RODE NTH-100m miniature

Test i recenzja RODE NTH-100m – słuchawki niezbyt profesjonalne

Filip Kniewski
3.8
Ocena końcowa

Australijska firma RODE jest znana głównie z produkcji mikrofonów, ale jakiś czas temu postanowili poszerzyć swoją ofertę o słuchawki. Niedawno dołączyli do nich mikrofon, tworząc model NTH-100m. Produkt ten jest reklamowany jako sprzęt przeznaczony zarówno dla profesjonalistów, jak i amatorów. Choć może kusić swoim rodowodem, czy nie jest to jedynie mylna nadzieja?

Opakowanie i zawartość

Słuchawki RODE NTH-100m są dostarczane z odłączanym mikrofonem, prostym etui w postaci woreczka oraz systemem oznaczeń na kablach, ułatwiającym identyfikację słuchawek. Choć dodatek ten może wydawać się zbędny dla przeciętnego użytkownika, na wozie transmisyjnym lub w obszarze FOH może okazać się użyteczny. Jednak nawet bez niego ludzie potrafią sobie poradzić. Worek zapewnia wystarczającą ochronę słuchawek i jego spory rozmiar pozwala na przechowywanie ich bez konieczności ich składania przed transportem lub przechowywaniem.

Wykonanie i wygoda

Słuchawki RODE NTH-100m wyróżniają się doskonałą jakością wykonania. Nie wydają żadnych dźwięków skrzypienia, a konstrukcja pałąka wydaje się być odporna na typowe problemy spotykane w większości słuchawek studyjnych, takie jak pękanie w okolicach regulacji. Widelec (lub raczej „hak” ze względu na jednostronną konstrukcję) wykonany jest z metalu, podobnie jak szyny, które łączą muszle ze pałąkiem. Jednakże pomysł umieszczenia logo z błyszczącego plastiku okazał się nietrafiony, ponieważ w profesjonalnych warunkach szybko ulegnie on zarysowaniu.

Słuchawki NTH-100m zapewniają pewne dopasowanie do głowy, nie powodując dyskomfortu ani punktowego nacisku. Pałąk nie ma wyżłobień w piankowej wyściółce, ale jest odpowiednio twardy, co sprawia, że dobrze przylega do czubka głowy. Nakładki nauszne wypełnione są żelem chłodzącym, który zapewnia odczuwalne chłodzenie. To nie jest czarna magia, ale po prostu żel o wysokiej pojemności cieplnej i przewodności cieplnej, co oznacza, że zmienia on temperaturę wolniej niż gąbka, dając uczucie chłodu. W rezultacie, gdy zdejmiemy słuchawki na chwilę, a potem ponownie je założymy, możemy odczuć delikatne ciepło. To nie stanowi dużej niedogodności, ani nie jest ekskluzywną cechą NTH-100m. Po prostu są to pierwsze słuchawki z taką funkcją, które mam okazję recenzować, więc czuję się zobowiązany o tym wspomnieć.

Regulacja pałąka to swoisty miecz obosieczny, stanowiący zupełne przeciwieństwo systemowi znanej z nowych słuchawek bezprzewodowych firmy Sennheiser. Ten system znacząco utrudnia pierwsze dopasowanie słuchawek do naszej głowy, ale gwarantuje, że wybrane przez nas ustawienie nie zmieni się nawet podczas przenoszenia w woreczku.

Brzmienie

Brzmienie słuchawek RODE NTH-100m jest podobne do modelu Meze Empyrean. Jednak, mimo że mogłoby się to wydawać jako komplement biorąc pod uwagę cenę drugiego modelu, to w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Choć można usłyszeć, że pasmo reprodukowane przez NTH-100m jest bardzo równomierne, bez nagłych szczytów ani spadków, ogólny profil brzmienia ma widoczne niedoskonałości.

RODE NTH-100m graph

W tuningu słuchawek RODE NTH-100m widać wyraźne inspiracje DFHRTF, jednak na tym się kończy podobieństwo. Sumaryczne nachylenie pasma w stosunku do wspomnianej krzywej wynosi niewiele więcej niż -1 dB/oct, ale osiągnięte jest to poprzez brak nachylenia poniżej 500 Hz i powyżej 2000 Hz, oraz skromne nachylenie w okolicach -3 dB/oct w zakresie 500 – 2000 Hz. Powoduje to, że w porównaniu z innymi słuchawkami, takimi jak Sennheiser PC38x, Truthear Hexa i Shure SRH440 po modyfikacjach, RODE NTH-100m wypadają nie tyle blado, co po prostu śmiesznie. Ucinają one znaczącą część pasma bez odpowiedniej rekompensacji, co wpływa negatywnie na wrażenie reprodukcji stereo.

Takie brzmienie, jakie prezentują słuchawki reklamowane jako studyjne, ma sens jedynie od północy do 23:59 pierwszego kwietnia każdego roku. Jedyną zaletą NTH-100m w tej kategorii jest łatwość equalizacji dzięki gładkiemu pasmu, niestety większość urządzeń klasy studyjnej nie oferuje prostej equalizacji wyjścia monitorowego.

Jeśli nie zamierzamy używać mikrofonu, kabel jack może być podłączony do obu muszli. Niestety, jeśli chcemy skorzystać z mikrofonu, musimy korzystać z kabla po lewej stronie.

Mikrofon

Kapsuła zamontowana w NTH-100m jest elektretem o dobrym brzmieniu. Dlaczego może to być problemem? Mikrofon elektretowy działa na zasadzie mikrofonu pojemnościowego i wymaga jedynie 3 V zasilania, w przeciwieństwie do standardowych 48 V zasilania Phantom. Wiele komputerów stacjonarnych dostarcza takie napięcie, a większość headsetów, w tym te przeznaczone dla graczy, opiera się na tej technologii.

Jednakże w zastosowaniach profesjonalnych (a do nich właśnie RODE reklamuje te słuchawki) konieczne staje się dostarczenie zasilania typu Phantom, które nie jest powszechnie dostępne w zestawach interkomowych. Następnie konieczna jest konwersja tego zasilania na 3 V, co wymaga kolejnej przejściówki. Teoretycznie nie jest to duży problem, ale zachęcam do wypróbowania przekonania prezesa do przebudowy całego studia, wozu lub układu FOH pod nowe słuchawki — szanse na powodzenie są raczej niewielkie.

Podsumowanie RODE NTH-100m

Słuchawki RODE NTH-100m mają duży potencjał, ale faktyczna wartość pozostawia wiele do życzenia. W przedziale cenowym od 800 do 1000 PLN nie oferują niczego, co znacząco wyróżniałoby je spośród konkurencji, a większość wymagań można zaspokoić za pomocą modelu EPOS PC38x. Jeśli jesteśmy gotowi na konieczność dostosowania equalizacji, te słuchawki mogą być ciekawym wyborem, szczególnie jeśli zależy nam na izolacji od dźwięków otoczenia. Jako osoba pracująca przy produkcji telewizyjnej, muszę stwierdzić, że profesjonalizm tych słuchawek kończy się na notce prasowej i zdjęciu z nieopiętą kamerą BM Studio (która reklamuje się jako obsługująca konsumenckie słuchawki).

Ocena końcowa
3.8
Jakość wykonania 4
Komfort użytkowania 4
Brzmienie 3
Mikrofon 4
Udostępnij ten artykuł
Jestem Filip, audio interesuję się od 3 lat, a od roku w wolnych chwilach krzyczę na ludzi, którzy lubią bas w słuchawkach. Znaczy na nieznajomych od roku, znajomi męczą się dłużej.
Napisz komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *