Lamzu to bez wątpienia jedna z firm, która znacząco urozmaiciła i wzbogaciła rynek urządzeń peryferyjnych. Moja przygoda z tą marką rozpoczęła się kilka lat temu, gdy na rynek trafił ich pierwszy produkt – Lamzu Atlantis. Mam bardzo pozytywne wspomnienia związane z tym modelem, który mimo upływu czasu wciąż pozostaje aktualny, a nawet doczekał się swoich ulepszonych wersji. Dziś jednak do testów trafił do mnie Lamzu Maya – mniejsza mysz, która pod wieloma względami odpowiada moim preferencjom. Czy spełni ona moje oczekiwania? Jeszcze nie wiem, choć mam pewne przypuszczenia. Miłej lektury!

tocSpis treści

    Specyfikacja

    ⦁ typ produktu: mysz dla graczy
    ⦁ łączność: dongle 2,4 GHz, przewodowa
    ⦁ sensor: Pixart 3395
    ⦁ akumulator
    ⦁ przełączniki główne: Huano Blue
    ⦁ waga: 45g
    ⦁ gwarancja: 2 lata
    ⦁ cena: 539 zł (na dzień publikacji)
    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta. 

    Opakowanie i jego zawartość

    Maya trafia do nas w charakterystycznym dla tego producenta, solidnym kartonie, częściowo osłoniętym obwolutą. Samo opakowanie składa się z dwóch części: prawej, zawierającej myszkę i odbiornik, oraz lewej, gdzie znajdziemy rozmaite akcesoria – a jest ich naprawdę wiele! Dodatkowo Lamzu zadbało o efektowne grafiki, tłoczenia oraz inne detale wizualne, które najlepiej oddadzą zdjęcia.

    Zawartość opakowania

    • Myszka Lamzu Maya
    • Dongle 4K
    • Przewód Paracord
    • Taśmy antypoślizgowe
    • Zapasowe ślizgacze
    • Naklejka antykurzowa na spód myszki
    • Welurowy woreczek
    • Instrukcja obsługi
    Lamzu Maya - Zawartość opakowania

    Jak sami widzicie, zawartość opakowania jest naprawdę bogata i zawiera wszystko, co faktycznie może się przydać, a nawet więcej. Lamzu zadbało o to, aby klient miał poczucie, że otrzymuje nie tylko myszkę, ale także zestaw przydatnych akcesoriów, które z pewnością ułatwią jej użytkowanie.

    Jakość wykonania i wygląd

    Od tego modelu oczekiwałem bardzo wiele – i nie zawiodłem się. Maya została wykonana z klasycznego, matowego plastiku wysokiej jakości, który skutecznie zapobiega problemowi zbierania odcisków palców. Spasowanie elementów stoi na światowym poziomie, a mimo niskiej wagi myszka nie sprawia wrażenia odchudzonej kosztem jakości wykonania.

    W tej myszy nie ma mowy o skrzypieniu ani innych niepożądanych dźwiękach, nawet przy mocniejszym nacisku! Zarówno główne, jak i boczne przyciski są solidnie osadzone i nie wykazują nadmiernych luzów, które mogłyby negatywnie wpływać na komfort użytkowania. To samo można bez cienia wahania powiedzieć o rolce – jest zwarta i nie chwieje się na boki. Jedynym drobnym mankamentem jest bardzo lekki pre-travel głównych przycisków, choć mieści się on w akceptowalnych granicach. Natomiast o post-travelu można tutaj całkowicie zapomnieć.
    Chapeau bas Lamzu!

    Lamzu Maya w moim kolorze, czyli Cloud Grey, przywodzi na myśl małą, bezbronną myszkę podczas intensywnej ulewy. A tak całkiem serio, gryzoń od Lamzu prezentuje się wyjątkowo schludnie i elegancko. Wszystko znajduje się dokładnie tam, gdzie powinno, a projekt jest wolny od zbędnych ozdobników czy przesadnych wzorów, które mogłyby zakłócić jego minimalistyczny wygląd. Jedynym akcentem jest subtelny, złoty napis „Lamzu” umieszczony na lewym boku, tuż przy przedniej części myszki, który idealnie współgra z szarą kolorystyką.

    Powierzchnia

    Coating zastosowany w tym modelu należy do tych subtelnych i delikatnych. Powierzchnia myszki jest gładka, bez wyczuwalnej chropowatej faktury. Mimo to gryzoń doskonale przylega do dłoni, zapewniając pewny chwyt bez najmniejszych problemów ze stabilnością czy przypadkowym ślizganiem się. Nawet jeśli twoja dłoń nie będzie idealnie współgrać z tą powierzchnią, Lamzu dołącza grip tape o co najmniej przyzwoitej jakości, który z pewnością rozwiąże ewentualne trudności. Jak już wspominałem, problem z pozostawianiem śladów po palcach tutaj nie występuje, chyba że masz wyjątkowo potliwe dłonie – w takim przypadku wystarczy od czasu do czasu przetrzeć myszkę, aby przywrócić jej schludny wygląd.

    Lamzu Maya - Grip Tape
    Ciekawy wzór na taśmach antypoślizgowych.

    Przyciski główne, boczne i scroll

    Lamzu Maya została wyposażona w mechaniczne przełączniki marki Huano, a konkretniej w model z przejrzystą, niebieską obudową i różowym punktem styku. Przełączniki te zostały zaprojektowane specjalnie dla myszy Lamzu, choć są również dostępne w sprzedaży i można je znaleźć w innych modelach. Ich implementacja w Mayi jest wzorowa, więc w tym aspekcie nie ma absolutnie nic do zarzucenia. Jeśli chodzi o samą charakterystykę, klikacze wydają się raczej średnie pod względem ciężkości, mimo że ich specyfikacje sugerują, iż powinny należeć do tych cięższych.

    Mimo to korzystanie z tych przełączników jest niezwykle przyjemne. Są bardzo dobrze wyczuwalne i łatwe do szybkiego klikania, co może być dużą zaletą w bardziej dynamicznych grach. Jak wspomniałem wcześniej, post-travel w tej myszy nie występuje, a pre-travel jest minimalny i zupełnie niezauważalny podczas codziennego użytkowania. Warto jednak o nim wspomnieć dla pełnej oceny.

    Za boczniaki odpowiadają znów przełączniki marki Huano, tylko że tym razem model black shell white dot. Umiejscowienie guzików to aspekt, na który zawsze zwracam dużą uwagę – tutaj zrobiono to naprawdę dobrze. Bez konieczności zginania palca mogę wygodnie obsługiwać oba przyciski jednocześnie. Same przyciski są średniej ciężkości, co sprawia, że trudniej przypadkowo je aktywować podczas dynamicznej rozgrywki. Nie ma tu również mowy o niechcianej gąbczastości czy jakimkolwiek pre- lub post-travelu, co zdecydowanie zasługuje na pochwałę.

    Rolka to jeden z kluczowych elementów każdego gryzonia, szczególnie w grach, gdzie jej precyzyjne działanie ma ogromne znaczenie. Na szczęście, w przypadku Lamzu Maya, nie muszę się o nią martwić – scroll działa bez zarzutu. Za jego działanie odpowiada enkoder TTC Silver 11mm, który choć nie jest najczęściej wybieranym rozwiązaniem przez producentów myszy, w tym przypadku sprawdza się świetnie i nie ma w tym nic, co mogłoby budzić zastrzeżenia.

    Lamzu Maya - Rolka

    Rolka charakteryzuje się wyraźnym przeskokiem, z dobrze zaakcentowanymi stopniami, a jej praca jest umiarkowanie cicha – zależnie od tempa kręcenia. Jeśli przewijamy powoli, rolka jest niemal niesłyszalna, natomiast przy szybszym kręceniu staje się wyraźnie słyszalna. Nieodłącznym elementem myszy Lamzu jest guma nałożona na kółko scrolla, z wypukłym wzorkiem. Nie tylko wygląda to bardzo ciekawie, ale również zapewnia lepszą stabilizację opuszka palca, co jest naprawdę docenianym detalem i dowodem na dbałość o szczegóły.

    Łączność, bateria i ślizgacze

    Gryzonia możemy połączyć z komputerem na dwa sposoby: przewodowo lub bezprzewodowo. Jak to zwykle bywa, myszki bezprzewodowe nie są kupowane po to, by grać na kablu, więc skupmy się na tej opcji. Za połączenie wireless odpowiada dołączony do zestawu dongle, który obsługuje zakres częstotliwości od 125 Hz do 4 kHz.

    Lamzu Maya - Adapter

    Niestety, nie jestem zwolennikiem wyższego próbkowania, ponieważ uważam, że korzyści z tego wynikające są niewielkie w porównaniu do wad, których jest sporo. Przede wszystkim różnica między 1 kHz, czyli bazową wartością próbkowania, a wyższą częstotliwością jest minimalna i aby ją dostrzec, potrzeba monitora o częstotliwości odświeżania przynajmniej 280 Hz. Drugim, bardziej istotnym problemem jest czas pracy na baterii, który znacznie spada przy użyciu 4 kHz. Z tego powodu doszedłem do wniosku, że 2 kHz to wartość rozsądna i to właśnie ją wykorzystuję na co dzień. Wracając do połączenia – w zestawie znajdziemy przewód a’la Paracord, który jest bardzo giętki i niemal nieodczuwalny, co pozwala na jednoczesne granie i ładowanie myszy!

    Producent zapewnia, że Lamzu Maya na jednym ładowaniu wytrzyma 80 godzin pracy przy próbkowaniu 1 kHz. W przybliżeniu te dane się potwierdzają, ponieważ przy używaniu 2 kHz myszka wytrzymywała u mnie około 75-77 godzin, co jest bardzo dobrym wynikiem i nie wymaga częstego sięgania po kabel ładujący. Przydatnym dodatkiem jest wskaźnik umieszczony na dole lewej ścianki, który za pomocą czerwonej diody informuje nas, gdy myszka potrzebuje naładowania.

    Na ślizgacze w tym modelu na pewno nie mogę powiedzieć nic złego. Prawdopodobnie wykonano je z białego, czystego PTFE. Są wystarczająco grube, mają zaokrąglone ranty, a płynność i szybkość ślizgania stoją na bardzo wysokim poziomie. Pamiętam, że ślizgacze w pierwszym Atlantisie znacząco odbiegały od jakości łyżw aftermarketowych, jednak w przypadku Mayi mamy do czynienia z produktem, który niemalże dorównuje jakością takim markom jak Corepad czy ESPtiger.

    Sensor i pomiary

    Lamzu Maya została wyposażona w znane i cenione oczko Pixarta – model PMW3395. Ten sensor nie ma żadnych problemów z interpolacją, jitteringiem ani niechcianym wygładzaniem. Choć model PMW3395 był jeszcze do niedawna flagowym sensorem, został zastąpiony przez PMW3950, który w praktyce nie różni się zbyt wiele od omawianego dziś sensora. Mówiąc wprost, PMW3395 to nadal jeden z najlepszych sensorów na rynku, który nie boryka się z żadnymi problemami.

    Jeśli chodzi o testy syntetyczne to wypadają równie dobrze, co samo obcowanie z tym wskaźnikiem. Można to zobaczyć na załączonym poniżej obrazku.

    Enotus Mouse Tester

    Kształt i waga

    Producent z Azji postawił na sprawdzone kształty, które od lat cieszą się dużą popularnością wśród myszkarzy. Mowa tutaj o Viperze Mini, którego kształt Lamzu Maya starała się odwzorować. Jednak czy są to identyczne myszki pod tym względem? Zdecydowanie nie. Gryzoń od chińskiego producenta jest znacznie bardziej neutralny, lepiej dostosowany do różnych chwytów, a jego talia jest bardziej wypukła. Warto pamiętać, że jest to wciąż mała myszka, którą polecałbym głównie do chwytu fingertip, niezależnie od wielkości dłoni, oraz chwytu claw w przypadku małych i średnich dłoni. Chwyt palm i bardziej zrelaksowane warianty claw sprawdzą się tutaj jedynie przy dłoniach o maksymalnie średniej wielkości.

    Waga Lamzu Maya oscyluje wokół 45 g, co umieszcza ją w segmencie ultralekkim. Mimo bardzo niskiej wagi jakość wykonania jest fenomenalna, a to dzięki dużej liczbie perforacji na płytce drukowanej oraz innych elementach plastikowych. Spód myszki również przyczynia się do obniżenia wagi, ponieważ jest otwarty. Warto również wspomnieć o wyważeniu, które ma ogromny wpływ na wrażenia z użytkowania. W tym przypadku nie musimy się o nic martwić, ponieważ środek ciężkości znajduje się niemal idealnie w centrum, z minimalną przewagą na tył myszki. Zadanie domowe odrobione na piątkę z plusem!

    Oprogramowanie

    Sterownik jest bardzo prosty, przejrzysty i czytelny, co cenię sobie najbardziej. Znajdziemy tutaj wszystko, czego potrzebujemy, nie marnując czasu na szukanie opcji w niezliczonych zakładkach. Szata graficzna jest niezwykle prosta i nieskomplikowana, a co ważne, nie zmieniła się prawie wcale od czasów pierwszej myszki Lamzu. Na duży plus zasługuje również fakt, że aplikacja jest mało zasobożerna, więc może działać w tle podczas rozgrywki. Jeśli jednak ktoś nie chce jej mieć na swoim komputerze, Maya posiada wbudowaną pamięć, co pozwala na zapisanie ustawień bez konieczności korzystania z zewnętrznej aplikacji.

    Najważniejsze parametry jakie możemy dostosować to:

    • Bindy
    • Makra
    • DPI
    • Debounce Time
    • Częstotliwość próbkowania
    • Ustawienia sensora

    Lamzu Maya – Podsumowanie

    Chiński producent, wprowadzając ten model na rynek, doskonale wiedział, do jakiej grupy docelowej kieruje swoje produkty i czego przeciętny konsument z tej grupy oczekuje. Mała, uniwersalna myszka o świetnych parametrach i bezbłędnym wykonaniu – to po prostu musiało się udać! Lamzu Maya już odniosła sukces dzięki swojej wszechstronności, a dzięki temu Lamzu zaczęło konkurować z największymi gigantami rynku.

    Zatem zapytacie, czy polecam ten model? Oczywiście, że tak. Jest to topowy gryzoń z subtelnymi wadami, na które można przymknąć oko. Posiada bardzo bogatą zawartość oraz nietuzinkowy design, który przyciąga wzrok. Dodatkowo, świetnie nadaje się do różnych chwytów, takich jak fingertip, claw czy palm, zwłaszcza przy mniejszych dłoniach.

    Polecane EnvyTech

    Recenzja jest możliwa dzięki firmie HardPC, która udostępniła sprzęt do testów.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.8
    Zawartość
    5.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    4.9
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4.7
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Znakomita jakość wykonania
    • Bogata zawartość pudełka
    • Dobry czas pracy na akumulatorze
    • Bardzo dobre ślizgacze
    • Jeden z lepszych sensorów na rynku
    thumbs down Wady
    • Wysoka, aczkolwiek nie wygórowana cena
    Udostępnij ten artykuł