Test Silver Monkey X Vervet – Tania, dobra, bez kabla!

Silver Monkey X Vervet to kolejne podejście producenta do bezprzewodowych myszek. W tym roku miałem okazję testować dwa modele tej marki: Gorilla oraz Howler. W przypadku tego pierwszego, przewodowego modelu byłem bardzo zadowolony i jeśli musiałbym kupić drugą myszkę, to zdecydowanie byłby to produkt, na który zwróciłbym uwagę (mam sentyment do RAZER Viper Mini).

Dzisiaj jednak testuję bezprzewodowy model Vervet, który kosztuje 199 zł. Producent wyposażył ten model w popularny i bardzo dobry sensor PMW 3370, przełączniki TTC Gold oraz Kailh GM 4.0 o żywotności 60 mln kliknięć (funkcja hot-swap) oraz wymienny panel. Czy warto zainteresować się tym gryzoniem? Przekonacie się już za chwilę.

Specyfikacja

⦁ Typ produktu: mysz dla graczy,
⦁ Sensor: PixArt PMW 3370,
⦁ Przełączniki główne: TTC Gold & Kailh GM 4.0 (60 mln) switches,
⦁ Scroll (Enkoder): TTC Gold Encoder,
⦁ Łączność: USB-C, Bluetooth, 2.4 GHz,
⦁ Wymiary: 120 × 64 × 39.2 [mm],
⦁ Waga: 79 g,
⦁ Gwarancja: 2 lata,
⦁ Cena: 199 zł.

Specyfikacja pochodzi ze stron producenta oraz jego oficjalnego dystrybutora – sklepu x-kom.

Opakowanie i jego zawartość

Silver Monkey X Vervet przychodzi do nas w tego samego typu opakowaniu, co reszta peryferii tego producenta. To cienki karton o błyszczącej powierzchni, na której znajdziemy rendery myszy, nazwę produktu oraz logo producenta, specyfikację oraz podstawowe informacje.

We wnętrzu opakowania mamy kartonową formę, w której schowano mysz. Obok niej znalazło się miejsce na przewód USB-C – USB-A typu paracord do ładowania urządzenia bądź połączenia go w sposób przewodowy, wymienny panel (full-plate, plaster miodu domyślnie jest założony) oraz piankową formę, która skrywa w sobie dwa dodatkowe przełączniki w towarzystwie switch pullera.

Jakość wykonania

Korzystałem z Howlera dawno, ale pamięć mnie nie myli. Producent postawił na tworzywo sztuczne, niestety nie podał informacji dotyczących tego, jakiego typu ono jest. Silver Monkey X Vervet wypada solidnie w porównaniu do poprzednio testowanej przeze mnie myszki producenta. Konstrukcja nie skrzypi pod naciskiem, nie ugina się, więc to na plus.

Zastosowany tutaj paracord to również dobrze wykonany kabel. Przede wszystkim nie jest sztywny, co pozwala na dowolną jego deformację. Nie krępuje ruchów myszki, nie wykazuje problemów z oplotem (jak, chociażby wadliwe szwy). Został zabezpieczony gumową zakładką oraz kawałkiem plastiku od strony portu USB-A.

Przyciski główne

Kailh GM 4.0 oraz TTC Gold, które występują w Silver Monkey X Vervet, to bardzo dobre przełączniki, a ponadto dość popularne. TTC Gold, w przeciwieństwie do Kailh GM, posiadają głośny i wyczuwalny „bump” zwrotny. Obydwa modele działają płynnie i bezproblemowo. Warto zaznaczyć, że TTC Gold tutaj użyte są w wariancie „dustproof”, czyli nie będą podatne na ewentualne zakurzenia.

TTC Gold to te głośniejsze switche z feedbackiem obecnym podczas pracy. Kailh GM 4.0 są natomiast cichsze podczas standardowej pracy, a ich aktywacji nie odczujemy. Dwuklik podczas fazy testów nie wystąpił, a same przełączniki bezbłędnie rejestrują kliknięcia.

Przyciski boczne

Silver Monkey X Vervet wyposażono w dwa przyciski boczne. Producent nie udostępnił natomiast informacji na temat mikroprzełączników. Co można o nich powiedzieć? Podczas testów działały doskonale: żadnego problemu z rejestrowaniem kliknięć, żadnego dwukliku. Przyciski są osadzone płytko, wyprofilowane do kształtu myszki, co ma swoje plusy i minusy (zależy od preferencji). Wykonano je z błyszczącego plastiku, jednak ten nie zarysował się podczas testów.

Scroll (Enkoder) oraz ślizgacze

W przypadku rolki do przewijania stron, a więc enkodera, producent nie poinformował nas jasno jaki model tutaj umieścił, jednak rozłożywszy mysz na części pierwsze możemy dostrzec konstrukcję przypominającą Encoder TTC Gold, stąd moje przypuszczenie, że taki model się tutaj znajduje. Jego żywotność to okrągły milion pełnych obrotów, skok rolki jest średnio wyczuwalny. Przełącznik znajdujący się pod rolką działa całkiem w porządku, nie ma problemu z dwuklikiem, a samo kliknięcie jest wyczuwalne i cichsze niż w przypadku głównych przełączników Kailh.

Zastosowane tutaj ślizgacze to średniej jakości barwiony teflon (PTFE). To popularne rozwiązanie, często spotykane w produktach dostępnych w Polsce. W porównaniu do poprzednich myszek producenta, które testowałem, ta oferuje znacznie lepsze ślizgacze. Ich krawędzie są obłe, co zwiększa żywotność i pozytywnie wpływa na komfort użytkowania. Podczas testów korzystałem z podkładek typu „speed” oraz „mid” i po kilku godzinach, w trakcie których „wygrzewały się”, ślizgacze chodziły znakomicie.

Waga i kształt

Silver Monkey X Vervet to zmienna konstrukcja, która waży około 79 (± 3) gramów, a więc mysz zaliczymy do lekkich. Należy jednak zaznaczyć, iż mamy tu do czynienia z odczepianym korpusem. Masa jest wyczuwalna, ale korzystało mi się całkiem przyjemnie. Przyjemnie byłoby zobaczyć w przyszłości model „Pro” z zabudowanym korpusem , ewentualnie perforowanym spodem o wadze mniej więcej 63 gramów, a więc ultralekkiej – z tego typu gryzonia korzystam na co dzień.

Kształt myszki jest symetryczny. Pomimo umiejscowienia przełączników bocznych tylko z lewej strony, możemy z niej korzystać również za pomocą lewej ręki dzięki możliwości dezaktywacji tychże przycisków w aplikacji. Punkt wysokości zaś znajduje się w centrum. To gryzoń nieco mniejszy, ale szerszy niż popularny G Pro X Superlight – model, z którego korzystam poza testami. Pozwala to na przyjemne korzystanie z myszy dwoma najpopularniejszymi chwytami – „claw” oraz „fingertip”.

Łączność oraz bateria

Silver Monkey X Vervet oferuje trzy opcje łączności: Bluetooth, 2.4 GHz oraz USB-C. W przypadku połączenia radiowego o opóźnieniach możemy zapomnieć, względem droższej bądź przewodowej konkurencji nie odczułem różnicy podczas grania w gry wymagające niskiego opóźnienia. Połączenie przewodowe również daje radę. W przypadku Bluetooth producent nie podał, jaka dokładnie jest to wersja.

Urządzenie parujemy poprzez wciśnięcie znajdującego się na spodzie przycisku odpowiedzialnego za połączenie Bluetooth. Jeśli rolka myszki świeci się na niebiesko, musimy przytrzymać przez około 3 sekundy prawy przycisk, lewy przycisk oraz scroll. Wówczas rolka zacznie migać w szybszym tempie na niebiesko na znak gotowości gryzonia do sparowania (SMXG001 lub 002 zależnie od wersji kolorystycznej). Niestety edycja dokonana w aplikacji nie działa w przypadku Bluetooth, polling rate oraz ustawienia przycisków nie zapisują się na urządzeniu.

Producent zastosował w tym modelu funkcję oszczędzania baterii. Podświetlany pasek LED gaśnie podczas ruchów myszki, natomiast ta po niedługim czasie bezczynności przechodzi w stan czuwania. Wyłącza się podświetlenie, a gryzoń zacznie działać chwilę po wykryciu ruchu. Sama bateria w Silver Monkey X Vervet gwarantuje 40 godzin działania. Tyle deklaruje producent, a jak jest w praktyce?

Praktycznie to około 1,5 tygodnia przy wyłączonym podświetleniu oraz pracy dziennej na poziomie 5-7 godzin, a więc nieco więcej, niż deklaruje producent, przy korzystaniu ze stałych DPI (800) oraz częstotliwości próbkowania 1000 Hz.

Oprogramowanie

Nie mogło obejść się bez oprogramowania. „Vervet Gaming Mouse” to aplikacja o bardzo ubogim GUI. Pozwala nam ona na edycję przypisania przycisków, ustawienie makr, zmianę DPI, odświeżania i LOD myszki oraz dostosowanie podświetlenia, którego nie możemy w pełni edytować.

Sensor

Silver Monkey X Vervet nie odstaje od często dwukrotnie droższej konkurencji. Zastosowano tutaj sensor PMW 3370, który obok PAW 3395 stanowi topkę na rynku. Brak dewiacji DPI i jitteringu oraz niskie LOD to największe z zalet tego sensora. Żadne potyczki w grach FPS czy przemierzanie odległych krain w tytułach RPG nie są mu straszne. Ponadto jest on energooszczędny, co przenosi się na dłuższy czas pracy na baterii. Więcej raczej dodawać nie trzeba.

Podsumowanie Silver Monkey X Vervet

Bezprzewodową myszkę z hot-swapem i potężnymi podzespołami za 199 złotych? Promocja. Ciężko się tu do czegokolwiek przyczepić. Do wad, które mogą wynikać z moich preferencji, zaliczyć mogę jedynie dość wysoką wagę.

Cała reszta, czyli sensor, przełączniki, enkoder, a nawet kształt zostały doskonale skomponowane, a co za tym idzie Silver Monkey X Vervet trafia na listę rekomendowanych przez nas myszy.

Recenzja jest możliwa dzięki uprzejmości serwisu x-kom,, który udostępnił produkt do testów.
Udostępnij ten artykuł
przez Damian Gola
Czołem, jestem Damian, szerzej znany jako Hinis. Interesuję się elektroniką, głównie peryferiami komputerowymi. Najczęściej zdarza mi się testować produkty z kategorii "Audio", bo to na nich znam się najlepiej. Czas wolny spędzam na słuchaniu muzyki podczas ogrywania tytułów RPG.
Exit mobile version