Kilka tygodni temu prezentowaliśmy recenzję klawiatury Dark Project ALU87A Onionite, będącej owocem współpracy producenta z Grzegorzem Rycko oraz Piotrem Latałą, znanym jako Ziemniak. Muszę przyznać, że Onionite wywarł na mnie świetne wrażenie, jednak, co oczywiste, miała ona pewne bolączki. Dzisiaj jednak przyszła pora na model, wobec którego mam największe oczekiwania spośród wszystkich pięciu zaprezentowanych przez markę, czyli model Gamma, który jest obecnie najtańszym magnetycznym TKL-em na polskim rynku. Czy sprosta on moim wymaganiom? Sprawdźmy to!
Specyfikacja:
⦁ Rozmiar: TKL (80%)
⦁ Łączność: przewodowa
⦁ Przełączniki: G3Ms Magnetite
⦁ Typ przełączników: liniowy
⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta)
⦁ Podświetlenie: RGB
⦁ Keycapy: PBT
⦁ Oprogramowanie: dostępne
⦁ Wymiary: 367 × 142 × 44 [mm]
⦁ Waga: 1900 g (wraz z silikonem)
⦁ Gwarancja: 2 lata
⦁ Cena: 499 zł
Opakowanie i jego zawartość
Klawiatura przychodzi do nas w czarnym, ciekawie ozdobionym opakowaniu. Na przedniej części znajdziemy jedynie szkic modelu oraz różne wzorki, nawiązujące do motywu całej serii Dark Project. Z tyłu natomiast można zobaczyć rendery wszystkich nowych klawiatur producenta oraz spis jej najważniejszych cech i elementów specyfikacji. A przechodząc już do środka, w nim powinniśmy znaleźć:
- klawiaturę Dark Project ALU87B Gamma,
- przewód USB-A do USB-C (coil),
- narzędzie keycap & switch puller,
- trzy dodatkowe nakładki,
- cztery dodatkowe przełączniki,
- zapasowy zestaw śrubek i gumek,
- dodatkowe naklejki antypoślizgowe,
- zestaw dodatkowych pianek oraz poliwęglanową płytę mocującą,
- naklejkę z numerem seryjnym,
- podziękowania i kartę gwarancyjną.
Celowo zaznaczyłem, że taki zestaw „powinniśmy” otrzymać, gdyż zarówno u mnie, jak i u kilku moich kolegów, którzy również dostali ALU87B na testy, wystąpiły pomyłki w postaci m.in. braków w akcesoriach – dla przykładu, w moim zestawie zamiast dwóch pianek otrzymałem trzy te same płyty mocujące, a naklejek nie było wcale. Producent poinformował mnie o uzupełnieniu wszystkich kompletów, natomiast gdyby ten problem pojawił się również u Was, skontaktujcie się z Dark Project, a brakujące elementy zostaną do was wysłane. Wszystko oczywiście na koszt producenta.
Podobnie jak w przypadku poprzednio recenzowanej klawiatury Dark Project, tutaj również naklejkę przyklejamy samodzielnie. Nie wiem, czy jest to wpadka producenta, czy też celowy zabieg, jednak zalecam przykleić naklejkę od razu po odpakowaniu sprzętu, bowiem widniejący na niej numer seryjny będzie miał istotne znaczenie przy ubieganiu się o gwarancję.

Jakość wykonania i wygląd
Przewód, który otrzymujemy w zestawie, to pleciony coil USB-C do USB-A, czyli charakterystyczny typ kabla, który znany jest głównie w świecie entuzjastów i stanowi aktualnie jedynie walor estetyczny. Cieszę się, że producent chciał zahaczyć o klawiaturowych hobbystów, jednak moim zdaniem dołączenie coila do tej klawiatury jest trochę bezsensowne. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że przez wspomnianego coila (zawinięty fragment przewodu) długość przewodu znacznie się skraca i ze standardowych 180 cm robi się 150 cm. Kolejnym problemem jest sztywność, przez którą kabel ciężko układa się na biurku, a to wszystko przy wyższych kosztach produkcyjnych, aniżeli w przypadku najzwyklejszego kabla.
ALU87B wykonana jest głównie z aluminium, jednak konstrukcja ta nieco odbiega od Keychronów z serii Q czy GMMK PRO 3. Różnica polega na tym, że wnętrze omawianej klawiatury jest wykonane z plastiku, a dopiero na to nałożono formę aluminiową. Czy to źle? Moim zdaniem nie, ponieważ taki zabieg obniża koszty produkcji, nie pogarszając tym samym jakości pracy klawiatury. Jednocześnie otrzymujemy klawiaturę ważącą prawie dwa kilogramy. Oczywiście pół kilograma zajmuje warstwa silikonu, jednak nadal jest to doskonała robota, że w tej cenie otrzymujemy tak wykonany sprzęt!

na spodniej części znajdziemy duże plastikowe stopki, które odpowiadają za odpowiedni kąt nachylenia. Nie są one niestety regulowane w tradycyjny sposób, czyli poprzez wychylane nóżki, a wynika to z jej wykonania oraz wagi, która mogłaby doprowadzić do złamania się ich pod wpływem ciężaru. Mimo to producent dodał do zestawu dodatkowe, wyższe gumki antypoślizgowe, którymi to możemy zwiększyć kąt nachylenia. Osobiście postawiłbym na podstawki magnetyczne, które można znaleźć m.in. w ENDORFY Thock Compact, ponieważ naklejki z każdą zmianą tracą na przyczepności, a magnesy można byłoby zmieniać do woli.

Podoba mi się, że Dark Project daje konsumentom możliwość modyfikacji klawiatury od środka, dzięki czemu możemy dostosować brzmienie do własnych upodobań poprzez dołożenie gasket-mounta oraz różnych warstw wygłuszających, ale do tego przejdziemy nieco później. Zahaczam o to teraz dlatego, że podczas odkręcania klawiatury uszkodził mi się jeden gwint i wiem, że nie jestem jedynym któremu się to przytrafiło, a dodając fakt, że sam producent wręcz zachęca nas do rozkręcania sprzętu, to nie wygląda to dobrze…

W zestawie otrzymujemy dwie płyty mocujące – aluminiową oraz poliwęglanową. Znaczące różnice między nimi są dwie: w brzmieniu oraz elastyczności. Plate z aluminium sprawia, że brzmienie jest zdecydowanie bardziej surowe oraz metaliczne, a cała klawiatura – sztywniejsza. Poliwęglan natomiast jest bardziej giętki, czyniąc dźwięk przyjemniejszym, dlatego osobiście jestem zdecydowanym zwolennikiem właśnie jego.
Gamma przypomina mi szczególnie wyroby marki Keychron. Dlaczego? Głównym podobieństwem są kolory, ponieważ pierwsze klawiatury K series również były czarne i miały dwukolorowe nakładki, a – przede wszystkim – pomarańczowy Escape. Nie wiem, dlaczego Dark Project spośród tak wielu kolorów wybrał akurat pomarańczowy, ale widać pewną inspirację konkurencją.
Hot-swap
W specyfikacji jest wzmianka o hot-swapie, jednak, jak się okazuje, nie takim, o jakim myślicie. W tym przypadku możliwa jest wymiana wyłącznie na inne przełączniki magnetyczne, czyli np. Gateron Jade. Szkoda, ale nie ma co płakać – w tej cenie nie można mieć wszystkiego.
Podświetlenie
Dark Project oferuje pełne RGB, jednak jest one bardzo słabe. Przede wszystkim barwy w ogóle nie są żywe ani jaskrawe. Odwzorowanie kolorów jest akceptowalne, jednak można przyczepić się do różowego, żółtego oraz pomarańczowego, które w tym przypadku wypadają bardzo niekorzystnie. Podświetlenie jest również dość ciemne, a na dodatek większość nakładek bardzo słabo przepuszcza światło, nawet gdy w oprogramowaniu ustawimy jasność na 100%. Do polepszenia widoczności znaków w ciemności wystarczy, jednak jeśli jesteście fanami barwnych świecidełek na biurku, to ten model odpada.
