Redragon K1NG Pro M916 4k to najnowszy model amerykańskiego producenta, który wyprzedza polską konkurencję. Mowa o ultralekkiej myszce – o wadze nieprzekraczającej 70 gram. Oprócz tego producent idzie w tango z drogimi produktami, bowiem K1NG Pro jest kompatybilna z odświeżaniem 4000 Hz.
Dlaczego wspominam o odświeżaniu? Gracze obecnie oprócz jak najwydajniejszych podzespołów, aby mieć przewagę w każdym aspekcie, skupiają się również na opóźnieniu jako parametrze gryzonia. Nie muszę wam mówić, jaka jest różnica między np. opóźnieniem matrycy wynoszącym 40 ms, a 5 ms. Odświeżanie pozwala na zmniejszenie opóźnienia inputu, co w połączeniu z ustawieniem DPI na poziomie 1600 i wyżej oferuje nawet o 10 ms mniejsze opóźnienia. Czy więc rozwiązania zaimplementowane w Redragon K1NG Pro 4k faktycznie dają przewagę? Przekonajmy się!
Specyfikacja
⦁ Typ produktu: mysz dla graczy
⦁ Łączność: dongle 2,4 GHz, USB, Bluetooth 5.3
⦁ Sensor: PixArt PAW 3395 26000 DPI, 4k Hz Polling Rate
⦁ Akumulator 400 mAh
⦁ Przełączniki główne: Huano Blue Shell White Dot 50 mln
⦁ Waga: ok. 49 g
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: 249 zł (na dzień publikacji)
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta.
Opakowanie i jego zawartość
Redragon K1NG Pro 4k przychodzi do nas w białym kartonie, ozdobionym czernią i czerwienią. Znajdują się na nim grafiki prezentujące myszkę, informacje o produkcie, producencie oraz nazwie modelu. Wewnątrz znajdziemy plastikową formę, która skrywa zestaw naklejek z logo Redragona, produkt schowany w woreczku, przewód do ładowania myszy oraz transmiter 4k Hz.



Jakość wykonania, powierzchnia i wygląd
Ciężko przyczepić się do jakości wykonania Redragon K1NG Pro. Postawiono tutaj na tworzywo sztuczne, które, biorąc pod uwagę ultralekką wagę produktu, może przy pierwszym obcowaniu wywołać pewien niepokój. Po dłuższym obcowaniu z produktem nie czuć jednak, że jest to tani plastik. Uścisk myszki nie powodował niepokojących symptomów, konstrukcja trzyma się w ryzach. Jakiegokolwiek skrzypienia bryły także nie usłyszymy.
K1NG Pro to matowe wykończenie, jedynie błyszczące przyciski boczne wyróżniają się na tle reszty. Scroll został pokryty warstwą gumy. Producent postanowił umieścić swoje logo na tylnej stronie korpusu, a całość dopełnia nazwa producenta umieszczona wzdłuż lewego przycisku myszy. Niestety, nie obyło się bez wad. Pretravel oraz posttravel są odczuwalne. Boczne przyciski wyróżniają się na tle tych głównych.
Powierzchnia
Tworzywo sztuczne o matowej powłoce jest przyzwoitej jakości. Pomimo braku okrycia coatingu warstwą ochronną, K1NG Pro ma tendencję do maskowania odcisków palców. Jedynie przyciski boczne, mające błyszczące wykończenie, będą gryzły się z resztą, a więc zbierały odciski palców. Producent wspomina o wykończeniu matowej powierzchni, które sprzyja przyczepności urządzenia do ręki. Trzeba przyznać mu rację, bowiem pomimo braku dedykowanych gumowych naklejek, produkt trzyma się bardzo dobrze.

Przyciski główne oraz boczne
Redragon K1NG Pro uzbrojono w przełączniki Huano Blue Shell White Dot, które cechują się żywotnością 50 milionów kliknięć. Są one niestety głośne, natomiast nadrabiają wysoką płynnością. Feeling z ich użytkowania należy do przyjemnych, a całokształt można ocenić bardzo dobrze, patrząc na cenę i dostępność urządzenia.
Boczne to zaś inna para kaloszy – tych dziurawych, można by rzec. Feelingu oraz głośności przełączników, nie można ocenić najlepiej. Poziom stoi w tym przypadku poniżej przeciętnej. Dodatkowym pstryczkiem w nos jest odróżnienie przedniego przycisku bocznego wypustkami – coś tutaj ewidentnie poszło nie tak.
Scroll (enkoder) oraz kształt
Producent nie poinformował nas o modelach przełączników bocznych czy też znajdującego się tu enkodera. Środkowy przycisk wymaga od nas pewnej siły nacisku, dzięki czemu podczas przewijania stron przypadkowo nie zostanie on wciśnięty. Skok rolki jest delikatnie wyczuwalny, co pozostaje aspektem czysto subiektywnym. Mimo delikatnego skoku, jego działanie jest płynne i nie stawia nierównego oporu.

K1NG Pro to symetryczna myszka, której wybrzuszenie jest przesunięte na tył konstrukcji. Boczne ścianki są delikatnie ścięte w głąb z przodu, aby w tylnej części powstało uwypuklenie. Przyciski główne są odseparowane od siebie i mają delikatny profil pod palce, rozpoczynający się już przy rolce. Wymiary myszki to kolejno 120,8 mm długości, 64,3 mm szerokości oraz 37,9 mm wysokości. W przypadku posiadaczy małych oraz średnich dłoni myszka powinna się sprawdzić przy różnego rodzaju chwytach palm. Od preferujących chwyty claw oraz fingertip wymagana będzie średnia lub duża dłoń dla uzyskania maksymalnego komfortu.
Ślizgacze i waga
Ślizgacze w K1NG Pro wymagają poprawy. Są pofalowane i cienkie, co szczególnie w połączeniu z podkładką o chropowatej powierzchni da się negatywnie we znaki. Sam feeling korzystania z nich jest przeciętny. Nie jest to nic dobrego, ale tragicznie również nie jest.


Waga myszki to natomiast jej znacząca zaleta. Na naszym rynku ciężko o bezprzewodową myszkę, która faktycznie zalicza się do rodziny ultralekkich, czyli takich, których waga nie przekracza 70 gramów. 49 (+/- 2 g) gramów to maksymalna waga urządzenia, co w połączeniu z idealnym wyważeniem w centrum (sensor) daje jej przewagę nad produktami konkurencji.
Bateria i łączność
Redragon K1NG Pro 4k pracuje na ogniwie 400 mAh. Gdy próbkowanie 4000 Hz było włączone, malutki gryzoń wołał o dodatkowe zasilanie, przy korzystaniu z niej po 4-8 h dziennie, po 4 dniach. W przypadku przełączenia na próbkowanie 2000 Hz czas ten wydłużył się o 2 dni. Przy standardowym próbkowaniu 1000 Hz, K1NG Pro potrzebował doładowania akumulatora po okresie 8 dni. Nie są to wyniki najgorsze, patrząc na wielkość ogniwa, a także na półkę cenową, w jaką celuje K1NG Pro.

Producent, oprócz przewodowej łączności oraz transmitera 4 kHz, oferuje nam połączenie Bluetooth. K1NG Pro wyposażono w moduł Bluetooth w wersji 5.1. Połączenie przewodowe oraz dzięki dedykowanemu dongle’owi odbywa się bez przeszkód oraz jakichkolwiek zakłóceń, Bluetooth natomiast wprowadza wyczuwalne opóźnienie, lecz do zastosowań biurowych sprawdzi się bez problemów – pamiętajmy, że w tym trybie procentowy stan naładowania baterii będzie spadał wolniej.
Oprogramowanie
Redragon udostępnia nam dedykowaną aplikację. M916 Pro 4k daje możliwość sprawdzenia stanu naładowania ogniwa, swoją drogą dość precyzyjnie. Pozwala nam także na zmianę przypisania przycisków myszy, ustawienie LOD oraz makra. Dostępne wartości próbkowania to: 125, 250, 500, 1000, 2000, 4000 [Hz], przy czym tylko podstawowe cztery pozwalają nam na przełączanie między LowPower (LP) oraz HighPower (HP).
Wspomniane tryby odpowiadają za wydajność sensora. Producent dodatkowo udostępnił nam technologie Motion Sync, Ripple Control, a także Angle Snapping. Małym dodatkiem jest zmiana podświetlenia diody znajdującej się na spodzie urządzenia. Ponadto mamy możliwość włączenia na maksymalnie 15 minut maksymalnej wydajności sensora (Peak Performance) – esportowcy, to chyba coś dla was!


Sensor
Redragon K1NG Pro 4k został wyposażony w sensor PixArt PAW 3395 o maksymalnej rozdzielczości 26000 DPI. Sensor ten ciągle jest jednym z topowych rozwiązań w branży. Nie musimy się obawiać o występowanie interpolacji czy też niepokojącego jitteru, lecz problematyczną będzie wysoka wartość parametru LOD (Lift Off Distance). Może być to wina zastosowanych ślizgaczy, a właściwie ich grubości, lecz należy o tym wspomnieć, albowiem K1NG rejestruje ruch z nieco większej odległości.
Stabilność
Nie mogliśmy obejść się bez testów stabilności K1NG’a. Ten został wykonany przy użyciu programu Enotus Mouse Test. Zarówno test 4 kHz, jak i 2 kHz, wypadły bardzo dobrze – różnice oscylowały w granicach błędu pomiarowego. Maksymalny tracking, jak i precyzja, również wypadły fantastycznie. Maksymalna prędkość, którą jest w stanie zarejestrować sensor, wyniosła 12,03 m/s – to świetny wynik, który z pewnością docenią fani „Valoranta” czy „Counter Strike’a 2”, a więc gier, gdzie często porusza się myszą gwałtownie.
Podsumowanie Redragon K1NG Pro 4k
Myszka będąca bohaterem dzisiejszej recenzji w dniu premiery kosztowała 249 złotych. Na chwilę obecną możemy ją dostać w kwocie nawet poniżej 200 złotych. Pomimo wad pokroju występowania pre- i posttravelu przycisków czy zbyt cienkich ślizgaczy, dostajemy tu topowy sensor, dobrze działające główne przełączniki, a także stabilną łączność. Nie zapominajmy również o świetnie zaprojektowanym kształcie i niskiej wadze, co w połączeniu z idealnym wyważeniem w centrum deklasuje konkurencję dostępną w Polsce, nawet w kwotach kilkukrotnie droższych. Redragon K1NG Pro 4k, jak sama nazwa wskazuje, może zostać nazwany „królem budżetowych myszek”.





Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?