Chyba każdy się ze mną zgodzi, że klawiatury w rozmiarze 60% są bezkompromisowym wyborem i ciężko się z nich korzysta na co dzień, ze względu chociażby na brak strzałek. Z tego powodu niewiele osób jest nimi zainteresowanych, dlatego powstał też układ 65%, który to wyposażony jest w kilka dodatkowych przycisków. Problemem jest ich dostępność – obecnie na polskim rynku nie ma prawie w ogóle dobrych klawiatur 65%. Do niedawna świetnym wyborem był KRUX ATAX 65% Pro, jednak niestety postanowiono zakończyć jego produkcję. Drugim, równie dobrym wyborem, jest Dark Project KD68B, aczkolwiek jest on dość kosztowny. Dzisiaj więc przychodzę do Was z nową propozycją – Redragon Nova Pro K709. Muszę Wam powiedzieć, że na papierze klawiatura ta wygląda bardzo interesująco, szczególnie biorąc pod uwagę jej cenę, ale jak jest w praktyce? Sprawdźmy!

Specyfikacja:
⦁ Rozmiar: 65%
⦁ Łączność: przewodowa / bezprzewodowa (2.4 GHz / Bluetooth)
⦁ Przełączniki: Redragon Mint Mambo
⦁ Typ przełączników: liniowy
⦁ Typ obudowy: non-floatkey (zamknięta)
⦁ Podświetlenie: RGB
⦁ Materiał keycapów: PBT
⦁ Oprogramowanie: obecne
⦁ Wymiary: 365 × 163 × 61 [mm]
⦁ Waga: 500 g
Opakowanie i jego zawartość
Klawiatura przychodzi do nas do w biało-szarym opakowaniu z czarnymi elementami, z którego można dowiedzieć się naprawdę wiele o specyfikacji modelu, jednak przejdźmy od razu do konkretów. W pudełku znajdziemy:
- klawiaturę wraz z nadajnikiem 2.4 GHz,
- przewód USB-C na USB-C wraz z przejściówką na USB-A,
- keycap & switch puller,
- cztery dodatkowe przełączniki,
- dokumentację wraz z naklejkami.
W zestawie może i nie ma masy gadżetów i dodatków, jednak jest wszystko czego potrzeba. Podoba mi się, że coraz więcej producentów zaczęło dołączać do swoich klawiatur druciany keycap puller, ponieważ używanie plastikowego może wiązać się z porysowaniem keycapów.

Jakość wykonania i wygląd
Dołączony do zestawu przewód to klasyk Redragona. Jego końcówka jest skręcona o 90º, a wynika to z tego, że port na niego nie znajduje się na tylnej części urządzenia, a na lewej ściance bocznej.
Czy ma to jakieś sensowne zastosowanie? Moim zdaniem jest to nawet wada, ponieważ w przypadku chęci wymiany przewodu, choćby na coil, będziemy musieli poszukać takiego z odpowiednią wtyczką, w innym przypadku będzie on ułożony w nieestetyczy sposób. Taka wymiana szybko może okazać się niezbędna, bowiem wykonanie kabla pozostawia wiele do życzenia. Jest on pokryty gumą, a nie opleciony, co czyni go bardzo sztywnym, a w dodatku biały, więc jest wysokie prawdopodobieństwo, że wraz z upływem czasu zacznie żółknąć.
Nova Pro swoją konstrukcją przypomina Ucal Pro K673, gdyż zbudowana została z dwóch warstw plastików złączonych ze sobą. Na spodzie można znaleźć dwie naklejki antypoślizgowe oraz parę nóżek, które odpowiadają za regulację kąta nachylenia, i są niestety tylko jednostopniowe. Nie wiem, dlaczego producent postawił na taki ruch, podczas gdy przecież niemal każda inna klawiatura w podobnej cenie oferuje nóżki dwustopniowe, dzięki którym możemy dopasować ją pod nasze upodobania.
Dolna część obudowy to niebieski plastik, na lewej ściance można znaleźć wspomniany port USB-C oraz dwa przełączniki: jeden służy do dobrania trybu połączenia, a drugi odpowiada za wybranie systemu – Windows lub MacOS. Górna część jest dla kontrastu biała i nałożona została na tę dolną. Z drugiej zaś strony znajduje się wnęka, do której wsadzamy nadajnik 2,4 GHz i „siedzi” on tam bezpiecznie. Co prawda dodałbym tam jeszcze magnes, jednak wszystko jest na tyle dobrze zaprojektowane, że odbiornik nie powinien z niej wypaść. Spasownie jest dobre, podobnie jak jakość dobranych materiałów. Co prawda w przypadku tej drugiej mogłoby być trochę lepiej, bo plastik jest dość cienki, jednak podczas prawie miesięcznego użytkowania tej klawiatury nie odkryłem jakichkolwiek wad konstrukcyjnych. Kolorystyka skomponowana jest w mojej opinii pięknie, przypomina nieco niebo. Sam kształt K709 za to już niezbyt mi pasuje, ponieważ jestem większym fanem surowych kształtów, a tutaj jest wiele obłych i specyficznych części.


Zatem pora zajrzeć od środka, bo jest o czym powiedzieć. Przede wszystkim mamy tu coś, czego aktualnie używa większość producentów – warstwy wygłuszające. Tu jest ich pięć, w tym trzy piankowe – ich zadaniem jest eliminacja nieprzyjemnego dźwięku, ale o tym opowiem Wam w późniejszej części recenzji. Dość zaskakującym rozwiązaniem w tej klawiaturze jest wykonanie płyty mocującej z poliwęglanu, a ponadto powcinanie się w nią. Taka zmiana wpływa przede wszystkim na dźwięk, który staje się nieco głębszy, a także wzmaga elastyczność, dzięki czemu pisze się na klawiaturze jeszcze lepiej.
Większość klawiatur Redragona korzysta z gasket-mounta, czyli mocowania, w przypadku którego PCB z płytą mocującą nie styka się z dolną obudową. W tym przypadku płyta ma specjalne przedłużki, na które założona jest guma, a one z kolei oparte są na bocznych ściankach obudowy. Całość gwarantuje naprawdę przyjemne odczucia z korzystania.

Układ tej klawiatury to 65%, czyli dość kompaktowy. Względem 60% różni się obecnością dodatkowych strzałek oraz (w tym przypadku) czterech dodatkowych przycisków: „Del”, „~”, „PgUp” i „PgDn”. W dodatku mamy tutaj skrócony prawy Shift, aby mogły zmieścić się strzałki. Osobiście bardzo lubię ten rozmiar, ze względu na to, że pozwala zachować dużo miejsca na biurku, jednocześnie dając do dyspozycji strzałki, których brakuje mi w 60%. Szkoda, że nie znalazła się tu gałka do regulacji głośności, którą to często można spotkać w klawiaturach tego rozmiaru i z pewnością dla wielu osób byłaby to dodatkowa zaleta.
Nova Pro oferuje też hot-swap, co powoli staje się już standardem, nawet w tak budżetowych klawiaturach. Jeśli jakimś cudem jeszcze o nim nie słyszeliście, to jest to funkcja, która pozwala na wymianę przełączników bez potrzeby korzystania z lutownicy.
Podświetlenie i bateria
Chyba jak w każdej tego typu dla klawiaturze nie mogło zabraknąć podświetlenia RGB. Redragon wie, co zrobić, by sprzęt elegancko się świecił, a Nova Pro nie jest wyjątkiem. Dzięki białej płycie mocującej i obudowie oraz dużym znakom przepuszczającym światło wszystkie kolory wyglądają wprost cudownie! Barwy na ogół są jaskrawe i prezentują się bardzo dobrze, jednak mam dwa zastrzeżenia. Niestety, różowe i niebieskie nakładki są w tym wypadku nieco problematyczne, gdyż w większości ustawień są one nierównomiernie doświetlone, ponadto gdy włączymy sobie białe podświetlenie to różowe podświetlane będą na różowo, a niebieskie – na niebiesko. Biel prezentuje się tu wyjątkowo tragicznie i zupełnie nie radzi sobie z doświetlaniem dużych znaków.
Po prawej stronie, przy „Backspace”, znajdują się trzy diody led, które informują nas kolejno o:
- włączonym caps locku,
- trybie połączenia,
- stanie naładowania baterii.
Problem z nimi jest taki, że są oznaczone w niezrozumiały dla mnie sposób. Dioda informująca nas o włączeniu CapsLocka została podpisana literą „A”, co uważam za mało intuicyjny pomysł, tym bardziej, że środkową oznaczono literą „M” – zapewne od słowa „mode”. Najlepiej wygląda ta ostatnia, na którą naniesiono symbol baterii, zatem łatwo wywnioskować, za co odpowiada, w przeciwieństwie do tej pierwszej. Mimo to należy docenić fakt, iż inżynierowie wpadli ma pomysł odseparowania indykatorów od siebie poprzez nałożenie na przeźroczysty element pianki, dzięki której nie występuje tu problem, z jakim można było się spotkać w Dark Project Onionite.
Nova Pro oferuje również połączenie bezprzewodowe, zarówno poprzez Bluetooth, jak i 2.4 GHz. Do kanapowego przeglądania internetu polecałbym to pierwsze, ze względu na wydłużony czas pracy na baterii. Na połączeniu radiowym, czyli 2,4 GHz, podziałamy nieco krócej, ale bez opóźnień, którym, połączywszy się poprzez Bluetooth, będziemy musieli stawić czoła.
Bateria ma pojemność 2500 mAh. Przy włączonej jasności na 100% wystarczyła mi na 9 dni, co uważam za całkiem dobry wynik, biorąc pod uwagę fakt, że spora część klawiatur w tym budżecie nawet nie oferuje trybu bezprzewodowego.
Keycapy

Producent nie chwali się nigdzie z jakiego materiału wykonane zostały nakładki, jednak osobiście przypuszczam, że są to ABSy, które będą mniej trwałe od plastiku PBT, co po czasie może spowodować błyszczenie się keycapów. Ze znakami natomiast nigdy się nic nie stanie, ponieważ zastosowano tu technologię double-shot, czyli połączenie dwóch części nakładki w jedną całość, dzięki czemu nie ma fizycznej możliwości starcia się literek.
Znaki zostały osadzone na samym środku. Czcionka jest prosta, elegancka i jednocześnie bardzo duża, co mi się bardzo podoba, a w dodatku ma domknięte „brzuszki”. Miło też dostrzec szczegół: wszystkie nakładki „Tab”, „Caps Lock”, „Shift”, „Enter” czy „Backspace” są podpisane, nie ma tu więc często spotykanej niekonsekwencji w ich oznaczaniu.
Jak w przypadku chyba wszystkich klawiatur spod znaku czerwonego smoka, mamy tutaj różnokolorowe nakładki: białe, jasnoniebieskie oraz różowe. Połączenie dwóch pierwszych barw wygląda perfekcyjnie, problem leży jednak w różu, którego dodatek może nie podobać się płci męskiej. Co prawda producent oferuje również czarną wersję tej klawiatury, jednak uważam, że o wiele lepszym rozwiązaniem byłoby dorzucenie tych kilku keycapów w kolorze niebieskim i na pewno znalazłby się trochę więcej chętnych na ten model.
Profil keycapów jest bardzo specyficzny i na pewno nie przypadnie do gustu wielu osobom. Jest to ASA, więc mamy tu bardzo wysokie nakładki z wgłębieniem idealnie na środku. Dla mnie ASA nie jest zbyt wygodny, ze względu na wspomnianą wysokość, która pogarsza mój komfort, choć samo wgłębienie jest przyjemne dla opuszków palców. Parę miesięcy temu miałem możliwość przetestowania AKKO MDA, które to były bardzo zbliżone do opisywanego profilu, ale zdecydowanie niższe, dlatego też po dziś dzień wykorzystuję je w jednej ze swoich klawiatur.
Przełączniki i stabilizatory
Switche osadzone w Nova Pro to Mambo Mint, czyli autorskie rozwiązanie producenta. To przełączniki liniowe, więc pozbawione momentu informującego nas o ich aktywacji, do której trzeba włożyć ok. 40 gF, co pozwala na zdefiniowanie ich jako lekkie. Osobiście wolę zdecydowanie cięższe przełączniki, ponieważ im lżejsze one są, tym więcej literówek robię, a komfort zazwyczaj maleje. Minty są oczywiście starannie przesmarowane, a dzięki temu płynne, gładkie. Warto też zwrócić uwagę na samą ich obudowę – mamy 21-milimetrową sprężynkę, czyli dłuższą niż standardowa, przez co różnica stawianego oporu na początku i na końcu wydaje się być zbliżona, co daje przyjemny efekt, jednak przez to, że stawiany przez nie opór jest niewielki, źle mi się z nich korzystało.
Absolutnie nie mogę ich jednak nazwać złymi przełącznikami, bo złe nie są, wielu na pewno się spodobają.
Zainstalowane tu stabilizatory to standardowe plate-mounty. Na ich powierzchni znajduje się odpowiednia ilość smaru, by nie występował żaden szelest czy klekot. W dodatku są bardzo stabilne i prawidłowo wypełniają swoje zadanie.

Brzmienie w K709 to głównie wysokie tony, co w moim przypadku było dość… irytujące. W środku, o czym już wspominałem, znajduje się aż pięć warstw pianek, a nawet silikon wraz z gasket-mountem. Nie jest to dźwięk nie do przeżycia, w ramach którego występowałyby jakieś wady w postaci np. pingujących przełączników, jednak ze względu na to, że najczęściej dążę w swoich klawiaturach do uzyskania jak najgłębszego dźwięku, Nova Pro nie zadowoliła mnie, ale oceńcie sami…
Oprogramowanie
Software, tak jak w przypadku wszystkich produktów Redragona, jest dedykowany konkretnemu sprzętowi, a nie wszystkim produktom marki. Oznacza to, że przy zakupie każdego kolejnego będziemy zmuszeni instalować kolejny program, chociaż, patrząc na rosnącą popularność takiego rozwiązania, być może niedługo doczekamy się wersji przeglądarkowej, która nie będzie wymagać instalacji czegokolwiek.
Po zainstalowaniu oprogramowania musicie również pamiętać, że nie skorzystacie z niego, gdy K709 będzie połączony bezprzewodowo. Kiedyś ten fakt w ogóle by mnie nie zdziwił, ponieważ wszystkie klawiatury w tej półce cenowej tak mają, jednak mając wcześniej Redragon Gloria Pro mogłem bez problemu bawić się software’em, jednocześnie nie musząc podpiąć przewodu do klawiatury.

Szata graficzna dedykowanego oprogramowania do K709 moim zdaniem jest obrzydliwa. Przypomniała mi rok 2015, gdy każdy producent musiał pokazać, na jak ogromnym poziome stoi „gamingowość” jego sprzętu. Program mimo to jest prosty i intuicyjny, a ze zmianą konkretnych ustawień nie miałem najmniejszych problemów. A co można tu zmienić? Rewolucji nie ma, edytować możemy tryb, kolor oraz jasność podświetlenia, zmapować przyciski, nagrać makra. Jedyne, czego mi tu brakuje, to możliwość sprawdzenia poziomu naładowania baterii, jednak wiele klawiatur budżetowych tego nie oferuje, dlatego też nie uważam tego za wadę, bo w tej cenie nie można mieć wszystkiego.
Podsumowanie Redragon Nova Pro K709
Zatem, czy recenzowana dzisiaj klawiatura sprostała moim oczekiwaniom? Zacznijmy od zalet, bo to one właśnie tu przeważają…
Co bardzo mi się podoba, mamy tu non-floatkey, czyli zamkniętą obudowę, dzięki zastosowaniu której klawiatura lepiej wygląda i brzmi. Miło również zobaczyć aż trzy tryby pracy, w tym na 2,4 GHz, oraz gasket-mount. Fajnie, że Redragon znów poszedł w ciekawszy design i nie skupia się na samych czarnych i białych klawiaturach, a zawsze dodaje jakieś ciekawe akcenty, dzięki czemu produkty od razu bardziej przykuwają naszą uwagę. Nakładki są bardzo ładne i dawno nie widziałem tak ładnych keycapów u konkurencji. Trzeba również wspomnieć o baterii, która w moim przypadku wytrzymała 9 dni, co jest bardzo dobrym wynikiem. Największym jej plusem jest jednak cena, która wynosi 229 złotych, co uważam za świetną ofertę.
Poza tym jest tutaj też parę plusów, które albo mi się nie spodobały, albo nie w pełni. Są to przełączniki, które można uznać po prostu za poprawne, nie mają większych wad, ani nie są też szczególnie lepsze od innych. Mnie niezbyt przypadły do gustu ze względu na mały opór, jaki stawiają. Kolejnym „atutem” są pianki, które moim zdaniem słabo sobie radzą w tej konstrukcji i nie do końca spełniają swoje zadanie.
Z wad natomiast na pewno trzeba wspomnieć o kablu, którego wykonanie jest bardzo słabe, a znalezienie nowego, którego końcówka również jest skręcona o 90º, może być naprawdę trudne. Szkoda też, że zabrakło dodatkowych nakładek, którymi zastąpilibyśmy te różowe. Przy okazji projektowania następnych wersji dopracowałbym również brzmienie, które mimo zastosowanych wygłuszeń i gasket-mounta jest po prostu przeciętne.
Nova Pro co prawda nie wzbudziła we mnie wielkich emocji, gdyż jest to niemal to samo, co testowane wcześniej przeze mnie Ucal oraz Gloria, jednak po raz kolejny mogę powiedzieć, że producent z Chin wypuścił całkiem dobrą klawiaturę, którą jak najbardziej mogę polecić, jeśli ktoś szuka niedrogiego, a zarazem małego sprzętu z dodatkowymi strzałkami, tym bardziej, że – jak wspomniałem we wstępie – na ten moment dostępność klawiatur w tym rozmiarze (65%) jest znikoma na polskim rynku.

Recenzja jest możliwa dzięki firmie Redragon, która udostępniła sprzęt do testów.
Test i recenzja TP-Link RE235BE – Największy skok w historii repeaterów? Prawie
MCHOSE K7 Ultra – test i recenzja – chiński czołg do zadań specjalnych?