Mocowanie
Dark Project przychodzi do nas z mocowaniem tray-mount, czyli standardowym we wszystkich klawiaturach mechanicznych, jednak jest tu opcja zamontowania gasketa. Aby to zrobić, należy połączyć gumki ze sprężynkami zawartymi w zestawie, rozebrać klawiaturę, a następnie wpiąć je w wyznaczone miejsca na ściankach PCB. Takie rozwiązanie ma za zadanie poprawić walory akustyczne, a w dodatku sprawia, że klawiatura nieznacznie się ugina, dzięki czemu przyjemniej się na niej pisze. Zastanawia mnie jedynie fakt, dlaczego producent nie zainstalował gasket-mounta domyślnie, a musimy to zrobić samodzielnie.
Keycapy

Nakładki są niezwykle gładkie, bo wykonane z PBT, metodą double-shot. Czyli trwały plastik wraz z niezniszczalną czcionką, której nie da się zmazać ze względu na dwa różne od siebie kawałki nakładek. Muszę przyznać, że początkowo byłem przekonany, że jest to materiał ABS, ze względu na ich gładką powierzchnię, niemal identyczną jak w niższym modelu – Onionite. Dla przykładu, RAZER swoje nakładki projektuje tak, aby były bardzo szorstkie, co pewnie wielu graczom odpowiada. Dla mnie nie ma to większego znaczenia i nawet podczas grania w FPSy nie przywiązuje do tego większej wagi.
Zestaw nakładek jest szaro-czarny, przez co klawiatura prezentuje się nieco ciekawiej, aniżeli jednokolorowe propozycje. W zestawie otrzymujemy trzy dodatkowe nakładki na spację, wzorzysty klawisz enter i czarny, zwykły escape, ponieważ domyślnie jest on pomarańczowy i nadaje fajnego kontrastu.
Czcionka jest elegancka i prosta, a ponadto, co ważne, ma domknięte „brzuszki” na literach takich jak B, P czy Q, dzięki czemu prezentuje się znacznie ładniej. Ma jednak dwie dość znaczące wady: jest mała, co część osób może denerwować, a w dodatku, łącząc to z ciemną kolorystyką, mimo że są to nakładki shine-through, podświetlenie praktycznie przez nie nie przechodzi i część znaków jest albo całkowicie niedoświetlona, albo słabo widoczna. Boli mnie jeszcze ta drobna niespójność w oznaczeniach niektórych nakładek. Na Shift, Tab, Enter oraz CapsLock zostały podpisane, a nie wiadomo dlaczego akurat Backspace ma na sobie symbol strzałki. Wiadomo, jest to szczegół, jednak miło mi się patrzy na klawiaturę, gdy producent zwrócił uwagę nawet na tak nieistotne rzeczy.
Profil nakładek to CSA, czyli prawdopodobnie autorski projekt producenta. To już któraś z kolei testowana przeze mnie klawiatura o tym profilu i do tej pory ich nie polubiłem, jednak jeżeli jesteście fanami np. XDA, to znaczącej różnicy nie zauważycie.
Testy opóźnień
Maksymalne – 14,3 ms
Średnie – 7,6 ms
Minimalne – 4,9 ms
Przełączniki, stabilizatory i brzmienie
Gamma wyróżnia się na tle innych klawiatur od Dark Project, ponieważ jako jedyna jest magnetyczna. Oznacza to, że przełączniki działają na magnes, a czujniki Halla zamontowane w PCB wykrywają, w jakim punkcie się on znajduje. Zaraz wszystko wyjaśnię, jednak zacznijmy od początku…

Switche nazywają się G3Ms Magnetite i mają charakterystykę liniową, która pozbawiona jest wyczuwalnego punktu aktywacji, ponadto są one magnetyczne – co to oznacza? Wykorzystują one efekt Halla, więc poprzez czujniki, które znajdują się w PCB, klawiatura określa położenie magnesów znajdujących się w środku przełącznika. Tego typu przełączniki mają dwie główne zalety względem standardowych, mechanicznych switchy. Po pierwsze: gładkość, która w przypadku magnetyków zawsze będzie co najmniej bardzo dobra, nawet jeśli będą nieprzesmarowane, ponieważ wynika to z charakterystycznej ich budowy. A że Magnetite są przesmarowane, to ich gładkość jest po prostu cudowna. Kolejnymi ich zaletami są wytrzymałość oraz, co najważniejsze, zaawansowana funkcjonalność wykorzystywana w grach. Dzięki ich budowie możemy ustawić punkt aktywacji od 0,1 do 3,7 mm, podczas gdy standardowy punkt aktywacji w przełącznikach mechanicznych to 2 mm. Dodatkowo jest tutaj obecny Rapid Trigger, który umożliwia aktywację przełącznika w dowolnym punkcie i jednocześnie jego reset. Mamy również funkcję Snap Tap – tę akurat wspierają wszystkie nowe klawiatury producenta, jednak nie będę opisywał jej działania, by nie wydłużać tekstu. O tym, co to jest i jak działa, możecie przeczytać tutaj.
Jeśli chodzi o opór stawiany przez te przełączniki, by osiągnąć połowę zakresu potrzeba ok. 35 gF, a by docisnąć je do samego dna – 52 gF. To czyni je dość lekkimi przełącznikami, za którymi zbytnio nie przepadam, jednak mimo to korzystało mi się z nich dość przyjemnie, szczególnie w grach, bo to właśnie tam przełączniki magnetyczne czują się jak ryba w wodzie. Do pracy i pisania jest to raczej specyficzny wybór, na który osobiście nigdy bym się nie zdecydował – lubię przyjemne brzmienie w klawiaturze, a w przypadku magnetyków jest ono co najwyżej akceptowalne.
Stabilizatory w ALU87A miały nadmiar smaru, a jak jest tutaj? W tym modelu również mamy do czynienia z plate-mountami, jednak są one jeszcze gorsze niż w tańszym Onionite. Problem tym razem nie leży w za dużej ilości smaru, a w nalepkach, które są naklejone pod stabilizatorami. Przez to wydają one z siebie charakterystyczne cykanie i wręcz „lepią się” do dna, co sprawia, że moim zdaniem są nie do zniesienia, tym bardziej patrząc na cenę klawiatury, która do niskich nie należy.
No ale to w końcu nalepki, więc z problemem można się szybko uporać, odklejając je spod wszystkich stabilizatorów i jest to kolejna rzecz, którą polecam zrobić od razu po rozpakowaniu sprzętu. Jeśli operacja przebiegnie pomyślnie, praca stabilizatorów osiągnie oczekiwany poziom jakości.
Brzmienie
Dźwięk klawiatur magnetycznych zawsze pozostawia wiele do życzenia, ze względu chociażby na charakterystyczną budowę przełączników. Dlatego też nigdy nie spodziewam się po magnetykach doskonałego dźwięku. Gamma brzmi jednak całkiem nieźle jak na swoją kategorię, powiedziałbym, że nawet bardzo dobrze, szczególnie po zmodyfikowaniu środka klawiatury w oparciu o nasze preferencje. Tutaj możemy go modyfikować jak nam się żywnie podoba, ponieważ, poza pianką osadzoną pod spacją czy gumkami w płycie mocującej, do wyboru mamy dwie warstwy silikonu, z których jedna jest osadzona pod PCB, a druga między PCB a plate’em. W takiej konfiguracji klawiatura jest najcichsza i pewnie wielu z was będzie takie wypełnienie wykorzystywać. Drugą opcją są pianki, które nieco bardziej uwydatniają brzmienie, jednocześnie zachowując dość cichą kulturę pracy. Mnie brzmienie najbardziej podobało się wówczas, gdy klawiatura pozbawiona była jakiegokolwiek wyciszenia
Trzeba również pamiętać o płycie mocującej, która także odgrywa ważną rolę w brzmieniu klawiatury. W przypadku zastosowania aluminium, Gamma będzie wydawać z siebie mocno metaliczny dźwięk, zaś jeśli zdecydujemy się na poliwęglan, będzie on zdecydowanie głębszy.
Jak już wspomniałem, pod wszystkimi stabilizatorami znalazły się specyficzne naklejki, które powodują charakterystyczne cykanie. Muszę więc wspomnieć, iż wszystkie poniższe sound testy zostały przeprowadzone już po ich usunięciu. Posłuchajcie więc.
Oprogramowanie
Software na moment pisania recenzji jest jedynie do pobrania w formie aplikacji, ponieważ forma strony internetowej jest jeszcze w fazie testowej. W przypadku marki Dark Project, do każdego jej produktu musimy instalować osobny program, co jest moim zdaniem niekorzystne, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż producent ten chce konkurować z największymi markami na rynku, jak Logitech czy SteelSeries, które oferują jeden software do wszystkich swoich produktów. Osobiście nie jestem fanem ich pobierania, bo rzadko z nich korzystam, dlatego też uważam, że pomysł z wersją przeglądarkową jest świetny, ale skoro jest niedostępny, to nie będę się na nim skupiał.
W oprogramowaniu możemy zmienić tryb, kolor i jasność podświetlenia, przeprogramować różne przyciski, nagrać makra, włączyć Snap Tap oraz edytować ustawienia związane z przełącznikami, czyli wybrać odpowiedni punkt aktywacji czy dostosować Rapid Trigger. Szkoda, że brakuje tutaj funkcji, która umożliwiłaby przełączanie się między spersonalizowanymi profilami do grania oraz pracy. Jego obsługa jest prosta i intuicyjna, jednak w przypadku zmiany podświetlenia producent postanowił oznaczyć je symbolami, które nic nam nie mówią np. M1, dlatego przy każdej zmianie podświetlenia musimy sprawdzać paręnaście profili, dopóki w końcu nie dojdziemy do upragnionego.
Żadnych problemów z korzystaniem z software’u nie miałem, jednak uważam, że wymaga on jeszcze minimalnego dopracowania.

Podsumowanie Dark Project ALU87B Gamma
Ze wszystkimi nowymi klawiaturami Dark Project miałem już styczność podczas PGA 2024, gdzie można było nie tylko zobaczyć, ale również przetestować najnowsze modele – również te, których jeszcze nie ma w oficjalnej dystrybucji, dlatego gdy Gamma trafiła na moje biurko, wiedziałem, czego mniej więcej mogę się spodziewać.
Całą linią klawiatur byłem bardzo podekscytowany, jednakże w przypadku Gammy zaczęło się od rozczarowań. Po pierwsze: niekompletny zestaw, chociaż w tym momencie mogę przymknąć na to oko, gdyż producent zapewnił mnie, że wszystkie obecne sztuki mają uzupełniane braki. Po drugie: stabilizatory. Ich domyślna praca jest nie do przyjęcia. Innymi minusami, które akurat dla mnie nie miały większego znaczenia, są słabe podświetlenie, wystarczające do nocnego korzystania i… to wszystko, a także ilość wariantów kolorystycznych, ponieważ Gamma występuje tylko w czarnej wersji. Szkoda, że producent nie zaimplementował PCB umożliwiającego wymianę na przełączniki mechaniczne, ponieważ w tym momencie hot-swap funkcjonuje jedynie dla switchy magnetycznych. Taki dodatek mógłby jednak znacząco podnieść cenę, więc rozumiem jego brak.
Mimo tych paru potknięć, Gamma nadal ma wiele argumentów, pozwalających jej konkurować z najlepszymi. Największa jej zaleta to jakość wykonania, która w tej cenie jest niemal bezkonkurencyjna, nawet w porównaniu do droższych modeli od SteelSeries czy Logitech. W tym aspekcie Dark Project dosłownie deklasuje swoich konkurentów. Po prostu widać, że producent nie postawił na standardową obudowę, a rzeczywiście kombinował, by obniżyć ostateczną cenę klawiatury, przy zachowaniu solidności sprzętu. Brawo!
Kolejnym plusem jest możliwość modyfikacji klawiatury pod nasze preferencje co do dźwięku, poprzez zaimplementowanie gasket-mounta, dwóch różnych płyt mocujących oraz możliwości wymiany wygłuszenia na silikonowe bądź piankowe. Cudowne są przełączniki G3Ms, przesmarowane, które mimo, że są dość lekkie, korzysta się z nich świetnie!
Ta klawiatura wzbudziła we mnie skrajne emocje. Z jednej strony rozczarowała mnie kilkoma prostymi błędami, a z drugiej zaś – oczarowała fantastyczną jakością. Uważam, że jest to praktycznie bezkonkurencyjna klawiatura magnetyczna, których obecnie nadal jest dość mało na naszym rynku. Jeśli szukacie wysokiej jakości klawiatury magnetycznej do gier, to uważam Gammę za idealny wybór, jeśli, rzecz jasna, nie przeszkadzają wam opisane wyżej wady.

Zrealizowanie recenzji było możliwe dzięki firmie Dark Project, która udostępniła sprzęt do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?