też akumulator. Nie znalazłem nigdzie informacji na temat jego pojemności, natomiast jest on w stanie zapewniać energię przez naprawdę długi czas od naładowania do pełna. Osobiście przez trwające tydzień testy nie musiałem ładować baterii ani razu, a zacząłem właśnie z naładowaną do pełna. Test zakończyłem z lampką kontrolną świecącą na zielono, a więc bateria wciąż jest naładowania w ponad 50%. To oznacza, że jeśli poszukujesz klawiatury, które zapewni stabilne działanie przez wiele dni bez kabla, to ENDORFY Thock Compact Wireless jest idealnym wyborem.

Dla jednych bezprzewodowa klawiatura nie ma sensu, dla mnie to jednak ograniczenie kabli na biurku i zwiększenie wygody.

Oprogramowanie

Choć ENDORFY miało z początku problemy z udostępnieniem dedykowanego oprogramowania dla swoich klawiatur, to już na szczęście możemy się nim w pełni cieszyć. Niestety klawiatura działa z nim jedynie w trybie przewodowym, ale rzadko widuje się modele, które konfigurować można bezprzewodowo.

Interfejs aplikacji jest bardzo czytelny i wszystko łatwo w nim odnaleźć. Pierwsza zakładka pozwala na wybranie efektu podświetlenia, a także jego jasności, szybkości i koloru. W drugiej możemy przypisać dowolną funkcję każdemu z 61 klawiszy. Co ciekawe nie musi ona być wyłącznie klawiszem klawiatury, możemy wybrać też chociażby przycisk myszy lub wyłączenie komputera. Trzecia zakładka pozwala na nagranie makr, a czwarta na włączenie blokady klawisza Windows, N-Key Rolloveru oraz zmiany częstotliwości odświeżania (do 1000 Hz).

Cieszy mnie fakt, że nawet po odinstalowaniu oprogramowania klawiatura działa tak, jak ją skonfigurowałem. Oznacza to, że pamięć wbudowana zapisała wszystkie ustawienia. Brzmi to jak coś, co powinien mieć każdy produkt na rynku, aczkolwiek nadal wielu dużych producentów klawiatur zapomnia o tym w swoich modelach. Fajnie więc, że polska marka potrafi zaimplementować to w swojej klawiaturze.

Ocena końcowa ENDORFY Thock Compact Wireless

ENDORFY Thock Compact Wireless to nie pierwsza klawiatura spod skrzydeł właścicieli tej marki, ale widać, że z czasem w końcu nabrali doświadczenia. Ich poprzednie produkty w tej kategorii nie zasługiwały na moją rekomendację, ale recenzowana dziś „sześćdziesiątka” to w końcu model, który mogę Wam polecić. Za swoją niewygórowaną cenę oferuje on bowiem masę świetnych cech, których próżno szukać u konkurencji.

Obudowa, choć plastikowa, to istne mistrzostwo – grube ścianki, brak miejsca na jakiekolwiek wyginanie, a w dodatku osłania przełączniki. Nakładki wykonane z wytrzymałego PBT i najtrwalszą metodą – double-shot. Przełączniki Kailh BOX w trzech różnych wersjach, które są nie tylko gładkie, ale też brzmią świetnie i wytrzymają naprawdę wiele. Stabilizatory są prawie idealnie nasmarowane, dzięki czemu praktycznie nie hałasują. W dodatku dzięki obecności gniazd hot-swap można samodzielnie je dosmarować, a także wymienić przełączniki na dowolne inne kompatybilne – nawet 5-pin!

Nie zabrakło perfekcyjnego oprogramowania, które po konfiguracji można odinstalować, a także opcji połączenia bezprzewodowego 2,4 GHz (jak i Bluetooth, ale kto by chciał używać tego wynalazku w obliczu pierwszej opcji?). W dodatku bateria wytrzymuje niezwykle długo na jednym ładowaniu, a lampki kontrolne osadzone zostały na frontowej ściance.

Nie obyło się jednak bez wad, ale te są na szczęście w większości mało znaczące. Przede wszystkim miernej jakości jest podświetlenie, które nie tylko nie należy do najjaśniejszych, ale też nie radzi sobie z reprodukcją bieli. Poza tym nie podoba mi się czcionka na keycapach, która ma rozcięte brzuszki niektórych znaków. Świetnie byłoby też zobaczyć wersję w kolorze białym oraz z przełącznikami Kailh BOX White.

Poza tym jest to fantastyczna klawiatura, która w swojej cenie wynoszącej zaledwie 329 złotych jest, moim zdaniem, właściwie jedynym godnym uwagi wyborem wśród dostępnych na polskim rynku modeli 60%. Wszystkie pomniejsze wady można jej wybaczyć właśnie dzięki niskiej cenie, a jej pozycja lidera jest podyktowana ilością zalet jak na tak niską cenę. Dlatego też polecam ENDORFY Thock Compact Wireless!

Rekomendacja EnvyTech
Udostępnij ten artykuł
Cześć, jestem Mateusz Szymański, szerzej w internecie znany jako Krzew. Interesuję się klawiaturami komputerowymi i to im poświęcam większość swojego życia. Poza klawiaturami ogromne znaczenie ma dla mnie muzyka, a w wolnym czasie lubię oglądać seriale, filmy i anime, a także czytać mangi.
3 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *