hd560s dzień sądu

Sennheiser HD 560s | Test & Recenzja

Filip Kniewski
hd560s
4.3
Ocena końcowa

Każdy zna przynajmniej jeden z modeli Sennheisera, od kultowych HD 600, aż po obiekty marzeń w postaci HD 800s lub Porsche 718 Cayman zaklętego w HE-1. Moimi pierwszymi słuchawkami były Sennheiser HD 599, które z perspektywy czasu i obecnego rynku były mocno… specyficznym wyborem. Były muliste i wycofane, czyli połączenie, które pasuje do bardzo okrojonego repertuaru muzycznego. Seria 5. u niemieckiego producenta zawsze była tym „prawie dobrym” sprzętem, jednak pod koniec 2020 roku na rynek weszły recenzowane dzisiaj słuchawki. Jak sprawuje się zatem model Sennheiser HD 560s? Czas się przekonać!

Opakowanie i jego zawartość

Produkt przychodzi do nas w kartonie z nadrukiem prezentującym… uwaga, przygotujcie się na szok… słuchawki i ich nazwę. W środku znajdziemy sprzęt w plastikowym worku i leżące w kartonowym stelażu słuchawki. Oprócz tego otrzymujemy również trzymetrowy przewód z końcówką 6,35 mm. Jedynym akcesorium, które nie jest konieczne do używania słuchawek, jest przejściówka z 6,35 mm na 3,5 mm. Kabel jest znośnie wykonany, ale przenosi wszystkie otarcia na muszlę, co jest dużym minusem, jeśli macie zwyczaj stacjonarnie „tańczyć” (bujać się do muzyki mocniej niż prawo-lewo). Należy zaznaczyć, że zakończenie po stronie słuchawek to 4-pin 2,5mm ze specjalną blokadą obrotową, co ogranicza wybór zamienników. Jest to istotne również przy pierwszym wypięciu kabla, ponieważ słuchawki przychodzą z wpiętym przewodem.

Sennheiser HD 560s grill
Grill inspirowany HD660s
Sennheiser HD 560s zawartość opakowania
Cała zawartość pudełka poza instrukcją
Sennheiser HD 560s opakowanie
Pudełko

Jakość wykonania i komfort

Jak to mawiali starsi: po wygodzie ich poznacie, czy jakoś tak… W przypadku Sennheiser HD 560s nie jest inaczej. Są to słuchawki o dobrym rozłożeniu masy, więc komfort nie ulega znacznemu pogorszeniu w trakcie użytkowania. Największą wadą jest rozmiar muszli, które dla moich słoniowych uszu są „na styk”, w czym nie pomaga element mocujący zawias, który zajmuje część miejsca (jest wykończony siatką jak reszta muszli). Najgorszym elementem tych słuchawek jest wykonanie, choć chyba lepiej w tym wypadku powiedzieć konstrukcja. Wykonane są bowiem ze zwykłego czarnego plastiku oraz metalowej siatki w miejscu przetworników. Nie sprawiają wrażenia obcowania ze sprzętem premium, ale widać też, że trochę pożyją. Problemem jest za to konstrukcja pałąka, która wymusza rozchodzenie się i ocieranie dwóch elementów, w wyniku czego słuchawki trzeszczą podczas zakładania. Z racji tego, że jest to kwestia rozszerzania słuchawek, nie występuje ona po założeniu na głowę.

Sennheiser HD 560s element mocyjący muszle
Tutaj widać ten element mocujący muszlę

Jakość dźwięku

Maksymalna głośność z telefonu Samsung Galaxy S9 (sinusoida 1000 Hz) – 94,9 dBa
Maksymalna głośność z europejskiego Apple Dongle USB-C – Jack 3.5 mm, podłączonego do telefonu (sinusoida 1000 Hz) – 70,9 dBa
Głośność odsłuchu (sprawdzana na sinusoidzie 1000 Hz) – 81 dBa (najczęściej słucham na 80,9 dBa)

Te początkowe cyferki mają wam pokazać, czy będzie wam potrzebny wzmacniacz. Jeżeli telefon przekracza 90 dBa to możecie spać spokojnie, bowiem większość sprzętów napędzi te słuchawki. Przejściówka od Apple w wersji europejskiej słynie z bycia tragiczną, więc przekroczenie na niej bariery 90 dBa oznacza gwarancję odpowiedniej głośności, na każdej nowoczesnej sekcji zasilania. Parametry te podaję, żeby uniknąć haseł typu „Ratujesz słuchawki głośnością i tylko dlatego dobrze wypadają”.

Po tym przydługim wstępie do tej sekcji można zacząć pitolenie o dźwięku, który jest prawie bezbłędny, ale nie zgrywający się z moim gustem. Podczas gdy moim ideałem jest jasny i lekko wycofany w górnej części środka neutral, to Sennheiser HD 560s są zwyczajnie neutralne. Każdy kawałek brzmi na nich tak, jak powinien i ciężko mu coś zarzucić, ale staje się to kosztem braku kawałków, które wgniatałyby w fotel. Czasami utwór prosi się o to, aby gitara drapała nam bębenki, ale jeśli nikt nie zepsuł roboty w studio, to nic takiego się nie wydarzy. Jedną z rzeczy, które nie są w pełni neutralne, jest bas, który wychyla się o nie więcej niż 3 dB, co powoduje, że przyjemnie tupie, ale nie jest w żadnym wypadku mulisty. Muszę przyznać, że to jedyna rzecz, która mnie zachwyciła w tych słuchawkach. Słychać każdą warstwę dudnienia, a jednocześnie jest ono mocne. Dolną część pasma można porównać do zapaśnika sumo, który występuje w sztuce baletowej i daje sobie radę. Kwestia podbicia 600-1500 Hz jest dyskusyjna, z racji uwydatnienia detali kosztem lekkiej ostrości brzmienia, za którą osobiście nie przepadam. Wynikiem tak surowego podejścia do uzyskania możliwie neutralnego brzmienia jest scena przeciętnych rozmiarów, która jest przyjemna, ale nie zapiera dechu w piersiach.

Mam poważny problem z dźwiękiem tych słuchawek, bo z jednej strony jest to jedno z najlepszych technicznie brzmień, jakie słyszałem (a swoje słyszałem), z drugiej strony brakuje im „jaj” i niesubordynacji, aby pozwoliły mi zakończyć recenzję listem miłosnym. Jeżeli szukacie pierwszych high-end’owych słuchawek, to bierzcie w ciemno, ponieważ pozwoli Wam to określić swoje preferencje dźwiękowe, ale tym zaprawionym w boju polecam szukać czegoś innego, jak chociażby HiFi-Man HE400se. Co do kwestii „studyjności” tych słuchawek, to idealnie nadadzą się do badania ścieżki w poszukiwaniu defektów, ale błagam, nie róbcie masterów na słuchawkach (ogólnie nie masterujcie na jednym sprzęcie).

HD560S
Wykres ze strony crinacle.com

Ocena końcowa

Są to słuchawki, które można określić mianem książkowych. Jest to zarówno ich największa zaleta, jak i wada. Pracują zgodnie z instrukcją, więc jeśli potrzebujesz ostrzejszych doznań, to nie oczekuj nawet kajdanek. Jest to sprzęt godny polecenia i nie ma co z tym dyskutować, ale (w końcu zawsze musi być jakieś „ale”) nie zadowolą audio-dziwaków szukających bardzo konkretnych doświadczeń w muzyce. Myślę, że dobrym podsumowaniem tych słuchawek będzie stwierdzenie, że stały się ofiarą własnego sukcesu w osiągnięciu zamierzonego celu.

Rekomendacja EnvyTech
hd560s
Ocena końcowa
4.3
Jakość wykonania 4 na 5
Komfort użytkowania 4.5 na 5
Brzmienie 4.5 na 5
Udostępnij ten artykuł
Jestem Filip, audio interesuję się od 3 lat, a od roku w wolnych chwilach krzyczę na ludzi, którzy lubią bas w słuchawkach. Znaczy na nieznajomych od roku, znajomi męczą się dłużej.
3 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *