Ahh, GameSir Nova – seria padów, która nigdy nie była czymś, co porywało moje serce padziarza. Najzwyklejsze budżetowe kontrolery, bez żadnych szczególnych cech (choć Nova HD z silnikami HD Rumble była, nie powiem, całkiem ciekawa). Jednak gdy zobaczyłem – gdzieś w okolicach listopada – pierwsze testy modelu znanego dziś jako Super Nova, a wtedy jeszcze jako Nova Pro, wraz z informacją o cenie wynoszącej około 30 dolarów, od razu moje serce zabiło szybciej, bo zapowiadał się naprawdę interesujący budżetowy padzik. Niestety, na premierę przyszło poczekać dodatkowe trzy miesiące. Czy było warto? Zapraszam, by się przekonać!
Opakowanie
Super Nova przychodzi do nas w opakowaniu o podobnych rozmiarach co testowany jakiś czas temu Cyclone 2. Tym razem jednak nie mamy obwoluty – nadruki znajdują się bezpośrednio na kartonie. Na froncie tradycyjnie widnieje render kontrolera, a z tyłu znajdziemy bardziej szczegółową specyfikację. W środku, w kartonowej wytłoczce, umieszczono docka, kontroler, odbiornik, a pod nimi przewód USB-C oraz papierologię.


Specyfikacja
- Layout: Xbox/Switch (możliwość zmiany)
- Kompatybilność: PC, Mobile, Nintendo Switch
- Łączność: Wired, 2.4G, BT
- Anallgi: GameSir Hall Effect (HallPi)
- Triggery: Hall Effect z trigger lockiem
- Przełączniki główne: Membranowe pod ABXY i D-Padem
- Przełączniki dodatkowe: 2 remapowalne z tyłu
- Silniki wibracyjne: 2 asymetryczne
- Żyroskop: obecny
- Bateria: 1000mAh
- Polling rate: 1000Hz (Wired, 2.4G)
- Stacja dokująca: W zestawie
- Dostępne wersje kolorystyczne: Biała, Czarna
- Cena (z dockiem): +-190zł (Aliexpress)
Specyfikacja pochodzi ze strony producenta i własnych obserwacji
Wstępne odczucia i obserwacje
Odbiornik 2.4G dołączony do Super Novy to praktycznie kopia tego, co znajdziemy w recenzowanej niedawno Tarantuli Pro – z tą różnicą, że tutaj kolorystyka została dopasowana do samego pada, więc nie ma co się nad nim zbytnio rozwodzić. Za to dock to chyba najładniejszy z wszystkich, jakie pojawiły się w nowych kontrolerach tego producenta. Super Nova ma w zestawie prosty, biały (lub czarny, w zależności od wersji) wielościan. Z tyłu, w dolnej części, umieszczono złącza USB, na górze znajdziemy styki do połączenia z padem, a z przodu dwa paski LED, które podczas ładowania synchronizują się z podświetleniem kontrolera i tworzą naprawdę satysfakcjonujący efekt (nie wiem czemu, ale uwielbiam takie detale).





Seria Nova od początku wydawała mi się mocno inspirowana kształtem Nintendo Switch Pro Controllera. Jednak nic bardziej mylnego. Rozstaw gripów jest nieco szerszy i bardziej przypomina ten z kontrolera Xboxa, choć same gripy są dość kompaktowe. Szczerze mówiąc, w moich dużych dłoniach pad leżał przeciętnie, ale nie było tragedii – zwłaszcza jeśli ktoś ma mniejsze dłonie. Na plus zasługuje fakt, że gripy pokryto przyzwoitej jakości gumowanym tworzywem, które nie powinno powodować dyskomfortu podczas dłuższych sesji.



Ogólnie rzecz biorąc, Super Nova to jeden z lepiej wykonanych kontrolerów, z jakimi miałem do tej pory styczność. Warto w tym miejscu wspomnieć o kolorystyce. W specyfikacji napisałem, że dostępna jest wersja biała i czarna, ale zarówno na zdjęciach, jak i na stronie producenta widać, że chodzi o warianty czarno-niebieski oraz biało-różowy. Skąd ten zamęt? Otóż Super Nova ma demontowalny faceplate, a producent oferuje możliwość dokupienia innych wersji kolorystycznych. Gdybym miał wypisać każdą możliwą kombinację… no cóż, musiałbym się nieźle nagimnastykować.
Z kolorystyką wiąże się też ciekawa sytuacja, która mnie spotkała. Gdy pisałem do Iko, odpowiedzialnego za wysyłkę sampla testowego, nie spodziewałem się, że dostanę choćby jeden dodatkowy faceplate. Tymczasem nieco się zdziwiłem, gdy w paczce znalazłem aż osiem dodatkowych pudełek! I trochę żałowałem, że nie wybrałem wersji czarnej (bo jej domyślny faceplate nie do końca trafił w mój gust), zwłaszcza że kolorystyki w tej wersji są po prostu świetne – chociażby czarno-różowa albo czarna z częściowo transparentnym wykończeniem. No ale nie będę narzekał.
Dobra, bo się rozpisałem, a musimy przejść dalej. Super Nova została wyposażona w analogi Hall Effect oparte na platformie HallPi. Jak w każdym kontrolerze korzystającym z tego rozwiązania, wobble jest minimalny, a praca gałek płynna i bez zastrzeżeń. Same gałki są dość klasyczne – brak tu anti-friction ringów, ale z pomocą przychodzi POM ring, dzięki któremu ruch analogów i tak pozostaje przyjemnie gładki. Topy są dobrze ogumowane i trzymają się palca naprawdę solidnie.
Przełączniki pod przyciskami ABXY w Super Novie to naprawdę przyjemne membrany – pracują cicho i oferują delikatny, ale wyczuwalny tactile feedback. Co ciekawe, layout Xbox można zmienić na Switchowy po zdjęciu faceplate’u, co jest miłym dodatkiem. Ogólnie jest bardzo dobrze. D-Pad również prezentuje się solidnie – ma nieco wyższy pre-travel, ale przyciski są lekkie i zapewniają przyjemny skok z wyczuwalnym feedbackiem. Wykonywanie inputów kątowych również nie sprawia żadnych problemów i jest całkiem komfortowe.

Triggery są dobre, choć muszę przyznać, że nie do końca w moim guście. Skok jest naprawdę wysoki, zdecydowanie powyżej średniej. Na plus – tuning sprężyny jest bardzo przyjemny. Natomiast mam lekki zgrzyt z kątem natarcia przy pełnym wciśnięciu – jest on bardzo wysoki i na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie nieco niewygodnego. Mamy tu również trigger lock, ale jest on dość przeciętny – zwykły mechaniczny stopper. Dodatkowo, podobnie jak w Beitongu Kunpeng 20, przełączenie na tryb cyfrowy odbywa się przez software, więc trzeba kilka razy nacisnąć trigger, by system załapał, że ma działać w tym trybie. Jest też opcja na rapid trigger, którą można aktywować w oprogramowaniu (pewnie Cyclone 2 i Tarantula Pro też to mają, ale szczerze – wcześniej nie zwróciłem na to uwagi).
Wiecie, jakiego rozwiązania byłem długo hejterem? Membranowych bumperów. Może to kwestia niezbyt miłych wspomnień z 8BitDo Ultimate 2.4G, gdzie takie właśnie zastosowano. Jednak Super Nova udowodniła mi, że i takie rozwiązanie potrafi być naprawdę przyjemne – głównie dzięki miękkim, dobrze zestrojonym membranom. Choć nadal nie uważam ich za lepsze od bumperów opartych na microswitchach, to muszę przyznać, że w tym przypadku są naprawdę dobre i komfortowe w użytkowaniu.

Na tyle, poza przełącznikiem trybu połączenia, przełącznikami trigger locka i stykami stacji dokującej, znajdują się dwa remapowalne przełączniki. Nie nazwałbym ich genialną konstrukcją, ale zdecydowanie trzeba przyznać, że są naprawdę przyjemne. Mają niski skok i oferują przyjemny tactile feedback, co sprawia, że ich używanie jest komfortowe.
Zerknijmy do środka
Rozebranie Super Novy na części pierwsze to dość prosta sprawa. Pod faceplate znajdują się 7 śrubek, które trzymają obudowę w całości. Po ich odkręceniu i chwili walki z zatrzaskami, bez większych problemów dostajemy się do środka. Po wykręceniu kilku dodatkowych śrubek, możemy wyjąć samo PCB. Co ciekawe, znajdziemy tu również dodatkowe flex PCB, na którym znajdują się styki od D-Pada i bumperów. Sama jakość wykonania jest jak najbardziej przyzwoita i nie mam się do czego przyczepić.


Testy syntetyczne
Czas przejść do kwestii, która z pewnością jest dla wielu istotna – input latency. Super Nova na przełącznikach oferuje przewodowo około 7,5 ms opóźnienia, co w żadnym stopniu nie stanowi problemu. Po przejściu na 2.4G opóźnienie wzrasta do około 20 ms, co i tak jest całkowicie wystarczające do komfortowego grania. Bluetooth to już klasyka – nie oczekujmy cudów, ale działa dość przyzwoicie. Warto również pochwalić tryb DS4, który radzi sobie naprawdę dobrze, zwłaszcza pod względem opóźnienia.

Co ważne, na analogach nie zauważamy żadnego wzrostu opóźnienia – różnice między analogami a przełącznikami są praktycznie w granicach błędu pomiarowego, co jest sporym plusem.


Jeśli chodzi o kalibrację, jest naprawdę przyjemnie. W Xinpucie kontroler świetnie radzi sobie z asymetrią. Co ważne, nie mamy tu input scallingu, jak miało to miejsce w Cyclone 2 w trybie RAW. Wewnętrzną martwą strefę można zredukować do zera, a dzięki zastosowanemu analogowi, kontroler dobrze radzi sobie z recenteringiem. Brak osiowych martwych stref oraz rozdzielczość ADC wynosząca około 2000 pozycji to duży plus. Kalibracja wypada nieco gorzej w Switch mode i DS4 mode, ze względu na nieco większą martwą strefę, ale nadal jest bardzo przyjemnie. Choć warto zaznaczyć, że Switch w trybie RAW dawał lepsze wyniki.
Jeśli chodzi o czas pracy na baterii, Super Nova nie zaskakuje – oferuje około 12-14 godzin grania, a pełne ładowanie zajmuje około 2 godzin.
Software
Gdybym nie był leniem (i nie chciałbym bezczelnie przedłużać recenzji), to pewnie omówiłbym software od zera, ale po co, skoro Super Nova działa w oparciu o ten sam, bardzo przyjemny GameSir Connect.
Podsumowanie GameSir Super Nova
Podsumowanie Super Novy nie jest łatwą sprawą. Gdyby cena oscylowała wokół 30–40 $, czyli w przeliczeniu na nasze około 120-160 zł, bez wahania powiedziałbym, że to świetna propozycja w tej cenie. Jednak przy cenie 190 zł (około 45$) można znaleźć chociażby GameSir Cyclone 2, które technicznie oferują lepsze możliwości. Oczywiście nie skreślam Super Novy – wiem, że znajdzie swoje grono odbiorców, więc mimo wszystko nie skłamię, mówiąc, że jest to kontroler wart polecenia (zwłaszcza jeśli cena spadnie lub pojawią się promocje).

Recenzja była możliwa dzięki firmie GameSir
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?