Kilka miesięcy temu mieliśmy okazję zrecenzować dla was tańszą alternatywę dla Thora 404 TKL, model Thor 230 TKL. Mimo jego niskiej ceny nadal brakowało w ofercie sprzętu cichego, działającego bezprzewodowo poprzez 2.4 GHz, dlatego też producent postanowił zaprojektować droższą, ulepszoną wersję z dopiskiem Wireless, ale, jak się okazuje, na dostępności trybów połączenia różnice się nie kończą. Resztę przedstawimy wam w dalszych etapach recenzji… Zapraszam!

tocSpis treści

    Specyfikacja:

    ⦁ Rozmiar: TKL (80%)
    ⦁ Łączność: przewodowa
    ⦁ Przełączniki: Outemu Red (liniowe) / Silent Lemon (dotykowe) / Panda (dotykowe)
    ⦁ Typ przełączników: liniowy / taktyczny
    ⦁ Typ obudowy: closed design (zamknięta)
    ⦁ Podświetlenie: RGB
    ⦁ Keycapy: ABS
    ⦁ Oprogramowanie: obecne
    ⦁ Wymiary: 363 x 155 x 39 [mm]
    ⦁ Waga: 786 g
    ⦁ Gwarancja: 24 miesiące
    ⦁ Cena: 249 zł

    Opakowanie i jego zawartość

    Genesis Thor 230 TKL Wireless przychodzi do nas w prostym, estetycznie prezentującym się opakowaniu. Na jego froncie można zobaczyć jak wygląda sama klawiatura, jakie ma przełączniki oraz ujrzeć spis kilku informacji o niej, w tym wzmiankę o kompatybilności z konsolami (PS4 i 5 oraz XBOX). Niestety, nie posiadam żadnej z nich, więc nie mogłem zweryfikować, jak klawiatura zachowuje się połączona z konsolą.

    Już po otwarciu opakowania, poza klawiaturą, zauważymy również:

    • Przewód z USB-A na USB- C,
    • Keycap & switch puller,
    • dwa dodatkowe przełączniki,
    • naklejki,
    • instrukcję.

    Gdybym – słowo klucz: „na siłę” – miał się do czegoś przyczepić, byłby to brak pianek utrzymujących klawiaturę w stabilnym położeniu.

    Genesis Thor 230 TKL Wireless

    Jakość wykonania i wygląd

    Genesis Thor 230 TKL Wireless wykonany został w całości z plastiku. Niestety, sama płyta mocująca również jest plastikowa, co w obecnych czasach zdarza się bardzo rzadko i każdy producent stawia na wykonanie jej z metalu, bowiem wtedy klawiatura w ogóle się nie wygina. Thor 230 TKL ma co prawda niewielkie problemy z uginaniem się, jednak trzeba dodać, że nie skrzypi ani nie trzeszczy, a to z kolei świadczy o doskonałym spasowaniu wszystkich elementów.

    Genesis postawiło na closed-back design, czyli zamkniętą obudowę, zakrywającą przełączniki. Nie dość, że takie rozwiązanie wpływa pozytywnie na brzmienie urządzenia, to w dodatku, w mojej opinii, również na estetykę. Świetna decyzja!

    Miłym zaskoczeniem, już w przewodowej wersji, było odkrycie przeze mnie pianek wewnątrz obudowy. Tutaj także ich nie brakuje, choć biorąc pod uwagę jej ilość w propozycjach zagranicznej konkurencji, mogłoby być ich jednak nieco więcej. W Thorze 230 takie pianki można znaleźć: w spacji, pod spacją między szparkami w płycie mocującej oraz między płytą a PCB. Pomagają one pochłonąć znaczną ilość nieprzyjemnych dźwięków i znacznie ją ściszają.

    Hot-swap

    Oczywiście, Thor 230 TKL Wireless, dokładnie tak samo jak jego tańsza wersja, oferuje nam hot-swapa, jednak są dwa haczyki. W PCB są gniazda Outemu, dlatego możemy wsadzić tam jedynie przełączniki marek Outemu, KTT lub AKKO, jednak poza tym musimy zwrócić uwagę na to, ile pinów ma switch, który zamierzamy zamontować – tym przypadku skazani jesteśmy na trzypinowe. Reasumując, miło ze strony producenta, że dorzucił taką funkcję, jednak ma ona niestety spore ograniczenia.

    Genesis Thor 230 TKL Wireless

    Układ

    Thor 230 TKL Wireless to klawiatura, jak sama nazwa podpowiada, TKL (TenKeyLess), czyli pozbawiona NumPada, co przekłada się na oszczędność miejsca na biurku, a zatem więcej przestrzeni dla myszki. Korzysta z layoutu ANSI, który jest również najczęściej wybieranym układem w pre-builtach. Wyróżniają go długi lewy „Shift” oraz niski prawy „Enter”.

    Bateria i podświetlenie

    Thor 230 TKL Wireless oferuje nam trzy tryby pracy. Pierwszym z nich jest oczywiście przewodowy i co do niego nie mam żadnych zastrzeżeń. Oczywiście, jak sama nazwa modelu mówi, z klawiatury możemy korzystać też bezprzewodowo, zarówno poprzez Bluetooth, jak i 2,4 GHz.

    Jaka jest różnica? Bluetooth traktowałbym jedynie jako dodatek i używał okazjonalnie, np. podczas siedzenia na kanapie i przeglądania internetu, gdyż czas pracy na baterii jest w jego przypadku dłuższy względem drugiego z trybów, ale ma przy tym problem z odczuwalnym opóźnieniem, które w grach będzie bardzo widoczne. Właśnie dlatego polecam korzystanie z połączenia poprzez dongle 2,4 GHz. Czas pracy na jednym naładowaniu w przypadku połączenie radiowe (2.4 GHz) wyniósł w moim przypadku około 8 dni z włączonym podświetleniem, co jest wynikiem gorszym niż ten, który uzyskałbym, korzystając z Bluetooth, jednak opóźnienia bliskie zeru rekompensują konieczność częstszego ładowania.

    Oczywiście, jak w każdej klawiaturze „gamingowej”, nie może zabraknąć RGB. W tym przypadku jest ono dość ciemne, a spowodowane jest to czarnym kolorem płyty mocującej – jeśli byłaby biała, znacznie lepiej odbijałaby światło.

    Niestety, nie mogło się obejść bez wad wyświetlania barw. Kolor biały przypomina różowy lub bladofioletowy, a żółty wygląda nieco pomarańczowo. Na szczęście do reprodukcji pozostałych barw nie mogę się przyczepić w żaden sposób, także całościowo nie jest źle.

    Indykatory stanowią dwie malutkie dziurki nad strzałkami. Jedna odpowiada za włączony „Caps Lock”, a druga za poinformowanie nas, czy bateria jest już naładowana. Szczerze powiedziawszy, wyszły one tragicznie. Świecą bardzo słabo i ciężko szybkim spojrzeniem zorientować się, czy „Caps Lock” działa, czy nie. Ponadto ich oznaczenia stanowią równie małe piktogramy, które również są czarne, co czyni je całkowicie niewidocznymi.

    Keycapy

    Genesis Thor 230 TKL Wireless to double-shoty, a więc czcionka nigdy się nie zetrze. Niestety, do ich produkcji użytko ABS-u, czyli materiału, który generalnie jest gorszy od PBT i znacznie szybciej traci swój pierwotny wygląd, a po niedługim czasie zaczyna błyszczeć. Szkoda, że nie udało się wrzucić właśnie PBT, tym bardziej, że raczej nie jest to wysoki koszt dla producenta. Z drugiej jednak strony klawiatura ta kosztuje zaledwie 269 złotych, także w tej cenie nie można mieć wszystkiego…

    Czcionka na nakładkach została umieszczona u góry, pośrodku, a jej styl jest prosty i elegancki. Na szczęście Genesis bardzo przykuwa uwagę do szczegółów, co pokazało również projektując ten model, i dobrało czcionkę ze znakami o domkniętych brzuszkach, co dotyczy m.in. „P”, „A” czy „B”. Nawet klawisze „Tab”, „Shift”, „Enter” oraz „Backspace” zostały oznakowane zarówno napisem, jak i symbolem. Nie wiem, czy to przypadek, czy faktycznie ktoś z zespołu zwrócił na to uwagę, ale i tak należy się pochwała!

    Oznaczenia funkcji multimedialnych naniesiono laserem, a to w połączeniu ze stałym kontaktem z palcami może przynieść nieprzyjemne konsekwencje w postaci starcia się ich po dłuższym czasie użytkowania.

    Profil to OEM, który jest najpopularniejszym na rynku klawiatur. Sprawdzony, wygodny i niezwykle uniwersalny. Jeśli miałbym samemu dobierać profil do tej klawiatury, to zapewne poszedłbym tą samą drogą. Z ogromną chęcią zobaczyłbym jednak coś innego w wykonaniu polskiej marki.

    Genesis Thor 230 TKL Wireless

    Przełączniki i stabilizatory

    Switche to druga cecha odróżniająca wersję przewodową od bezprzewodowej. W przypadku tej pierwszej do wyboru mamy Outemu Red, Brown oraz Panda. W droższej są za to Red, Panda, a Brown zastąpiono Silent Lemonami, które od kilku miesięcy zyskiwały na popularności.

    Outemu Panda

    Drugi wariant zawiera zaś przełączniki Outemu Panda. To także taktyczne, cięższe od np. Kailh BOX Brown, ponieważ do ich aktywacji trzeba użyć 50 gF i następuje ona po przebyciu 1,8 mm, by zaś docisnąć trzon do samego dna, potrzebne będzie 65 gF i nastąpi to po przebyciu przez trzon 3,3 mm. Jeśli chodzi bump, to jest on bardzo mocny i nawet podczas szybkiego pisania na klawiaturze zawsze go poczujemy, co osobiście przypadło mi do gustu.

    Genesis Thor 230 TKL na Outemu Panda brzmi całkiem zadowalająco – być może nie jest to brzmienie, które powala na kolana, ale źle też absolutnie nie jest. Jeśli korzystacie ze słuchawkek, dźwięk nie powinien przeszkadzać, jednak jeśli zamierzacie na niej pisać przez kilka godzin bez przerwy oraz bez nałożonych słuchawek, to bardziej skusiłbym się na wersję z Outemu Silent Lemon, gdyż dźwięk, jaki generuje klawiatura na Pandach, niesie się i jest bardzo donośny, a po czasie – również denerwujący.

    Outemu Silent Lemon

    O tych przełącznikach, jak wspomniałem, głośno jest już od dawna. To switche taktyczne, zatem podczas nacisku można wyczuć charakterystyczny klik zwany bumpem, informujący nas o aktywacji przełącznika. Jest on wyczuwalny nawet przy szybkim pisaniu, a wspominam o tym, bo niektóre tego typu switche mają problem polegający na „zaniku” bumpu podczas szybkiego pisania, co powoduje odczucia pisania na liniowcach.

    Silent Lemony są dość lekkimi przełącznikami, gdyż do ich aktywacji potrzebne jest zaledwie 35 gF i następuje ona po przebyciu 1,8 mm, zaś żeby doprowadzić trzon do samego spodu – 50 gF i 3,3 mm drogi. Wiele silentów zmaga się z problemem szorstkości, jednak tutaj ten problem nie występuje, a przełącznik jest gładki oraz przyjemny w użytkowaniu. Osobiście uważam Lemony za świetne switche, szczególnie dla osób, które dużo pracują lub grają w nocy, a nie chcą uprzykrzać życia pozostałym współlokatorom.

    Genesis Thor 230 TKL Wireless

    Stabilizatory

    Zainstalowane w Thorze 230 TKL Wireless stabilizatory są w zupełności akceptowalne – dość stabilnie osadzone oraz przede wszystkim nasmarowane, co niweluje nieprzyjemne dla ucha dźwięki. Do testów otrzymałem dwie sztuki tej klawiatury i obie miały niemal identyczną ilość smaru na swoich stabilizatorach, jednak problem napotkałem w jednej z nich w przypadku spacji, w formie charakterystycznego „cykania”, które może być spowodowane np. krzywym drutem.

    Brzmienie

    Genesis Thor 230 TKL Wireless, szczególnie w wersji silent, nie jest raczej stworzony, by zapewniać niesamowite doznania słuchowe, ma on przede wszystkim spełniać jedną funkcję – być cichy. Szczerze powiedziawszy, producentowi udało się to, bo Thor 230 TKL Wireless pracuje ciszej nawet od niektórych klawiatur membranowych.

    W przypadku wersji na Outemu Panda sprawa ma się nieco inaczej, ponieważ jest ona zdecydowanie głośniejsza, jednak odczucia z pisania na niej są niesamowite jak na tę półkę cenową.

    Outemu Panda
    Silent Lemon

    Oprogramowanie

    Software możemy pobrać ze strony Genesis. Pamiętajcie, że jeśli macie inny sprzęt tej marki, np. myszkę, konieczna będzie instalacja osobnego oprogramowania do każdego z nich, w tym omawianej klawiatury. Nie wiedzieć czemu, znajdują się tam aż trzy takie same modele, z dokładnie takim samym opisem. Ja pobrałem ten pierwszy i początkowo klawiatura nie chciała mi się z nim połączyć, jednak zaktualizowałem firmware i wszystko było w porządku. Oczywiście warto zaznaczyć, że sprzęt w waszym oprogramowaniu będzie widoczny tylko wtedy, gdy będzie ona podłączona do komputera za pomocą kabla.

    Szata graficzna software’u nie jest najlepsza, na pewno można by się do niej znacząco przyłożyć. Mimo to jego obsługa jest prosta i nikt nie powinien mieć problemu ze zmianą konkretnego ustawienia, jak edycja podświetlenia, przeprogramowanie przycisku czy nagranie makra. Jeśli macie nadzieję, że program daje możliwość sprawdzenia stanu naładowania baterii, to muszę was rozczarować – w oprogramowaniu jej nie znajdziecie. Szkoda również, że zabrakło tutaj możliwości zmiany czasu, po którym klawiatura przechodzi w tryb uśpienia, gdyż w przypadku Thora 230 TKL Wireless jest on ustawiony na nieco ponad dwie minuty bez możliwości zmiany.

    Genesis Thor 230 TKL Wireless

    Podsumowanie

    Po testach przewodowej wersji już wiedziałem, czego mogę się spodziewać, z tym że wady w tym przypadku są nieco mniej wybaczalne, ze względu na wyższą cenę. Jakość nakładek powinna ulec poprawie. Całościowa jakość wykonania również jest dość przeciętna. Najbardziej dziwi mnie jednak fakt, że Genesis, oferując przełączniki ciche, postawiło na wariant tactile, a fanom cichych liniowców pozostało zadowolić się Thorem 303 z Outemu Silent Peach.

    Jednak poza tymi dwoma, choć znaczącymi wadami, do niewielu aspektów mogę się przyczepić. Przełączniki, które otrzymałem do testów, są doskonałe, stabilizatory zostały poprawnie przesmarowane, na dodatek zaimplementowano pianki wygłuszające, a to wszystko w zamkniętej obudowie z możliwością pracy poprzez 2,4 GHz, za tak niską cenę – bajka!

    Dla kogo zatem jest ten sprzęt? Jeśli szukacie klawiatury która nie będzie droga, popracuje przez parę ładnych lat, a przede wszystkim będzie wyposażona w tryb bezprzewodowy, to lepszej, na ten moment, propozycji w Polsce nie znajdziecie. Jeśli nie potrzebujecie trybu bezprzewodowego to zdecydowanie polecałbym zakup Thora 404, gdyż cena jest podobna, a wygrywa ona z 230 TKL Wireless pod każdym możliwym względem – może poza głośnością pracy, bo w porównaniu do wersji na Silent Lemon jest ona znacznie głośniejsza.

    Polecane.png 2

    Recenzja jest możliwa dzięki Genesis, który udostępnił sprzęt do testów.

    Ocena końcowa
    star
    star
    star
    star
    star
    4
    Zawartość opakowania
    4.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Jakość wykonania
    3.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Keycapy
    3.5
    star
    star
    star
    star
    star
    Przełączniki
    5
    star
    star
    star
    star
    star
    Stabilizatory
    4
    star
    star
    star
    star
    star
    Oprogramowanie
    3.5
    star
    star
    star
    star
    star
    thumbs up Zalety
    • Egoztyczne przełączniki
    • Zamknięta obudowa
    • Odpinany przewód
    • Tryb bezprzewodowy z wytrzymałą baterią
    thumbs down Wady
    • Słaba jakość wykonania
    • Słabe wykonanie nakładek
    • Brak możliwości konfiguracji klawiatury w oprogramowaniu w trybie bezprzewodowym
    Udostępnij ten artykuł