Machenike G5 Pro – pierwszy kontroler, który miałem okazję zrecenzować. Może nie był udany, ale najwyraźniej stanowił na tyle dobrą podstawę, że doczekał się aż dwóch odświeżonych wersji: droższego G5 Pro V2 i tańszego G5 Pro Max SE. Dziś na warsztat trafia ten drugi. Co zostało poprawione, a co zepsute? Przekonajmy się!

tocSpis treści

    Opakowanie

    Kontroler, podobnie jak jego poprzednik, trafia do nas w fioletowym opakowaniu – tym razem nieco większym ze względu na dołączoną stację dokującą. Na froncie widnieją dwa rendery kontrolera, prezentujące obie wersje kolorystyczne, a na tylnej stronie znajdziemy bardziej szczegółowy opis poszczególnych cech. Wewnątrz, w plastikowej wytłoczce, umieszczono kontroler, stację dokującą oraz odbiornik, a pod nią znajdują się kabel USB-C i dokumentacja.

    Specyfikacja

    • Layout: Xbox
    • Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
    • Łączność: Wired, 2.4G, BT
    • Anallgi: HallPi (GuliKit)
    • Triggery: Hall Effect
    • Przełączniki główne: Membranowe pod ABXY, Mecha-tactile D-Padem
    • Przełączniki dodatkowe: 2 remapowalne z tyłu
    • Silniki wibracyjne: 2 asymetryczne
    • Żyroskop: obecny
    • Bateria: 860mAh
    • Polling rate: 1000Hz (Wired), 500Hz (2.4G)
    • Stacja dokująca: Dostępna (w zależności od wersji dołączana w zestawie)
    • Dostępne wersje kolorystyczne: Biała, Czarna
    • Cena (z dockiem): +-160zł
    • Cena (bez docka): +-120zł

    Specyfikacja pochodzi z własnych obserwacji

    Wstępne odczucia i obserwacje

    Zacznijmy od odbiornika, ponieważ dołączony do G5 Pro Max SE kabel nie jest niczym nowym – to najtańszy dostępny wariant, mający około 1 m długości. Sam odbiornik jest niewielki, rozmiarem zbliżony do tych dołączanych do klawiatur bezprzewodowych czy wielu myszek. Można to uznać za zaletę, ponieważ łatwo schować go w dedykowanym porcie w stacji dokującej. Sama stacja jest dość pokaźnych rozmiarów, wykonana z gładkiego plastiku raczej niższej jakości.

    Design docka G5 Pro Max SE… cóż, trudno powiedzieć, w co celuje. Osobiście uważam, że konstrukcja z dużą liczbą wcięć i wgłębień może się podobać, jednak dla mnie to po prostu uproszczona wersja docka z poprzednika i droższego modelu, pozbawiona podświetlenia obecnego w tamtych wariantach. Niestety, pod względem konstrukcji również nie wypada najlepiej – kontroler leży na nim dość niepewnie i cały czas się buja, więc zdecydowanie nie jest to rozwiązanie dla osób, które lubią coś nerwowo poprawiać.

    Dobra, ale przejdźmy do clou programu. G5 Pro Max SE pod kątem ergonomii nie różni się od poprzednika – leży w dłoniach całkiem przyzwoicie i nie próbuje się z nich wyślizgnąć. Niestety, nadal mamy tutaj ten sam tragiczny faceplate, który zupełnie nie trzyma tolerancji i lata na boki. Co więcej, sprawdziłem – faceplate z innych modeli tej serii pasuje. Jakość plastiku również nie zachwyca.

    Analogii – w końcu coś innego niż JH16! Tym razem mamy platformę od HallPi, a dokładniej GuliKit z sensorami SMD. Sukces, prawda? No, w sumie tak. Osobiście uważam, że ta platforma pod wieloma względami przewyższa JH16, choć często jest pomijana przez producentów. Analogi oferują całkiem dobrą płynność i niski luz w centrum. Gałki są ogumowane przyzwoitej jakości tworzywem, a ich podstawa została wyposażona w metalowy anti-friction ring, co pozytywnie wpływa na trwałość i komfort użytkowania.

    Przełączniki pod ABXY w G5 Pro Max SE to membrany. Czy to regres? Nie powiedziałbym – są całkiem przyjemne w użytkowaniu. Faktem jest, że mają dość zauważalny skok, ale działają lekko, więc większych zastrzeżeń nie mam. D-Pad również wypada całkiem dobrze – oparty na mechanicznych przełącznikach, oferuje poprawny pre-travel i przyzwoity tactile feedback. Dodatkowo inputy kątowe wykonuje się dość łatwo, co zdecydowanie działa na plus.

    G5 Pro Max SE - góra

    Triggery w G5 Pro Max SE są identyczne jak w poprzedniku – to najprostsze Hall Effect, bez trigger locka. Czy to wada? Czy zaleta? Ani jedno, ani drugie. Rynek się zmienia i naprawdę chciałbym, aby producenci zaczęli oferować trigger locka nawet w tańszych modelach, choćby w formie prostego stopera. Jeśli jednak chodzi o same triggery, nie mam większych zastrzeżeń – kąty natarcia, sprężyny i skok są po prostu poprawne.

    Co nie jest 1:1, to bumpery. I niestety nie są też lepsze. W recenzji kontrolera GameSir Cyclone 2 wspomniałem, że trudno zaprojektować bumpery tak, aby się wyróżniały. Oczywiście da się, co pokazuje EasySMX X20 oraz recenzowany dziś G5 Pro Max SE. Problem w tym, że o ile ten pierwszy wyróżnia się pozytywnie, o tyle dzisiejszy obiekt testowy pretenduje do miana kontrolera z najgorszymi bumperami na rynku. Sam feeling nie jest najgorszy, ale przełączniki mogłyby być nieco lżejsze. Prawdziwy problem widać, gdy uruchomimy tester kontrolerów i zaczniemy powoli odpuszczać bumper – sygnał zaczyna zanikać, mimo że teoretycznie nadal znajduje się za punktem aktywacji. Dodatkowo zdarzały się okazjonalne double clicki, co sprawia, że sytuacja jest raczej średnia.

    G5 Pro Max SE - tył

    Tylne przełączniki w G5 Pro Max SE na pierwszy rzut oka wydają się takie same jak w oryginale, ale nic bardziej mylnego. Sam mechanizm jest bardzo podobny, jednak tym razem nie trzeba ich modyfikować, aby działały w sensowny sposób. W efekcie korzystanie z nich jest całkiem proste i nawet przyjemne. Na tyle kontrolera znajduje się również przełącznik trybu pracy, identyczny jak w poprzedniku.

    Wnętrze

    Proces dostępu do wnętrza, szczerze mówiąc, nie ma co omawiać, ponieważ odbywa się w taki sam sposób jak w przypadku poprzednika. Jeśli chodzi o jakość płytek, również jest podobnie – przeciętna, z lekkimi pozostałościami topnika. W skrócie, forma jest stabilna.

    Testy syntetyczne

    Rzeczą, która została usprawniona w G5 Pro Max SE w porównaniu do poprzednika, jest wydajność na testach syntetycznych, przynajmniej jeśli chodzi o polling rate i opóźnienia przełączników. Mamy tutaj bardzo przyjemne 2 ms przewodowo w Xinput przy 1000 Hz polling rate, nieco mniej przyjemne 17 ms przy 500 Hz po 2.4G i zupełnie nieprzyjemne 40 ms po BT przy 80 Hz polling rate. Latencja analogów na domyślnym firmware była wręcz tragiczna, z 25 ms przewodowo i 50 ms po 2.4G. Na szczęście otrzymałem dostęp do przedpremierowego firmware’u, który znacznie poprawił ten aspekt – latencja przewodowa analogów spadła do 4 ms, a po 2.4G do około 25 ms. Choć nie jest to jeszcze super wydajność, to już całkowicie używalna.

    G5 Pro Max SE - latency
    wszystkie testy można znaleźć na Gamepadla

    Kalibracja analogów jest co najwyżej poprawna. Prawy analog, podobnie jak w poprzedniku, nie radzi sobie najlepiej z asymetrią, co może być trudne do zauważenia przez nieco większą zewnętrzną martwą strefę. Na szczęście jednak nie mamy tu osiowych martwych stref, a rozdzielczość analoga jest dość wysoka, dzięki 12-bitowemu ADC. Niestety, brak trybu 0 deadzone uniemożliwia dokładne sprawdzenie jakości centrowania. Czas pracy na baterii to standard – około 12 godzin, a czas ładowania wynosi około 2 godzin.

    G5 Pro Max SE - kalibracja

    Software

    Do zarządzania G5 Pro Max SE służy ta sama aplikacja, czyli Keylinker. Omawiałem ją już podczas recenzji EasySMX X20, i tutaj nie ma większych zmian – te same wady, te same zalety. Co do ustawień, na analogach polecam ustawić martwe strefy na 0-100, a przełączników triggerów lepiej nie ruszać.

    Podsumowanie Machenike G5 Pro Max SE

    Nie chcę powiedzieć, że spodziewałem się rezultatów tej recenzji, ale niestety muszę przyznać, że G5 Pro Max SE lekko mnie zawiódł. Niestety, nie zauważyłem większych usprawnień względem pierwowzoru – lekka poprawa w input latency to za mało, bym mógł to nazwać prawdziwym ulepszeniem, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę gorszą kalibrację analogów czy tragiczne bumpery. Biorąc pod uwagę, że za 120 zł można znaleźć wersję bez docka, warto go rozważyć, zwłaszcza jeśli szukamy kontrolera głównie do przewodowego grania. Jednak wersja z dockiem za 160 zł jest zupełnie bez sensu, zwłaszcza gdy za nieco wyższą cenę można zdobyć świetnego GameSira Cyclone 2. Zdecydowanie ciekawiej prezentują się także nadchodzące modele Nova Lite 2 od GameSira oraz Aether od Mojhon (zrebrandowany BigBig Won).

    Recenzja była możliwa dzięki uprzejmości firmy Machenike

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    3.8
    Jakość wykonania
    3.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Analogi
    4.3
    star
    star
    star
    star
    star
    Triggery
    3.7
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki główne
    3.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki dodatkowe
    4.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Komfort użytkowania
    3.9
    star
    star
    star
    star
    star
    Software
    3.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Testy syntetyczne
    2.7
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Przyjemne analogi
    • Dobry performance przewodowo
    • Nie najgorsze przełączniki pod ABXY i D-Padem
    • Poprawne triggery
    • Poprawione przełączniki dodatkowe względem poprzednika
    thumbs down Wady
    • Średni performance bezprzewodowo
    • Tragiczne bumpery
    • Średnia jakość wykonania
    • Faceplate trzyma się dość luźno
    Udostępnij ten artykuł