Logitech POP Keys

Klawiatura idealna dla drugiej połówki! Recenzja Logitech POP KEYS

Maciej Nogaj
3.3
Ocena końcowa

Konsumentów sprzętów technologicznych można podzielić na dwie grupy. Jedni kupują produkty wzrokiem na szybko, a dla drugich ważna jest faktyczna jakość bądź wydajność. Kolorowe klawiatury, myszki czy słuchawki zawsze rzucają się w oczy na półkach sklepowych, a przykładem jest model POP Keys od Logitecha. Do testów otrzymałem wersję różową, czas zatem sprawdzić, czy warto sprawić taki prezent swojej drugiej połówce np. na walentynki, a poza tym przekonać się, czy poza ciekawym wyglądem sprzęt ten ma coś do zaoferowania. Udanej lektury!

Specyfikacja:

⦁ Rozmiar: 75%
⦁ Łączność: bezprzewodowa (Bluetooth)
⦁ Przełączniki: Brown
⦁ Typ przełączników: dotykowe
⦁ Typ obudowy: floatkey design (otwarta obudowa)
⦁ Podświetlenie: brak
⦁ Oprogramowanie: dostępne
⦁ Wymiary: 138,5 x 312 x 35,5 [mm]
⦁ Waga: 779 g
⦁ Gwarancja: 24 miesiące
⦁ Cena: 399 zł

Opakowanie i jego zawartość

Klawiatura zapakowana jest w nieduże białe pudełko z renderem POP Keys na samym środku. Jeśli potrzebowalibyśmy zerknąć na najważniejsze cechy produktu, ich listę zamieszczono po drugiej stronie. W środku jest jednak nieco ciekawiej, o ile można tak określić pokrycie całości „wściekłym różem”. Poza samym urządzeniem, odnajdziemy tam również nadajnik 2.4 GHz, cztery dodatkowe nakładki z emotkami oraz woreczek, który ma zapewne służyć do schowania keycapów. Początkowo zdziwiłem się, że producent nie dołączył przewodu, ponieważ wszyscy wiemy, jak wygląda obecna sytuacja z redukcją akcesoriów „dla dobra ekologii”. Jak się po chwili okazało, POP Keys to sprzęt na baterie, które na szczęście są już wsadzone do urządzenia.

Logitech POP Keys

Jakość wykonania i wygląd

Logitech POP Keys wykonana jest w całości z różnych odcieni różowego tworzywa sztucznego. Pierwszą część stanowią spód oraz ścianki boczne klawiatury. Na spodzie znajduje się 5 naklejek antypoślizgowych, które swoje zadanie spełniają świetnie i nie ma mowy o przesuwaniu się klawiatury podczas korzystania z niej. Ponadto można zauważyć spore wybrzuszenie. Po co? Ma ono kilka zastosowań. Pierwsze z nich to stanowienie miejsca na schowanie baterii oraz odbiornika 2.4 GHz. Co więcej, trzeba je traktować jako zastępstwo dla stópek, które umożliwiałyby podwyższenie kąta nachylenia, w tej konstrukcji niestety nieobecnych. Szczerze powiedziawszy, jest to dla mnie dość zaskakujące, że w klawiaturze za prawie 400 złotych nie znalazło się miejsce na tak podstawowy gadżet.

Spasowanie zasługuje na pochwałę. Jest doskonałe, nie znalazłem żadnych uginających się, skrzypiących czy odstających elementów. Nawet mimo użycia siły, klawiatura w ogóle się nie wygina, a przecież w środku nie ma żadnych metalowych części.

Górna powierzchnia obudowy to już znacznie jaśniejszy róż. A propos kolorów, uważam, że wszystkie te odcienie współgrają ze sobą idealnie, dzięki czemu POP Keys prezentuje się prześlicznie. Do wyboru są jeszcze dwie inne warianty kolorystyczne, jednak w mojej opinii to właśnie „Heartbreaker” wygląda najpiękniej i najlepiej wpasowuje się całościowo w stylistykę.

Układ

Logitech POP Keys to klawiatura o layoucie ISO, zatem mało popularnym, a przynajmniej w naszym kraju. Czym się on charakteryzuje? W przeciwieństwie do ANSI, mamy tu wąski lewy „Shift” oraz wydłużony „Enter”. Osobiście jestem zwolennikiem ANSI, jednak zapewne jest to kwestia przyzwyczajenia.

Logitech POP Keys

Keycapy

Nakładki w tej klawiaturze są specyficzne i ciężko trafić na takowe w innych modelach. Są one wykonane na wzór starych, oldschoolowych maszyn do pisania, czyli okrągłe i płaskie. Na POP Keys nie pisało mi się najbardziej komfortowo, na co wpływ miało wiele czynników. Przeszkadzały mi jednolitość wysokości nakładek oraz spore przerwy między klawiszami. Korzystając ze standardowych klawiatur nie miewam trudności z pisaniem bez spoglądania na nie, jednak w tym przypadku było mi się bardzo trudno przyzwyczaić.

Niestety, trudno znaleźć jakiekolwiek informacje na temat wykonania nakładek. Domyślam się, że są one wykonane z plastiku ABS, zatem tego mniej trwałego od PBT, co może skutkować ich starciem się i utratą matowego koloru po kilku miesiącach. Podoba mi się za to ich powierzchnia, ponieważ jest ona gładka oraz matowa, a na dodatek keycapy są aż w trzech różnych odcieniach różowego, co dodaje nieco ekstrawagancji i oryginalności klawiaturze.

Znaki zostały naniesione w postaci naklejek, co uznaję za ogromne nieporozumienie w przypadku tak drogiego sprzętu. Już za kwotę dwu- czy nawet trzykrotnie niższą nietrudno będzie znaleźć klawiaturę oferującą nakładki z legendami naniesionymi metodą double-shot, która wyklucza możliwość starcia się znaków. W przypadku naklejek można się natomiast spodziewać odklejenia ich po kilku latach. Wielka szkoda.

Logitech POP Keys

Przełączniki i stabilizatory

Logitech POP Keys jest klawiaturą mechaniczną z krwi i kości, a w jej środku osadzono przełączniki firmy TTC. Są to bez wątpienia przełączniki typu Tactile, jednak mimo wielu prób ciężko było mi znaleźć dokładniejsze informacje na ich temat, także będę zmuszony opierać się jedynie na moich doświadczeniach.

Jak już wspomniałem, TTC to przełączniki Tactile, czyli podczas nacisku wyczujemy charakterystyczny punkt, informujący nas o aktywacji przełącznika. Switche są dosyć szorstkie a ich bump, czyli właśnie ten charakterystyczny punkt, nie jest za dobrze wyczuwalny, więc podczas szybkiego pisania prawie nie będziemy odczuwali jego obecności. TTC nie wymagają za wiele siły do aktywacji, przypuszczam, że wartość tego parametru wynosić może od 40 do 45 gf.

Stabilizatory bez dwóch zdań mogę nazwać piętą achillesową tej klawiatury. Są one szorstkie, wydają męczące dla uszu klekot oraz szelest. Jest to spowodowane brakiem jakiegokolwiek smaru, co w tych czasach uważam za nieporozumienie, tym bardziej, że nie jest to tani sprzęt.

Logitech POP Keys

Jak ma się to w praktyce? Na Logitech POP Keys pisze się po prostu przeciętnie. Jest to na pewno ciekawe doświadczenie, ponieważ mamy wrażenie, jakbyśmy pisali na starej maszynie do pisania, jednak nie wyobrażam sobie pracowania na niej przez wiele godzin przed monitorem. Przełączniki są jak najbardziej w porządku, jednak stabilizatory oraz keycapy nie wzmagają we mnie radości, gdy zasiadam do komputera, wręcz przeciwnie.

Podsumowanie Logitech POP Keys

Szczerze powiedziawszy, Logitech POP Keys wzbudziła we mnie dość mieszane uczucia. Z jednej strony klawiatura ma tragiczne stabilizatory, otwartą obudowę, co w konsekwencji doprowadza do bardzo słabego brzmienia, poza tym brak tu nóżek, które umożliwiałyby zmianę kąta nachylenia, co również uznaję jako duży minus.

Były wady, a co z zaletami? Moim zdaniem największym plusem tej klawiatury jest jej wygląd – POP Keys wygląda ślicznie i wyróżnia się spośród wszystkich konkurentów. Podoba mi się również możliwość połączenia klawiatury zarówno poprzez 2.4 GHz, jak i Bluetooth, co pozwala wybrać między mniejszym opóźnieniem, ale krótszym czasem pracy na baterii, a większym opóźnieniem, ale wydłużonym czasem pracy na baterii. Największą zaletą, która miałaby decydujący wpływ na wybór tej klawiatury spośród innych jest, jak już wspomniałem, jej urokliwość. Trudno mi ją porównać do jakiejkolwiek innej klawiatury, gdyż jej wygląd jest niepowtarzalny i to on gra tu pierwsze skrzypce. Tak, wiem, powtarzam się, ale co innego mam powiedzieć? Jeśli więc szukacie urządzenia, które jest wykonane akceptowalnie, ale zależy wam głównie na estetyce, to polecam przejść się do sklepu i zobaczyć omawiany model. Jednak jeśli zależy Wam głównie na jakości i komforcie pracy przy długich sesjach przed komputerem, to polecam sprawdzić MX Mechanical Mini.

Recenzja jest możliwa dzięki firmie Logitech, która udostępniła sprzęt do testów.

Ocena końcowa
3.3
Jakość wykonania 3.3
Przełączniki 2.5
Stabilizatory 2
Funkcjonalność 3.5
Oprogramowanie 5
Udostępnij ten artykuł
przez Maciej Nogaj
Obserwuje:
Cześć! Jestem Maciek i od wielu lat interesuję się technologią, a głównie peryferiami. Już w momencie, w którym dostałem swój pierwszy laptop, a następnie zakupiłem legendarne Razer Kraken Pro Orange zacząłem nałogowo kupować i testować sprzęt. Moją drugą wielką pasją jest motoryzacja i wszystko co z tym związane, zaczynając od lego, kończąc na spottach.
Napisz komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *