Nadszedł dzień, w którym ponownie trafia w moje ręce sprzęt od Razera, co niezmiernie mnie cieszy. Wcześniejsze doświadczenia z wyrobami tej marki wspominam bardzo dobrze i mam nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Razer Basilisk V3 Pro 35K, bo tak brzmi pełna nazwa najnowszego wypustu producenta spod znaku trzech splecionych węży, na pierwszy rzut oka wydaje się być identyczny jak wersja bez dopisku 35K. Pozory mogą jednak mylić, bowiem myszka zyskała wiele pod względem czysto technologicznym. Czy to wystarczy, by mnie do niej przekonać? A co jeszcze ważniejsze: czy nowy Basilisk wyśle konkurencję na emeryturę? Przekonajmy się!

tocSpis treści

    Specyfikacja

    ⦁ typ produktu: mysz dla graczy
    ⦁ łączność: dongle 2,4 GHz, Bluetooth, przewodowa
    ⦁ sensor: Focus Pro 35K Gen-2
    ⦁ akumulator
    ⦁ przełączniki główne: Razer Optical Mouse Switches Gen-3
    ⦁ waga: 112g
    ⦁ gwarancja: 2 lata
    ⦁ cena: 749 zł (na dzień publikacji)
    Specyfikacja pochodzi ze strony producenta. 

    Opakowanie i jego zawartość

    Produkt został zapakowany w klasyczny i znany od lat kartonik Razera w barwach czarnej i zielonej. Składa się z dwóch części: górnej pokrywki i dolnej części właściwej, w której znajdziemy myszkę wraz z akcesoriami. Tak jak zawsze, pudełko na każdej ściance ma wypisaną masę mniej i bardziej przydatnych informacji na temat samego sprzętu i nie tylko. Front, czyli to, co widzimy na pierwszy rzut oka, ukazuje estetyczny render Basiliska wraz z garścią informacji na temat podzespołów w nim zastosowanych. Na tyle znajdziemy zaś dokładniejszą rozpiskę wszelkich informacji związanych z myszką. Nie obyło się również bez informacji o gwarancji oraz możliwości dokupienia oddzielnej stacji ładującej, która pozwala na podwyższenie częstotliwości próbkowania.

    Opakowanie zawiera:
    – myszkę
    – dongle
    – przedłużkę na biurko
    – przewód „paracord”
    – wlepki
    – instrukcję obsługi.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K - Zawartość opakowania

    I to… tyle. Zieloni odczuwalnie poskąpili na dodatkach, co mnie niezmiernie zdziwiło. Zazwyczaj myszki wychodzące spod ich szyldu miały co najmniej dodatkowe taśmy antypoślizgowe na całą myszkę, odbiorniki oferujące wysokie odświeżanie czy też inne bajery.

    Niestety, wyposażenie nowego Bazyliszka pozostawia wiele do życzenia. W tym segmencie cenowym oczekiwałbym chociażby zapasowych ślizgaczy, które, jako podstawowy element eksploatacyjny, będzie trzeba w końcu wymienić. À propos grip tape’ów, według mnie ich brak nie do końca powinien być rozpatrywany w kategorii wady, a dlaczego tak uważam, o tym w dalszej części recenzji. Kontynuujmy więc.

    Jakość wykonania i wygląd

    To, jak spasowany i dopracowany jest Basilisk V3 Pro, trudno ubrać w słowa. To niespotykany dotąd poziom jakości – nie najwyższy, z jakim miałem do czynienia, ale do niskiego także mu daleko. Bazyliszek prawdopodobnie został wykonany z plastiku ABS o matowym wykończeniu i chropowatej teksturze, który zrobił na mnie piorunująco dobre wrażenie. Nie palcuje się, nie brudzi, a w dodatku wygląda fenomenalnie. Czego chcieć więcej?

    Plastik to jednak nie jedyny materiał użyty do budowy gryzonia. Otóż po bokach zastosowano gumę, mającą za zadanie ustabilizować nasz chwyt i nie tylko! Dzięki niej używanie tak kolosalnego gryzonia staje się generalnie przyjemniejsze, ponieważ nie mamy pod palcami gołego plastiku. Spasowanie, jak już wspominałem, stoi na najwyższym poziomie. Myszka w ogóle nie skrzypi, nawet przy okazji mocniejszego jej ściśnięcia, a przyciski nie chyboczą się na boki. Perfekcja.

    Basilisk V3 Pro wygląda niczym statek kosmiczny w skórze urządzenia wskazującego. Prezentuje się potężnie, a zarazem dostojnie. Ilość podświetlenia RGB, jakiej tu uświadczymy, jest przeogromna; tam, gdzie dało się upakować podświetlane elementy, tam zostały upakowane. Myszka ma underglow poprowadzony po całej długości, podświetlane logo i rolkę. Dla fanów RGB i iluminacji świetlnych będzie to więc gryzoń szyty na miarę. Jednak nie przypomina on do końca choinki na święta; wciąż pozostaje stonowany i przystępny także dla osób, które za takim podświetleniem nie przepadają, ponieważ możemy je zdezaktywować paroma kliknięciami.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K - Przód

    Powierzchnia

    Razer serwuje nam tutaj to, co myszkarze lubią najbardziej, czyli ich charakterystyczny chropowaty coating, który znamy ze starszych modeli. Dla mnie jest to bez dwóch zdań lider i nic nawet nie jest blisko poziomu osiągniętego w tej materii przez markę spod znaku trzech splecionych węży. Cechuje się on bardzo przyjemnym w dotyku uczuciem i nieskazitelnie dobrym wsparciem chwytu; nie miałem najmniejszego problemu z niechcianym przemieszczaniem się urządzenia podczas intensywnej rozgrywki. Na dodatek prezentuje się niezmiernie dobrze, nie brudzi się oraz nie palcuje, jak wcześniej wspominałem. Razer zdecydowanie powinien stosować taki coating we wszystkich swoich myszkach!

    Razer Basilisk V3 Pro 35K Coating
    Powierzchnia pod przybliżeniem.

    Przyciski główne, boczne i scroll

    Razer Basilisk V3 Pro uzbrojony jest w dobrze znane z chociażby Vipera V3 Pro przełączniki optyczne, które są autorską konstrukcją zielonych; mowa tutaj o Razer Optical Mouse Switches Gen-3. Jak już wiecie, miałem z nimi wcześniej styczność i doceniłem ich lekkość, przyzwoitą spamowalność oraz to, że bardzo zbliżyły się do przełączników w pełni mechanicznych, co jest niewątpliwą zaletą.

    W tym wypadku nie jest inaczej, także podtrzymuję moje słowa. Nie wyczułem żadnego post- ani pretravelu oraz innych niechcianych bolączek związanych ze złą implementacją. Teoretycznie przełączniki optyczne powinny być szybsze od mechaników i tak też jest w praktyce, tyle że różnice w czasie reakcji są niesamowicie niskie, więc zejście jeszcze odrobinę niżej jest niemal niedostrzegalne, nawet dla wprawionego nerda.

    Przycisków bocznych mamy tutaj pod dostatkiem! Bazyliszek to nie tylko dwa przyciski boczne, ale trzy w pełni funkcjonalne klikacze. Nie jest to jednak zaskoczeniem, bo to jest właśnie jedna z kart przetargowych tego typu myszek.

    Wracając do podstawowych boczniaków, są one usytuowane w przystępnym dla naszego kciuka miejscu, więc nie powinniśmy mieć żadnych problemów z ich komfortowym użytkowaniem. Przycisk „snajperski” również nie wymusza niekomfortowej pozycji na myszce; jest umiejscowiony tak, żebyśmy mogli go smyrać czubkiem naszego kciuka. Niestety, podstawowe guziki boczne borykają się z minimalną gąbczastością, jednakże nie na tyle, by zabierało nam to satysfakcję z ich „chrupkości”. Siła potrzebna do ich aktywacji, jak i aktywacji przełącznika snajperskiego, jest raczej nieduża, co zdecydowanie przypadło mi do gustu.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K - Przyciski boczne

    Rolka w tym urządzeniu to chyba najciekawszy punkt programu. Oferuje ona masę funkcji związanych z jej trybami działania, a to nie koniec! Zacznijmy może od początku, czyli od głównego trybu, gdzie mamy do wyboru klasyczne działanie scrolla, czyli z wyraźnym przeskokiem, lub takie, gdzie tego przeskoku w ogóle nie ma. Samej zmiany tego ustawienia jesteśmy w stanie dokonać bezpośrednio z poziomu urządzenia lub poprzez dedykowany software.

    Następną rzeczą jest coś, z czego korzystałem zdecydowanie najwięcej podczas przygody z tą myszką, czyli „smart-reel”. Polega on na tym, że nasza rolka pracuje w dwóch trybach jednocześnie… Jeśli powoli scrollujemy, to funkcjonuje w trybie „tactile”, lecz gdy użyjemy trochę więcej siły, wówczas rolka samoistnie przechodzi w tryb wolnego obrotu. To niesamowicie przydatny feature, dzięki któremu nie będziemy musieli co chwilę przeskakiwać pomiędzy ustawieniami kółka. Na dodatek w aplikacji Synapse możemy dostosować siłę, jaka będzie wymagana do zmiany trybu rolki – od „low” aż po „high”, czyli dokładnie 5 stopni regulacji.

    Ostatnim bajerem, który oferuje nam Razer w swoim oprogramowaniu, jest akceleracja scrollowania. Jak sama nazwa wskazuje, możemy zwiększyć szybkość przewijania już na ekranie naszego monitora, dzięki czemu przefrunięcie przez długi dokument w sekundę nie będzie stanowiło już problemu. Według mnie, w kwestii ustawień i ilości bajerów związanych z rolką, zieloni odrobili pracę domową na piątkę z plusem i przegonili swoją jedyną konkurencję, a więc Logitech G502 X LIGHTSPEED. Logitech taką wielość funkcji oferuje jedynie w swoich produktach do pracy biurowej, co z miejsca stawia go na przegranej pozycji.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K - scroll

    Łączność, bateria i ślizgacze

    Bazyliszka możemy połączyć z naszym urządzeniem klasycznie, używając przewodu dołączonego w zestawie oraz za pomocą dongle’a 2,4 GHz, a co nie jest standardem – również za pomocą Bluetooth, dzięki czemu korzystanie z niego w podróży czy w biurze stanie się znacznie łatwiejsze i przyjemniejsze. Mimo że to myszka wielozadaniowa, to i tak większość osób będzie łączyła się poprzez dongle’a; zresztą nic dziwnego, bo przecież 2,4 GHz to zerowe opóźnienia jedyny rodzaj łączności bezprzewodowej, z którego korzystają gracze.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K - Dongle

    Basilisk V3 Pro ma na spodzie dedykowany lider, odpowiedzialny za zmianę trybów myszy, a tuż obok niego znajdziemy przycisk odpowiedzialny za zmianę profili, które wcześniej utworzyliśmy w aplikacji. Idąc dalej, wkraczamy w temat przewodu do ładowania, który jest co najwyżej akceptowalny, ale w tej cenie powinien znacznie więcej sobą reprezentować. Bez problemu naładujemy nim naszego gryzonia i poprzeglądamy internet, gdy Bazyliszek będzie wpięty do ładowania, lecz do grania, według mnie, jest zbyt sztywny i słabo układający się na biurku. Uważam, że ten element można było zrobić lepiej.

    Razer deklaruje, że ich najnowszy produkt, połączony donglem, czyli 2,4 GHz, wytrzyma 140 godzin ciągłej pracy na akumulatorze, co jest całkiem dobrym wynikiem i potwierdza się w rzeczywistości. Na Bluetooth wytrzymuje zawrotne 210 godzin ciągłej pracy, dzięki czemu nie będziemy musieli się martwić ciągłym ładowaniem go pomiędzy podróżami czy w trakcie pracy w biurze. Samo dostarczanie energii odbywa się w miarę sprawnie, więc gdy myszka padnie nam w trakcie rozgrywki, to jeszcze podczas trwającej sesji powinniśmy zdążyć zasilić ją na kilkadziesiąt procent mocy i móc wrócić do trybu bezprzewodowego.

    Basilisk V3 Pro posiada cztery różnej wielkości ślizgacze, wykonane najprawdopodobniej z bezbarwnego PTFE, które zadziwiająco dobrze radzą sobie z takim grubaskiem. Są odpowiednio grube, mają delikatnie zaokrąglone ranty, a szybkość stoi na średnim poziomie; gładkości ślizgu odmówić im też nie można. Jedyną rzeczą, która je tak naprawdę limituje, jest waga gryzonia, na spód którego zostały założone.

    Sensor i pomiary

    Jednostka zastosowana we flagowym produkcie zielonych to nowa wersja znanego nam dobrze Focusa Pro, którego pełna nazwa brzmi: Focus Pro 35K Optical Sensor Gen-2. Jak się już domyślacie, nie mogę się do niej przyczepić w żaden sposób; nie ma najmniejszych problemów z jitteringiem, dewiacją DPI, wygładzaniem oraz interpolacją. Oczywiście nie mogło zabraknąć regulowanego parametru LOD, który możemy ustawić, tak jak zawsze, trzystopniowo. Maksymalna wartość DPI, jaką możemy dysponować, to 35k, co jest liczbą niewyobrażalnie dużą i najpewniej nigdy nie zostanie przez nikogo wykorzystana (w sensie praktycznym, rzecz jasna).

    Inną ciekawą rzeczą, której wcześniej nie było, jest możliwość zmiany DPI o jedną jednostkę, gdzie wcześniej musieliśmy zmieniać ten parametr co 50 jednostek. Nie uważam, żeby komuś było to potrzebne, jednak zawsze zwiększa to możliwość personalizacji. Testy syntetyczne również nie wykazują żadnych krzaczków, co raczej nikogo nie dziwi.

    Jeśli chodzi o częstotliwość raportowania, to wynosi ona zaledwie 1000 Hz – zapewne zapytacie więc, czy uważam to za wadę w tak drogiej i poniekąd ekskluzywnej myszce. Według mnie odpowiedź nie jest jednoznaczna.

    Z jednej strony jest to myszka raczej dla „niedzielnych” graczy, którzy wolą się odstresować przy grze, aniżeli wyciskać z siebie ostatnie poty, by zdobyć najwyższe miejsca w rankingu. Z drugiej zaś Razer oferuje zwiększenie próbkowania do 8 kHz za sprawą zakupu dedykowanego docka, który niestety kosztuje. Moim zdaniem w tak drogiej myszce, mimo że jej przeznaczeniem raczej nie są gry dynamiczne, powinno znaleźć się chociażby 4 kHz, co dzisiaj staje się już standardem. Dobrze wiemy, że problem nie leży tutaj w MCU, sensorze lub donglu, a w tym, że producent po prostu woli zarobić na tej garstce osób, którym będzie potrzebny większy polling rate, i zmusić ją do zakupu dedykowanego docka.

    Razer Basilisk V3 Pro - Testy syntetyczne

    Kształt i waga

    Forma bazyliszka jest nam znana już od wielu lat i nikomu raczej jej przedstawiać nie trzeba. To duża bryła, która celuje w zdecydowane grono odbiorców, a co za tym idzie – nie jest dla każdego. Z samego początku trzeba powiedzieć, że bez dużej ręki się nie obejdzie. Poważnie, Basilisk V3 Pro według mnie jest po prostu za duży nawet na średnie dłonie. Poleciłbym ją w szczególności dla osób używających palm gripu i jego wariacji oraz bardziej zrelaksowanych form chwytu claw. O fingertip gripie radzę zapomnieć w tym wypadku; ten kształt z tym chwytem po prostu się nie łączy…

    Wcześniej wspominałem, że myszka jest raczej za duża na średnie dłonie. Jednakże jest wyjątek, powinna się nadać również do chwytu palm przy średnich dłoniach. W takim wypadku poleciłbym przetestować gryzonia stacjonarnie lub kupić przez internet z możliwością zwrotu.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K - Tył

    Coś, o czym już wcześniej wspominałem w innych podpunktach, to waga recenzowanego przeze mnie urządzenia. Basilisk V3 Pro waży 112 g, co od razu wyklucza pewną grupę docelową, dla której masa myszki jest tematem nadrzędnym wobec innych. Bazyliszek od zawsze był urządzeniem, które swoje ważyło, nie tylko ze względu na wiele udogodnień technologicznych, ale także bardzo dobrą jakość użytych materiałów oraz znakomite spasowanie. To urządzenie, które ma swoją określoną grupę odbiorców, dla których masa urządzenia kompletnie nie ma znaczenia lub nawet wolą, żeby była wysoka, ponieważ są do tego przyzwyczajeni.

    Oprogramowanie

    Temat softu wraca do Razera jak bumerang. Jak zawsze amerykański producent oferuje nam swoją autorską aplikację o nazwie Razer Synapse, tym razem w wersji czwartej. Jest to ostateczna forma Razer Synapse Beta, którą oceniłem w recenzji Vipera V3 Pro, więc, jak się pewnie spodziewacie, moja ocena będzie niemal identyczna jak poprzednio.

    Względem poprzedników nowy Synapse jest czytelniejszy, bardziej intuicyjny i mniej nachalny pod względem wyskakujących reklam innych produktów. Nie miałem najmniejszego problemu ze znalezieniem jakiejkolwiek funkcji Basiliska V3 Pro, jednak nie obraziłbym się, gdyby niektóre parametry były nazywane bardziej wprost.

    Jednym z minusów jest brak możliwości ustawienia języka polskiego, co niektórym może sprawiać dyskomfort, jednak nie traktowałbym tego jako pełnoprawną wadę. Co do kwestii zasobożerności, dalej nie wygląda to tak, jak powinno, więc jeśli posiadasz słabszy sprzęt, zalecałbym wyłączać aplikację podczas gry. Na szczęście Basilisk V3 Pro ma wbudowaną pamięć, dzięki czemu nie musimy mieć aplikacji wcale, jeśli sobie tego nie życzymy.

    Razer Basilisk V3 Pro 35K – Podsumowanie

    Odpowiadając na pytanie tytułowe – tak, w mojej opinii jest to ostateczna forma serii Basilisk, którą Razer od wielu lat oferuje w swojej gamie produktów. Najnowszy bazyliszek posiada wszystko, czego potrzeba konsumentowi decydującemu się na tego typu gryzonia.

    Czy Basilisk V3 Pro wyprzedza technologicznie G502X? Jak najbardziej. Czy kosztuje tyle samo? Zdecydowanie nie. I tutaj musimy się zastanowić, czy zależy nam na dodatkowych funkcjach. Mnie przede wszystkim urzekła funkcja smart-reel, która niezwykle gładko łączy dwa tryby rolki w jeden i nie bez powodu znajduje się również w topowych myszkach biurowych.

    Nie oszukujmy się, największą wadą urządzenia jest cena, którą przyjdzie nam za nie zapłacić — to aż 749 zł. Jednakże warto pamiętać, że nie ma drugiej gamingowej myszki oferującej tak unikalne funkcje, jak Basilisk V3 Pro 35k. Jest to więc godny polecenia gryzoń, który praktycznie nie ma mankamentów, dla osób szukających dużego, profilowanego sprzętu z masą funkcjonalności i dodatkowymi przyciskami.

    Polecane EnvyTech

    Recenzja jest możliwa dzięki firmie Razer, która udostępniła sprzęt do testów.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4.7
    Zawartość
    4.0
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski główne
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przyciski boczne
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Ślizgacze
    4.8
    star
    star
    star
    star
    star
    Sensor
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    4.2
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Topowy sensor
    • Bezbłędna jakość wykonania
    • Programowalny scroll
    • Bardzo dobra bateria
    • Świetny coating
    • Dobrej jakości ślizgacze
    thumbs down Wady
    • Brak wyższej częstotliwości próbkowania
    • Sztywny przewód dołączony do zestawu
    • Wysoka cena
    • Brak zapasowych ślizgaczy
    Udostępnij ten artykuł