Recenzja Redragon Arrow H858 – konkurencja dla Zeus Pro?

Bartłomiej Kryński
3.4
Ocena końcowa
KUP TERAZ 22% TANIEJ!

Nie pierwszy raz mamy okazję gościć produkt od Redragona, mieliśmy bowiem już możliwość testowania dwóch innych modeli tego producenta: Zeus X oraz Zeus Pro. Oba te headsety wyróżniały się solidnymi wykonaniem i brzmieniem, a Redragon Zeus X okazały się tak dobre, że znalazły się na naszej liście polecanych headsetów. Tym razem pod lupę wezmę nowy produkt marki spod znaku czerwonego smoka, a konkretnie Redragon Arrow H858. Czy słuchawki te spełnią moje oczekiwania względem wykonania i brzmienia?

Opakowanie i jego zawartość

Słuchawki trafiają do nas w kartonowym pudełku, na którego froncie zamieszczono logo producenta oraz ilustrację produktu. Z tyłu zaś widoczne są obrazki przedstawiające podstawowe funkcje oraz cechy produktu. Można tam znaleźć między innymi informacje o trzech dostępnych typach połączenia (2,4 GHz, Bluetooth oraz kablem USB-C – Jack 3,5 mm), obecności odpinanego mikrofonu, oddychających, materiałowych nauszników, oraz trybu „7.1” na pokładzie. Wewnątrz, w wytłoczonym plastiku, poza samymi słuchawkami, znajdują się dongle 2,4 GHz oraz mniejsze pudełko z akcesoriami. W zestawie są także podpinany mikrofon, kabel USB-A – USB-C oraz wspomniany już kabel USB-C – Jack 3,5 mm.

Wykonanie i wygoda

Redragon Arrow, podobnie jak poprzednie modele headsetów – Zeus Pro oraz Zeus X, został wykonany bardzo solidnie. Nauszniki oraz wewnętrzna część pałąka są zrobione z oddychającego materiału, co jest znaczącym atutem headsetu. Prowadnice wykonano z aluminium, a zewnętrzną część pałąka pokryto ekoskórą. Zakończenia pałąka oraz boczne części komór wykonane zostały z czarnego, matowego plastiku, na powierzchni którego widać wszystkie tłuste plamy. Warto zauważyć, że poza cichym dźwiękiem pracującej ekoskóry na pałąku, słuchawki nie mają skłonności do trzeszczenia, co z miejsca stawia je w pozytywnym świetle. Odpinany mikrofon, choć jego montaż jest dość toporny, został wykonany poprawnie. Moim zdaniem mógłby być nieco mniej elastyczny, gdyż zazwyczaj gdy go wygniemy, samoczynnie wraca do poprzedniej pozycji.

Przechodząc do kwestii wygody, zastosowanie materiałowych padów oraz wewnętrznej części pałąka było strzałem w dziesiątkę. Coraz częściej stosuje się to rozwiązanie w headsetach w tym budżecie, choć nadal nie jest to standard. Dzięki temu nie powodują one nadmiernego pocenia się głowy w upalne dni ani dyskomfortu podczas długich sesji przy komputerze. Pady są na tyle grube, że ucho nie dotyka wnętrza komory, co dla mnie jest elementem kluczowym. Jedynym problemem, który udało mi się zaobserwować, jest brak pełnego przylegania nauszników z tyłu głowy, choć to raczej marginalna uwaga.

Bateria

Producent deklaruje czas pracy na baterii na poziomie 20 godzin. W moim przypadku czas ten wyniósł około 19 godzin, co jest jak najbardziej zadowalającym wynikiem, bliskim zresztą zapowiadanemu. Ładowanie trwa około 3 godziny co również pokrywa się z założeniami producenta.

Redragon Arrow przodem

Mikrofon

Redragon Arrow to słuchawki przeznaczone głównie dla graczy, dlatego mikrofon jest zaprojektowany z myślą o komunikacji z drużyną w ulubionych grach FPS czy też rozmowach z kolegami na Discordzie. Moglibyśmy więc odgórnie założyć, że jakość jego pracy będzie co najwyżej zadowalająca – i pomylić się. Mikrofon bowiem doskonale radzi sobie z eliminacją szumów otoczenia, a każde nasze słowo jest wyraźnie przekazywane. Zobaczcie sami, co potrafi, odsłuchując poniższe nagranie:

Brzmienie

Decydując się na recenzję Redragon Arrow, starałem się podejść do nich ze świeżą głową, bez uprzedzeń i emocji. Chciałem tym samym uniknąć stawiania poprzeczki na poziomie wcześniej wspomnianych Zeus Pro, które przez długi czas gościły na naszej liście polecanych. Jak się później okazało, była to dobra decyzja, bo Arrow zaskoczyły mnie bardzo pozytywnie. Ale od początku…

Na samym starcie zacząć musimy niestety od słów krytyki, ponieważ wita nas zauważalny imbalans kanałów, sięgający 5 dB, który zanika po obyciu się ze słuchawkami i przyzwyczajeniu się do nich. Pewnie wiele osób w ogóle by go nie zauważyło, co nie zmiana faktu, że muszę o nim wspomnieć. Pomijając kwestię imbalansu, bas jest poprawnie poprowadzony. Nie wybija się on ponad inne fragmenty pasma, zamulając całe brzmienie, a dobrze komponuje się z resztą pasma.

Przechodząc dalej, zauważyć możemy znaczącą poprawę średnicy względem basu – została ona poprowadzona świetnie, bez większych przygód i dysonansów. Słuchając wokalu Christiny Aguliery czy Jamesa Hetfielda, czuć wyraźnie każdy szczegół głosu, który autor chciał przekazać słuchaczowi. Jakość wokalu pozwala nam wczuć się w muzykę, co jest dość niespotykane w tej półce cenowej.

Przyszła pora na treble, które wymagają delikatnego pstryczka w nos. Wyraźnie słychać dziurę przy około 4400 hz, która jest poniekąd powszechnym problemem – począwszy od Takstarów Pro80, przez całą serię Cloud od HyperX czy też „rodzime” Zeus X i Zeus Pro. Idąc dalej, zauważyć możemy kontrast do sytuacji sprzed chwili, ponieważ z dołka nagle przenosimy się wysoko ponad target, co jest odczuwalne podczas słuchania wielu utworów Depeche Mode czy Metallici. Wyraźnie słychać podbicie trebli powyżej 5 kHz, co może niekiedy być lekko uporczywe.

Przyszła pora na to, do czego Redragon Arrow zostały stworzone, czyli zastosowanie w grach. Na tę okoliczność producent przygotował dla nas tryb „7.1”, który włączyć możemy przyciskiem fizycznym, znajdującym się na lewej muszli. Mówiąc wprost – niby wiem, co producent chciał osiągnąć, ale jednak nie do końca. Po włączeniu tej funkcji, słuchawki poprzez oprogramowanie wycofują znacząco całe pasmo, pozostawiając średnicę i wywołując wrażenie przebywania w otaczającym nas pomieszczeniu. Dzięki temu powinniśmy czuć poszerzenie sceny, co jednak nie do końca się sprawdza. Zdecydowanie lepiej słuchawki dają sobie radę w grach bez włączonego trybu „7.1”.

Wracając do głównego wątku – na początek sprawdziłem Arrow w bliskich mi tytułach, takich jak „Wiedźmin 3” czy „Dying Light 2” i w tej kwestii ciężko o negatywy, bo soundtracki tychże gier brzmią po prostu dobrze, wczuwając nas w rozgrywkę i fabułę. Następnie przeszedłem do zadań bardziej wymagających, czyli gier drużynowych, pokroju „CS2” i „CoD: Warzone”. W obu przypadkach sytuacja miała się podobnie – kroki były wyraźnie pozycjonowane, dzięki czemu zawsze wiedziałem, skąd nadchodzi wrogi gracz.

Wartą wspomnienia jest również wyżej wymieniona scena, która jest dość szeroka i nie brak jej detali, a separacja instrumentów dobrze rozdziela poszczególne elementy orkiestry od siebie, nie powodując zlania się ich w jedną całość.

Czymże byłaby ta recenzja bez porównania headsetu do starszego brata? Mowa oczywiście o Redragon Zeus Pro – jeśli macie ochotę, policzcie ile razy wspomniałem już go w tej recenzji. Zauważyć możemy między nimi wiele podobieństw, ale nie obyło się również bez pewnych różnic. W przypadku basu jest on tu wyprowadzony zdecydowanie niżej, a następnie stopniowo przechodzi w średnicę. W obu przypadkach środek poprowadzono poprawnie, co jest atutem obu produktów. Końcowo usłyszeć możemy wcześniej opisywane dołek w okolicach 4 kHz oraz delikatne podbicie trebli. Streszczając to wszystko, dochodzimy do konkluzji, że obydwie propozycje są do siebie bardzo zbliżone i brzmią naprawdę ciekawie, jak na swój budżet.

Podsumowanie Redragon Arrow

Powiedzieć o headsecie Redragon Arrow, że jest dobry, to jak nic nie powiedzieć. Na moment pisania recenzji kosztuje on 229 zł, a w zamian otrzymujemy fantastycznie brzmiące, bezprzewodowe słuchawki z długim czasem pracy na baterii, oddychające, materiałowe pady oraz wykonane z tego samego materiału wnętrze pałąka. Do plusów zaliczyć można również samą jakość wykonania i spasowania elementów, bo nawet przy usilnych próbach przetestowania wytrzymałości, słuchawki nie sprawiają wrażenia, jakoby miało im się coś stać, a same materiały nie wydają niepokojących dźwięków. Bez dwóch zdań stwierdzić można, że jest to naprawdę udany headset – w końcu Redragon nieraz już udowadniał, że zaprojektowanie porządnego headsetu nie stanowi dla niego problemu.

Przetestowanie słuchawek było możliwe dzięki firmie Redragon, która udostępniła sprzęt do testów.

Ocena końcowa
3.4
Jakość wykonania 3.5
Komfort użytkowania 3.5
Mikrofon 3.5
Brzmienie 3.0
Udostępnij ten artykuł
Siemka, jestem Bartek. Od wielu lat zajmuję się technologią, a od około 2 lat interesuję się szeroko pojętym audio.
2 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *