Redragon Devourer RGB – test i recenzja. Ciekawy kształt za rozsądne pieniądze?

Nikodem Chroscicki
3.1
Ocena końcowa

Redragon Devourer RGB jest pierwszym produktem tej marki, z którym mam okazję obcować. Już po samej specyfikacji wiadomo, że nie jest to pierwsza lepsza myszka w segmencie budżetówek, a kawał solidnego sprzętu. Specyfikacja to jednak nie wszystko, bowiem aspekty praktyczne są równie ważne, o ile nie ważniejsze. Czy flagowiec spod znaku czerwonego smoka zasłuży na dołączenie do listy rekomendowanych? Czytaj dalej, a znajdziesz odpowiedź.

Specyfikacja:

⦁ Typ produktu: mysz dla graczy,
⦁ Łączność: USB,
⦁ Sensor: Pixart PAW 3395,
⦁ Podświetlenie: RGB,
⦁ Waga: 109 g,
⦁ Gwarancja: 2 lata,
⦁ Cena: ok. 159 zł.

Specyfikacja pochodzi ze strony x-kom.

Opakowanie i jego zawartość

Pożeracz, bo tak właśnie brzmi spolszczona nazwa tej myszki, przychodzi do nas w klasycznym kartoniku z grafiką na przodzie i spisem najważniejszych informacjami w języku angielskim. Z tyłu znajdziemy zaś te same szczegóły ze zdjęciem rozłożonego na części pierwsze gryzonia.

Pudełko nie zaskakuje, ale też nie rozczarowuje, jest po prostu schludne i takie, jakie powinno być. Ważniejszym aspektem jest to, co znajdziemy w środku, a w nim:
– Myszka
– Zestaw naklejek
– Papierologia

Redragon zdecydowanie nie zadbał o dodatkowe akcesoria. Brakuje tutaj, chociażby zapasowych ślizgaczy, które jak wiadomo zużywają się dość szybko, a na rynku próżno szukać zamienników. Jedyne co może nas zainteresować to zestaw wlepek, które w jakikolwiek sposób urozmaicają tę nudną zawartość.

Wygląd

Gamingowo, a zarazem schludnie. Nie ma tutaj nic zaskakującego, co wybiegałoby przed szereg i próbowało przykuć naszą uwagę. Od frontu ujrzymy podświetlaną rolkę, a tuż za nią przycisk do zmiany DPI. Z tyłu zaś umieszczone jest logo Redragona, które jesteśmy w stanie podświetlić wedle własnego upodobania przy pomocy softu, do którego przejdziemy trochę później. Urządzenie zdecydowanie może się podobać ze względu na swoją prostotę, a zarazem szczyptę gamingowego stylu.

Redragon Devourer RGB

Jakość wykonania

Jakość wykonania w tym wypadku jest adekwatna do ceny. Mysz nie skrzypi oraz nie wydaje niepożądanych dźwięków nawet przy mocniejszym ściśnięciu dłonią. Plastik, z którego została wykonana nie jest najwyższej jakości, co powinno być oczywiste, ale nie można na niego narzekać. Nie miałem wrażenia, że myszka za chwilę rozleci mi się w reku, używało mi się jej pewnie i komfortowo. Jest to na pewno podyktowane dosyć wysoką wagą, dzięki czemu producent mógł sobie pozwolić na lepiej wykonany shell.

Powierzchnia

Górna część myszki pokryta jest matowym plastikiem, który ma niemalże gładką teksturę. Nie palcuje się i nie brudzi, za to podatny jest na mikro ryski. Brakuje w nim zdecydowanie wyczuwalnej faktury, która poprawiłaby stabilność naszego chwytu. Natomiast boczki wykonane są z zupełnie innego materiału, czuć, że nie jest on gładki. Porównałbym ten styl do tego stosowanego w Razerach, ale z mniejszą dozą nierównego materiału. Podsumowując jest całkiem dobrze, góra nie zapewnia nam przyczepności, ale boki Devourera robią to bardzo dobrze.

Przyciski główne, boczne i scroll

Redragon nie informuje nas o zaimplementowanych switchach. Jedyne co możemy wywnioskować ze specyfikacji to ich żywotność, która wynosi 20 milionów kliknięć. Jednak gdy zagłębimy się w grafikę, naszym oczom ukazuje się rozmontowana myszka a w środku niej niebieskie przełączniki. Mimo wszystko trudno określić, z czym mamy do czynienia. Powiedziałbym, że to Huano Blue shell Blue dot, ale deklarowany life span się nie zgadza. Tak czy siak najpewniej są to któreś microswitche ze stajni Huano.

Korzystało mi się z nich umiarkowanie dobrze, klik nie jest co prawda ekstremalnie wyrazisty i czuć namiastkę pre travelu, ale w tym budżecie jest to jak najbardziej wybaczalne. Niestety w moim modelu lewy i prawy przycisk znacząco się od siebie różnią zarówno jeśli chodzi o dźwięk jak i feeling z czystego klikania. Dodatkowo byłem w stanie wyczuć tak zwany overtravel co przełożyło się na minimalnie większą gumowatość switchy. Nie są to zdecydowanie głośne switche, umieściłbym je mniej więcej pośrodku skali, dźwięk jest jakby przytłumiony i bardziej basowy co może przekonać niektórych konsumentów.

Boczne przyciski bardzo, ale to bardzo mnie zawiodły. Są duże, za co zdecydowanie należy się plus, ale to, w jaki sposób pracują jest haniebny. Są bardzo gąbczaste, do tego stopnia, że niekomfortowo mi się z nich korzystało, a jak wiadomo wymagający w tym aspekcie nie jestem. Wartości takie jak Pre i Post travel są astronomicznie wysokie, czasami miałem wrażenie, że zapadną mi się do środka myszki. W tym aspekcie jest zdecydowanie wiele do poprawy.

Rolka to element, który mocno zależy od preferencji użytkownika. Ta w Devourerze jest gładka z bardzo minimalnym przeskokiem, ma to zarówno swoje plusy jak i minusy. Z plusów trzeba na pewno wymienić możliwość łatwego bunnyhopowania w przeróżnych grach, które na to pozwalają. Jeśli chodzi o minusy, to jest ich mniej i wchodzą one na sferę subiektywną. To ty musisz sobie odpowiedzieć, jakie scrolle preferujesz w myszkach.

Mikrofon – Mozos MKIT-700PRO V2 || Odległość – 2 cm
Rolka_RGB - Redragon Devourer RGB

Przewód i ślizgacze

Kabel z moich obserwacji to tak zwana luźna sznurówka. Jest lekki i elastyczny co pozwala nam na dynamiczną rozgrywkę bez obaw, że wpadnie nam on pod myszkę. Zakończony jest pozłacanym wtykiem USB oraz posiada filtr ferrytowy. Korzystało mi się z niego komfortowo i był on minimalnie wyczuwalny podczas rozgrywki w takie gry jak CS2 czy Valorant, natomiast w bardziej dynamicznych grach gdzie trzeba być przygotowanym na nagłe ruchy czyt. Fortnite i The finals jest już minimalnie gorzej, ale dalej akceptowalnie. Zapewne Mouse bungee w tym wypadku zrobiłoby robotę.

W kontekście ślizgaczy jest bardzo przeciętnie…
Na spodzie znajdziemy trzy stopki różnej wielkości – na tyle myszki większa i od strony frontu dwie mniejsze. Najprawdopodobniej są wykonane z najzwyklejszego teflonu, co wyraźnie czuć w trakcie ruszania sprzętem po podkładce, a w dodatku są cienkie jak kartka papieru. Chorują one na bolączkę, przez którą wyraźnie czuć całą teksturę podkładki, przekłada się to bezpośrednio na gładkość i trzeba się do tego przyzwyczaić. Brakuje mi tu spójności ślizgu bowiem ruszając Devourerem na boki jest całkiem dobrze, ruch jest szybki i całkiem gładki, zaś ruszając góra-dół poślizg jest wolniejszy i ociupinkę mniej gładki. Warto dodać iż do testów używałem podkładki X-raypad Aqua Control 2. Łyżwy to aspekt, nad którym redragon musi popracować.

Spód - Redragon Devourer RGB

Sensor

Za oczko w M993 odpowiada koncern PixArt, a dokładniej model PAW 3395. Nie ma co ukrywać, że upchnięcie tak topowego sensora do dosyć budżetowej myszki jest nie lada wyczynem. Jednostka oferuje nam 4 poziomy Częstotliwości odświeżania i 3 poziomy LOD. Niestety testując Lift off Distance przy opcji 1 mm zauważyłem, że sensorowi zdarzy się zarejestrować ruch jeszcze na wysokości 1,2 mm (jedna płyta DVD). Nie jest to coś, nad czym powinniśmy ubolewać, bo różnica na poziomie 2/10 mm jest niewyczuwalna.

PAW 3395 nie ma problemów z jitteringiem, smoothingiem, interpolacją czy niechcianą akceleracją, jest to oczko niemalże idealne pod każdym względem. Ciekawostką jest wyposażenie go w MotionSync, czyli technologii, która ma pomóc w jak najlepszym odzwierciedleniu naszego ruchu. Jak zapewne się domyślacie różnica między takimi jednostkami jak PMW 3360, PAW 3370, a PAW 3395 jest znikoma i nawet najbardziej spostrzegawczym trudno będzie wyczuć jakąkolwiek różnicę.

Kształt i waga

Myszka profilowana jest dla osób praworęcznych, co na samym początku zawęża nam grono odbiorców. Według mnie najlepszą częścią kształtu tej myszki jest podpórka pod palec serdeczny, zaoferowała mi ona niesamowity komfort i wygodę podczas najzwyklejszego przeglądania internetu czy grania w wolniejsze gry. Sprawa ma się nieco inaczej jeśli mówimy o dynamiczniejszych grach, tutaj przystawka ciążyła mi i dodawała zbędnego balastu, co nie jest przyjemne gdy musisz zrobić szybszego flicka.

Kombinacje, które rekomendowałbym do tej myszki to zdecydowanie Palm i średniej wielkości ręka oraz relaxed claw i claw (z naciskiem na relaxed claw) w połączeniu ze średnią lub dużą dłonią. Fingertip to chwyt, który nie ma większej racji bytu, jest po prostu niewygodny lub nie da się złapać na nim przyczepności z gryzoniem. Ja używałem jej większość czasu gripem relaxed claw i claw, ale nie ukrywam, że palm też się zdarzał.

Jest po prostu ciężko. Doskonale zdaję sobie sprawę, że producent nie celuje w segment light lub ultra light, lecz dla mnie 109 g, które waży Devourer było niekomfortowe. Warto jednak pamiętać, że waga to w stu procentach subiektywny aspekt i jeśli szukasz cięższego gryzonia do wolniejszych rozgrywek lub przeglądania internetu może okazać się to strzał w dziesiątkę.

Bok myszki - Redragon Devourer RGB

Oprogramowanie

Software, który serwuje nam Redragon na pierwszy rzut oka wydaje się być przejrzysty i klarowny. Widać w nim nutkę gamingowego stylu co mi się niekoniecznie podoba, ale są gusta i guściki jak to mówią. Nie miałem najmniejszego problemu ze znalezieniem ustawień, których akurat potrzebowałem, wszystko jest tam, gdzie powinno być. Podsumowując, jest to spójne oprogramowanie, w którym skonfigurujemy myszkę wedle własnych upodobań.

W aplikacji możemy ustawić takie rzeczy jak:
⦁ Podświetlenie
⦁ Bindy
⦁ DPI
⦁ Makra
⦁ LOD
⦁ Częstotliwość odświeżania

Podsumowanie Redragon Devourer RGB

Niestety Pożeracz nie zrobił na mnie wrażenia. Posiada on wady, które dla mnie są nie do końca akceptowalne nawet w tej półce cenowej. Boczne przyciski, z których korzysta się niezwykle nieprzyjemnie oraz ślizgacze, które nie zachwycają swoimi właściwościami. Ma on jednakże swoje zalety, które dla niektórych mogą być kluczowym wymogiem podczas wyboru swojego urządzenia wskazującego.

Czy w obecnej formie poleciłbym Devourera RGB za 159 zł? Myślę, że nie chyba że posiadasz bardzo konkretne wymagania, które akurat on spełnia. Redragon zdecydowanie ma nad czym popracować w swoich następnych myszkach. Z chęcią przyjrzałbym się poprawionej wersji z podobnie ciekawym kształtem!

Recenzja jest możliwa dzięki Redragon, który udostępnił sprzęt do testów.

Ocena końcowa
3.1
Zawartość 3 na 5
Jakość wykonania 3.7 na 5
Przyciski główne 2.7 na 5
Przyciski boczne 1.2 na 5
Ślizgacze 2 na 5
Sensor 4.9 na 5
Oprogramowanie 4 na 5
Udostępnij ten artykuł
Obserwuje:
Siema, jestem Niko. Interesuję się myszkami oraz modyfikacjami do nich, a także szeroko pojętym tematem audio. Uwielbiam grać we wszelakie gry fpsy oraz battle royale.
Napisz komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *